Chrome

Google najwyraźniej nie chce, żeby z Chrome stało się to, co aktualnie dzieje się na Androidzie

2

Otwartość ma swoją cenę. Google Play co i rusz boryka się z aplikacjami zawierającymi złośliwy kod, wyłudzającymi informacje i na różne inne sposoby naprzykrzającymi się użytkownikom. Chrome Web Store też miał swego czasu podobny epizod. Jak sobie z tym radzić? Filtrować, filtrować i jeszcze raz fil...

Otwartość ma swoją cenę. Google Play co i rusz boryka się z aplikacjami zawierającymi złośliwy kod, wyłudzającymi informacje i na różne inne sposoby naprzykrzającymi się użytkownikom. Chrome Web Store też miał swego czasu podobny epizod. Jak sobie z tym radzić? Filtrować, filtrować i jeszcze raz filtrować. Inżynierowie z kaliforni idą o krok dalej i mocno zamykają dostęp do rozszerzeń i dodatków spoza swojego sklepu.

Google chce mieć jak największą kontrolę nad Chrome i dlatego już jakiś czas temu firma zdecydowała się zablokować instalowanie rozszerzeń spoza sklepu Chrome Web Store. Wczoraj poczyniono kolejny krok na drodze do uzyskania pełnej kontroli i rozciągnięto tę blokadę na wszystkie wersje przeglądarki: włącznie z betą oraz dev. Mało tego, niebawem obejmie ona również wersję na OS X.

Google tłumaczy, że to wszystko w imię poprawy poziomu bezpieczeństwa użytkowników. Ostatnia decyzja z maja 2014 roku sprawiła, że liczba zgłoszeń dotyczących odinstalowywania malware'u skrywającego się pod postacią rozszerzeń i dodatków do Chrome zmalała o 75 proc. To niewątpliwy sukces, choć ciągle jest pole do poprawy.

Co z deweloperami, którzy wykorzystywali testowe wersje przeglądarki do testowania swoich rozszerzeń? Tych Google odsyła do stron dokumentacji, gdzie w szczegółowy sposób opisano alternatywne sposoby instalacji dodatków (lokalnie, przy użyciu zasad grupy). Wymagają one znacznie więcej zachodu, co ma najwyraźniej chronić nieświadomych użytkowników przed nimi samymi.

Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale zamknięcie Chrome'a na zewnętrzne dodatki i rozszerzenia przyniesie również szereg innych korzyści. Przede wszystkim to doskonały fundament pod monetyzację. Brak możliwości instalowania dodatków spoza sklepu eliminuje element piractwa, na który cierpi przecież Android. W ten sposób pełna kontrola nad platformą pozostanie w rękach jej twórców. W połączeniu ze skutecznym mechanizmem moderacji (z czym Google ma ostatnio spore problemy) może dać to wymierne rezultaty. Dodajmy, że Google nie ma parcia na jak najszybsze wypełnienie Chrome Web Store wartościowymi treściami. Ma przecież całą bazę aplikacji z Google Play, które są tutaj sukcesywnie przenoszone.

Dlatego myślę, że argumentowanie tych ograniczeń bezpieczeństwem użytkowników to trochę zasłona dymna dla znacznie większego i bardziej ambitnego planu.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu