20

Google i Apple zrobiły z nas maszynki do zbierania danych

Już dawno przestaliśmy być właścicielami swoich telefonów, teraz okazuje się też, że nie tylko nie jesteśmy właścicielem to jeszcze nasze urządzenie robi z naszymi danymi co chcesz łącznie z regularnym przekazywaniem informacji do baz danych producentów systemu mobilnego. Pamiętam jeszcze czasy kiedy użytkownicy Windows z oburzeniem odkrywali, że system bez ich wiedzy komunikuje się z […]

Już dawno przestaliśmy być właścicielami swoich telefonów, teraz okazuje się też, że nie tylko nie jesteśmy właścicielem to jeszcze nasze urządzenie robi z naszymi danymi co chcesz łącznie z regularnym przekazywaniem informacji do baz danych producentów systemu mobilnego. Pamiętam jeszcze czasy kiedy użytkownicy Windows z oburzeniem odkrywali, że system bez ich wiedzy komunikuje się z internetem i przekazuje dane odnośnie ich komputera. Teraz sytuacja ta się powtarza – zmienia się tylko urządzenie i co gorsza rodzaj przekazywanych informacji.

Ostatnio wszyscy dowiedzieliśmy się szczegółów związanych z wykorzystywaniem naszych danych geo lokalizacyjnych przez Google i Apple, które skrupulatnie zbierają informacje o naszej lokalizacji i zapisuje nawet całą historię naszych „ruchów” na naszym telefonie (nawet do 10 miesięcy wstecz) a następnie anonimowe już dane przesyła do swojej bazy danych. Co ciekawe w przypadku Apple okazuje się, że niezależnie od tego czy mamy włączone usługi lokalizacyjne czy nie dane nadal są zbierane.

Apple w odpowiedzi na doniesienia dziennikarzy twierdziło do niedawna, że plik przechowujący historię naszych lokalizacji (i ruchów) jest dostępny tylko dla Apple. W praktyce okazało się, że jest on dostępny dla każdego kto fizycznie posiada telefon – powstała nawet aplikacja wizualizująca dane zawarte w pliku. Nie wykluczone też, że dane te mogą być dostępne zdalnie w momencie kiedy nasz telefon padnie ofiarą sprytnych hakerów.

Do czego mogą posłużyć informacje pochodzące z dziesiątek milionów telefonów chyba nie trzeba tłumaczyć. Najciekawsze jest jednak to, że przyjmujemy to jako rzecz w miarę normalną bo przecież są to informacje anonimowe i nikt nie może ich użyć przeciwko nam (poza tym są potrzebne operatorom).

Teoretycznie tak jest, w praktyce możemy jedynie uwierzyć lub nie w opisy sposobu przetwarzania danych (które jak widać nie są do końca prawdziwe) jakie podają w ogólnych informacjach firmy takie jak Google i Apple. Nie wspomnę już o tym, że dane o naszej lokalizacji zapisywane są w mało bezpieczny sposób do pliku w naszym telefonie. W przypadku kradzieży może on więc być źródłem bardzo cennych informacji.

Oto przykład wizualizacji na podstawie pliku z iphona


Szczerze mówiąc nie pamiętam abym kiedykolwiek wyrażał chęć na darmowe wspieranie rozwoju usług świadczonych przez Google i Apple. Wydaje mi się nawet, że po to płacę za telefon, system operacyjny i abonament aby móc oczekiwać iż firmy tego pokroju będą dostarczać usługi o jak najlepszej jakości bez mojej pomocy. Do tej pory też wydawało mi się, że jak czegoś w telefonie nie włączam to to nie działa (patrz lokalizacja w iPhonie) i nie zbiera danych bez mojej wiedzy i zgody. Nie wyrażałem też zgody na to aby ktoś w moim imieniu tworzył historię związaną z tym gdzie jestem i gdzie kiedyś byłem.

Gdzieś jednak w tym wszystkim my jako społeczeństwo (wiem jak to brzmi) straciliśmy czujność, zagubiliśmy się pozwalając gigantom na to aby robili co chcieli. Granica między tym co można a tym czego nie powinno się robić jest oczywiście bardzo cienka. Bardzo łatwo usprawiedliwia się jej przekroczenie tym, że jest to niezbędne (dla świadczonych usług). Sytuacja jest o tyle zła, że nikt tak naprawdę nie ma interesu w tym, żeby dokładnie i skrupulatnie kontrolować firmy które wydają setki miliony dolarów na lobbing i utrzymywanie dobrych kontaktów z wszelkimi instytucjami kontrolującymi rynek.

Nie jestem zwolennikiem blokowania rozwoju technologii tylko dlatego, że zmienia ona obwiązujące normy i standardy. Chciałbym jednak aby przy takich zamianach wszystko co się dzieje było w pełni pod kontrolą odpowiednich instytucji i aby użytkownik miał zawsze pełną świadomość tego na co się decyduje, jakie ma prawa i na co się może nie zgodzić.