23

Google Currents nareszcie dostępne w Polsce! Żegnaj Flipboard

To jeszcze nie koniec nowości od Google! Pamiętacie Google Currents? To coś na kształt googlowego Flipboarda, dzięki któremu możemy czytać newsy z różnych źródeł pod postacią elektronicznego magazynu. Do tej pory Google Currents było niedostępne w naszym kraju. Ale właśnie dzisiaj Google udostępniło tę aplikację całemu światu. Co znajdziemy w środku? Google Currents na tablecie […]

To jeszcze nie koniec nowości od Google! Pamiętacie Google Currents? To coś na kształt googlowego Flipboarda, dzięki któremu możemy czytać newsy z różnych źródeł pod postacią elektronicznego magazynu. Do tej pory Google Currents było niedostępne w naszym kraju. Ale właśnie dzisiaj Google udostępniło tę aplikację całemu światu. Co znajdziemy w środku?

Google Currents na tablecie prezentuje się naprawdę rewelacyjnie. Po lewej stronie mamy przewijające się w postaci sladeshow najnowsze tematy, po lewej naszą bibliotekę magazynów oraz kategorię popularnych. Jeżeli chodzi o kanały, z których możemy czerpać najświeższe informacje, to jest ich naprawdę dużo. Większość jest posegregowanych w ramach tematycznych kategorii, ale możemy również skorzystać z opcji polecanych, czy też subskrypcji „wybranych dla Ciebie”. Oczywiście nie zabrakło wyszukiwarki, dzięki której możemy szybko zlokalizować kanał, który nas interesuje, o ile jest on oczywiście dostępny. Jeżeli czegoś nie ma, to nie ma problemu – Google Currents integruje się również z naszym Google Readerem, więc możemy dodać nasze własne subskrypcje. Oczywiście, część z nich to będzie tylko lead i odnośnik do strony, ale część ładuje się w całości – wszystko zależy od ustawień kanału. Na razie w GC nie znajdziemy polskich serwisów (ja przynajmniej nic nie znalazłem), ale jest to zapewne kwestia czasu, gdy zaczną się pojawiać, nikt nie zrezygnuje z tak wielkiej bazy potencjalnych odbiorców.

To, co jednak najistotniejsze w tego typu rodzaju aplikacjach, to sposób wyświetlania treści. Od razu to, co zrobiło Google, przypadło mi do gustu. Wchodząc w Forbesa dostajemy tematycznie posegregowane treści. Gdy wyświetlamy artykuły z danej kategorii w każdej chwili możemy włączyć spis treści i wyszukać coś innego. Sam układ treści przypomina ten znany nam z gazet. Na tablecie wszystko wygląda naprawdę rewelacyjnie i korzystanie z tej aplikacji to czysta przyjemność.

Warto również dodać, że wprowadzono możliwość dzielenia się treścią. Jak to w przypadku Androida lista serwisów, z którymi możemy się połączyć jest naprawdę ogromna, ale również na iOSa nie jest źle. Osobiście bardzo ucieszyłem się z faktu, że mogę daną treść wysłać na Readability. Oprócz tego istnieje opcja czytania offline, a aby oszczędzić transfer można ustawić, że treści pobierane są tylko za pomocą Wi-Fi.

Jeżeli chodzi o telefon, to korzystanie z Google Currents na mniejszych ekranach nie jest już tak przyjemne, jak na ekranie tabletu. Niemniej jednak aplikacja testowana na iOSie działała jak należy. Mamy wszystkie te same funkcje co w wersji na Androida, nieco okrojone o liczbę serwisów, z którymi możemy dzielić się treściami. Jeżeli chodzi o przeglądanie i wyświetlanie artykułów to mamy tutaj niemal ten sam poziom doświadczeń, co z wersją na tablet, choć oczywiście czytanie artykułu na 10 calach jest przyjemniejsze niż na 3,5. Dzięki temu, że to Google, wszystkie kanały, które dodałem na tablecie z Androidem automatycznie ukazały mi się również na aplikacji pod iOSa.

 

Google Currents bardzo mi się podoba. Sposób prezentacji treści oraz możliwość integracji z Google Readerem sprawiają, że aplikacja ta może zastąpić mi Flipboarda. Na razie jednak brakuje mi tego, że GC nie pobiera całości treści z subskrypcji, które mam w Google Readerze oraz, że brakuje polskich kanałów. Oczywiście znajdzie się pewniej jeszcze kilka wad, które wyjdą w trakcie dłuższego użytkowania. Niemniej jednak aplikacja ta zrobiła na mnie dobre wrażenie. Polecam, zwłaszcza, że jest dostępna zarówno na Androida, jak i iOSa.

Jak wypróbujecie to podzielcie się swoimi wrażeniami.