Google

Urządzenia tracą podstawowe funkcje po decyzji sądu - co z tą elektroniką?

Konrad Kozłowski
26

Decyzją sądu głośniki Google Home tracą grupowe sterowanie głośnością, bo taka funkcja została opatentowana przez Sonosa. Dość logiczne, ale i niebezpieczne.

Patenty to temat, który w naszym technologicznym światku wraca dość regularnie, ale głośne niegdyś wojenki gigantów nie są dziś tak częstymi obrazkami. Z jednej strony to jasne, że firmy będą bronić swoich wynalazków, bo to one często odróżniają dane produktu lub usługi od konkurencji. Ale gdy chodzi o dość podstawowe, z punktu widzenia użytkownika, rozwiązania lub funkcje, to ograniczanie dostępu do pewnych możliwości urządzeń będzie odbywało się tylko ze szkodą dla użytkowników. Pokazuje to przykład sporu Sonosa z Google.

Google wycofuje regulowanie głośności multiroom na wielu głośnikach

Google opublikowało w zeszłym tygodniu pewne rozwiązanie naokoło, które muszą stosować użytkownicy głośników Home/Nest, by zmieniać poziom głośności. Jeżeli posiadacie tylko jeden, to sytuacja Was nie dotyczy, ale jeśli używacie dwóch lub więcej, łączyliście je w grupy i rozlokowaliście w kilku pomieszczeniach, to są duże szanse na to, że używaliście funkcji multiroom. Dzięki niej każdy z każdego głośnika rozbrzmiewa ta sama muzyka, radio czy podcast, a jednym suwakiem można zmienić poziom głośności.

Ta ostatnia czynność pojawiła się w głośniach Sonosa lata temu, a firma opatentowała takie rozwiązanie, dlatego po decyzji Amerykańskiej Komisja Handlu Międzynarodowego Google musiało usunąć taką opcję ze swoich aplikacji. Używając głosu także należy regulować poziom głośności każdego głośnika z osobna, ponieważ komenda "zniż poziom głośności do 40% na głośnikach w salonie" (lub jej pochodna) po prostu nie zadziała.

Użytkownicy głośników Google Home/Nest są sfrustrowani

Sprawa oczywiście na tym się nie zakończy, bo wśród użytkowników (i jednocześnie klientów) pojawiają się głosy niezadowolenia pełne rozgoryczenia, pretensji i gróźb. Głośniki Home/Nest nie działają już bowiem tak, jak je reklamowano, a funkcja multiroom jest jedną z głównych cech całego ekosystemu. W grę wchodzą też problemy z grupowaniem i parowaniem głośników innych producentów - mogą być potrzebne aktualizacje oprogramowania i/lub aplikacji, by wszystko działało jak powinno. Post Google kończy się zwrotem, że firma będzie pracować nad zminimalizowaniem wszelkich dodatkowych zmian.

Są to dość niecodzienne okoliczności i chyba nikt nie spodziewał się, że dojdzie do takiej sytuacji. Jako posiadacz głośników Home/Nest od Google nie wyobrażam sobie regulowania poziomu głośności dla każdego z nich z osobna, bo to kompletnie kłóci się z ideą posiadania systemu multiroom. Rozumiem perspektywę Sonosa, który uznał takie rozwiązanie za wyjątkowe i niechętnie jest firmie się nim dzielić, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości firmy dojdą do porozumienia. Google najpewniej będzie zmuszone sięgnąć do kieszeni, by opłacić prawników i/lub możliwość skorzystania z patentu Sonosa. Licencjonowanie takiego rozwiązania będzie korzystne dla wszystkich, ale nie wiadomo, czy Sonos przystanie na jakiekolwiek warunki.

Google blokuje jednoczesne używanie dwóch asystentów. Raczej nie zmieni zdania

Warto też dodać, że Sonos doniósł na Google, które miało blokować jednoczesne działanie Asystenta Google oraz Alexy. Google nie zaprzeczyło tym doniesieniom, a biorąc pod uwagę okoliczności, firma nie będzie teraz bardziej skora przystać na pomysł Sonosa. Wielka szkoda, bo opcja przydzielania poszczególnym asystentom konkretnych działań byłaby bardzo przydatna, gdyż ich rozwój nie jest równomierny, a przynależność do jednego czy drugiego ekosystemu stwarza zupełnie inne możliwości w różnych obszarach codziennego użytku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu