26

Zamiast szukać wszystkich odpowiedzi w internecie, poproście o pomoc ojca

O tym, że internet potrafi zastępować relacje międzyludzkie wiemy wszyscy chyba już od dawna. Dlatego też z otwartymi ramionami witam każdą inicjatywę, która chce to zmienić. A z taką właśnie wychodzi Gillette - firma chce przypomnieć młodym mężczyznom, że czasem odpowiedzi nie leżą gdzieś daleko na serwerach, ale kilka kroków obok i ma je ich ojciec.

W związku z przedmiotową akcją zostało przeprowadzone badanie, którego zadaniem było ustalić źródła, z których młodzi mężczyźni uzyskują informacje na przeróżne tematy – od sportu, przez kuchnię, karierę, pielęgnację samochodu, spotkania towarzyskie aż do wyglądu (odzież i golenie). Niezależnie od kraju, pierwszym źródłem informacji dla młodych ludzi na całym świecie jest…smartfon – aż dla 84% badanych.

Młodych ludzi, którzy mówią, że nie mogą żyć bez urządzeń jest 7 razy więcej niż tych, którzy podają ich ojca jako podstawowe źródła informacji i doradztwa. Przeglądając wyniki mam wrażenie, że dla wielu osób czas spędzony ze smartfonem jest ważniejszy od czasu spędzonego z rodzicami. Może po części wynika to z różnicy pokoleń, nasi rodzice na ogół nie interesują się technologiami, więc i całe życie w przestrzeni cyfrowej jest dla nich czymś obcym. Ale dlaczego w zasadzie młodzi ludzie wolą sprawdzić coś w smartfonie, skorzystać z dobrodziejstw internetu w kieszeni zamiast zapytać rodzica tak, jak my robiliśmy to lata temu?

Wielka encyklopedia

Ludzie są omylni. Nie żeby internet nie był – jest w nim tak wiele informacji, że tak naprawdę cieżko mieć pewność, że znalezione dane są prawdziwe. Ale wychodzimy z założenia, że jeśli uzyskaliśmy jakaś informację na wiarygodnej stronie, jest prawdziwa. Internet prawie zawsze będzie wiedział, rodzic może nie wiedzieć, może nie mieć czasu, może nie chcieć rozmawiać na jakiś temat. Młody człowiek może też po prostu wstydzić zapytać się o radę.

Internet daje złudne poczucie anonimowości, na tyle jednak odczuwalne, że dużo łatwiej jest zapytać kogoś o krępującą sprawę, zwierzyć się wiedząc, że nie trzeba patrzeć drugiej osobie w oczy. Chowając się za pseudonimem czy awatarem dużo łatwiej zapytać o radę. O ile jednak uzyskanie informacji z jakiejś sieciowej encyklopedii to po prostu skorzystanie z ogólnodostępnego źródła, ufanie obcym, anonimowym osobom nie jest najlepszym pomysłem.

Problem w tym, że nikt tak naprawdę nie mówi młodym ludziom, że w pokoju obok jest nie tylko źródło wiedzy, ale przede wszystkim osoba, która na pierwszym planie stawia sobie dobro pytającego. Doradzi najlepiej jak potrafi, podpowie – to proces, któremu zarówno ojcowie jak i matki oddają się w całości od dnia narodzin swojego dziecka. Tym bardziej podoba mi się akcja #GoAskDad (#ZapytajTate), którą Gillette przypomina nam o ojcostwie z okazji 23 czerwca.

Technologia a relacje

Sam czasem łapię się na tym, że w stosunku do części znajomych od jakiegoś czasu nasze relacje ograniczają się do spotkań w sieci. Komunikator, maile, czasem telefony czy rozmowy wideo. Oczywiście nie zawsze jest i czas, i możliwość spotkania, szczególnie kiedy dzielą nas kilometry. Ale to właśnie odległość jest wytłumaczeniem. Kiedy technologia stawia ścianę w relacjach z najbliższymi, to znak, by zwrócić uwagę na problem. Tak, jak robi to materiał Gillette.

Ale skąd w ogóle pojawia się tu Gillette. Panowie – kto Was uczył golenia? Kto podpowiadał jak poradzić sobie z pierwszym wąsem, jak pielęgnować skórę po goleniu? To właśnie golenie wydaje się być z tych niby błahych, ale jednak stanowiących codzienność rzeczy, o które można zapytać ojca. Sam jestem ojcem i mam nadzieję, że nie tylko teraz, ale również za kilka czy kilkanaście lat mój syn zamiast szukać odpowiedzi na każde pytanie w sieci, przyjdzie do mnie. Ale też pamiętam, co powiedzieli mi starsi stażem rodzicielskim koledzy – o to, by dziecko tak traktowało rodzica, trzeba dbać przez lata. Telefon nie musi – ale hej, ojcowie – przecież to czysta przyjemność, prawda?

Tekst powstał we współpracy z Gillette.