Google

Skąd tyle wiemy o Google Pixel 3 XL? Okazuje się, że... już jest dostępny w sprzedaży

JS
Jakub Szczęsny
40

Ale tylko na czarnym rynku. Doszło do niecodziennej sytuacji - nawet jak na standardy rynku smartfonowego, który zaskoczył nas przecież niejednym. Wygląda na to, że ktoś wykradł partię tych urządzeń i sprzedaje je na czarnym rynku za 2000 dolarów. Oczywiście tym samym nie namawiamy do nabywania Google Pixel 3 tą drogą - gigant wie o tym procederze i ma narzędzia ku temu, aby go skutecznie ukrócić.

Wcześniej pisaliśmy dla Was o zdjęciach telefonu Google Pixel 3 XL, a także o wideo - tzw. "unboxingu", w trakcie którego mieliśmy okazję przyjrzeć się zawartości pudełka z urządzeniem. Wkrótce po tym okazało się, że źródło tych przecieków jest naprawdę ciekawe - 9to5Google udało się bowiem ustalić, że użytkowników Telegrama z Ukrainy sprzedaje niezaprezentowane oficjalnie jeszcze sprzęty.

Dalsze ustalenia pozwoliły stwierdzić, że chodzi o obywatela Ukrainy "Luchkova", blogera pracującego dla Wyslacom Media, które to było jednym z pierwszych źródeł przecieków na temat tego telefonu. Jak wynika z informacji podawanych przez inne media, ten człowiek jest odpowiedzialny także za ogłoszenia, w ramach których sprzedawał telefony Google Pixel 3 XL za 2 000 dolarów.

Ok, ale skąd on wziął partię telefonów Google Pixel 3 XL?

To jest dobre pytanie. Domniemania wskazują na to, że to nie on odpowiada za wykradzenie partii urządzeń z łańcucha produkcyjnego - wygląda to na znacznie bardziej zorganizowaną akcję. Najprawdopodobniej, Luchkov nabył nieznanym kanałem te urządzenia, stworzył na ich podstawie sensacyjny tekst, a teraz zamierza się ich pozbyć. Przeciek miał stanowić metodę na podbicie ich ceny oraz rozbudzenie zainteresowania społeczności.

Ustalenia 9to5Google wskazują na to, że Luchkov na pewno znajduje się w posiadaniu oryginalnych urządzeń Google Pixel 3 XL. Nie wiadomo dokładnie jednak w jaki sposób je nabył. Pewne jest jednak to, że Google monitoruje tę sprawę i ma odpowiednie narzędzia ku temu, aby uczynić wyciekłą partię kompletnie bezużyteczną.

To wcale nie jest dobry pomysł na to, by szybko uzyskać Pixela 3 XL

Ci, którzy zdecydują się na kupno tego urządzenia na czarnym rynku muszą liczyć się z tym, że albo otrzymają niedziałający egzemplarz, albo przestanie on funkcjonować krótko po skonfigurowaniu go. Google bowiem dysponuje numerami seryjnymi wszystkich wyprodukowanych przez siebie sprzętów i najpewniej już doskonale wie o tym, która partia znalazła się w niepowołanych rękach. Stąd już bardzo prosta droga do dezaktywacji skradzionych egzemplarzy i uczynienia ich kompletnie bezużytecznymi.

Zaskakujące jest jednak to, że doszło do takiego incydentu - trudno mi przypomnieć sobie podobną sytuację w ostatnich latach. Owszem, na aukcjach znajdowano m. in. niewydane prototypy telefonów z Windows Phone na pokładzie, ale raczej nie mówiło się o tak brutalnych wyciekach. Google ma więc trudny orzech do zgryzienia - gigantowi na pewno nie uda się nas zaskoczyć. Niemniej, mimo wszystko Google Pixel 3 XL zapowiada się naprawdę dobrze.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: