45

Pogadałem z dzieciakami o youtuberach i uświadomiłem sobie, że… przecież ja też kiedyś taki byłem

Tyle mówi się o tym, że youtuberzy psują dzisiejszą młodzież. Owszem, nóż mi się w kieszeni otwiera jak niespełna dziesięcioletni siostrzeniec wysłuchuje bluzgów podczas ogrywania CS:GO, czy Minecrafta i staram się mu wskazywać raczej wartościowe kanały. Po części jednak to zjawisko rozumiem, a w przekonaniu, iż w niczym nie różniłem się od obecnych dzieciaków w przeszłości. Też oglądałem głupawe rzeczy, zachowywałem się jak "gimbaza" i naginałem zakazy . Z tym, że kiedyś bardziej smakowało.

Uwaga, będzie „cool story, bro”! Zaczepiłem dwóch chłopaków w Żabce. Na oko 11-12 lat, akurat czekali na hot-dogi

Tak, ten nagłówek wygląda dziwnie. Nie wiem, czy wyszedłem na oszołoma, czy też „pedofila”, dzisiaj dzięki niestandardowym zachowaniom można szybko zyskać nieprzyjemną łatkę. Ale z chłopakami udało mi się kontakt nawiązać. W ogóle – nie mam problemu z dogadaniem się z dziećmi – uważam, że nie ma bardziej szczerych i pogodnych osób niż one.

Z marszu zapytałem chłopaków o to, czy grają w gry i czy oglądają youtuberów. Na te dwie odpowiedzi otrzymałem dwa potwierdzenia – sto procent. Odbili piłeczkę – czy ja też oglądam. Powiedziałem tak, jak czuję – chyba jestem już za stary i nie mam czasu oglądać gameplayów, ale za to z lubością przeglądam kanał Naukowy Bełkot, a czasami twórczość Bartka Walaszka, który będąc według mnie naczelnym strażnikiem absurdu świetnie komentuje otaczającą nas rzeczywistość – w bardzo, bardzo krzywym zwierciadle.

Chłopcy powiedzieli otwarcie – to ich trochę śmieszy, a trochę trafia w ich zainteresowania. Dla nich „k**wa”, która poleci w trakcie wideo, większy bluzg, czy punchline to ozdobniki dla treści, której są odbiorcami. Chłopaki są w takim wieku, że od bluzgów trudno ich odseparować. Mimo oglądania takich treści zachowują się grzecznie, trochę ich przekonywałem, żeby mi nie „panowali”, bo czuję się staro. Ja też byłem kiedyś „gimbazą”, serio.

Jak sobie przypominam o tym, co robiłem w ich wieku, to na myśl przychodzi mi między innymi rozkwit polskich memów w stylu „ale urwał”, czy serialu opartego na idei South Parku – „Włatcy Móch”. Mimo, że twórcy jasno wskazywali dla kogo jest ta niegrzeczna kreskówka, mając kilkanaście lat co tydzień oglądałem kolejny odcinek Czesia i spółki zanosząc się ze śmiechu z gagów o genitaliach, fekaliach, czy uprawianiu seksu. Podobnie było z Kartonami Walaszka, Pieskiem Leszkiem, Kapitanem Bombą, Generałem Italią, czy krótkimi produkcjami Skurcza. To ostatnie zostało mi do dzisiaj, enty raz potrafię tłuc Wściekłe Pięści Węża i Sarnie Żniwo, ponadto bardzo bolałem nad końcem produkcji Kapitana Bomby. Prawie jak gimbaza, co?

Zapomniał wół jak cielęciem (gimbazą) był…

Mogę się nie zgadzać na to, że dzieciaki oglądają nieodpowiednie treści w Internecie. Ale prawda jest taka, że jak będą chciały, to i tak je obejrzą. Jak nie w domu pod czujnym okiem rodzica, to u kolegi, gdzie zakazane posmakuje jeszcze bardziej. Tak, jak mnie kiedyś smakowało zapalenie papierosa skradzionego mamie, czy wypicie piwa za blokiem i zażeranie tego kilkoma gumami do żucia. Aniołkiem nie byłem i zanim dorosłem i uznałem, że palenie i alkohol są nudne, to mimo wszystko próbowałem różnych rzeczy – bo kiedyś to miało swój urok. To samo jest z youtuberami, którzy dają młodym to, czego oczekują. Wstępu do „demówki” dorosłości, gdzie wspomniana wyżej „k**wa” nie jest obarczona sankcjami ze strony osób sprawujących opiekę.

Najważniejsze, by dzieciak wiedział, gdzie jest granica

Wychodzę z założenia, że dorosły nie będzie w stanie uchronić młodego człowieka przed całym złem tego świata. Prędzej, czy później dzieciak zostanie poszarpany przez uczniów z wyższych klas, zobaczy coś niewłaściwego, albo ktoś namówi je na papierosa. Rolą dorosłego nie jest stawianie barier, ale uświadamianie – dlaczego to i to jest złe, że to nie jest takie fajne, jak się wydaje. Permanentne, nachalne zakazy powodują wzrost wartości obarczonego sankcjami dobra. Z dziećmi warto porozmawiać o treściach w Internecie, wskazać lepsze, oglądać razem z dziećmi, szukać kanałów, stać się po prostu kumplem, a nie wyrocznią. Chyba o to w tym wszystkim chodzi.

A, żeby nie było – nie jestem rodzicem. Ale mam nadzieję, że tatą będę całkiem dobrym. Tego życzę i Wam.

Grafika: 1, 2