7

Giganci tech inwestują w Magic Leap, startup, który na razie jedynie intryguje

Niedługo do klientów zaczną trafiać gogle Oculus Rift, potem swój sprzęt zacznie dostarczać na rynek HTC. Wyścig na polu VR wejdzie na wyższy etap. Jednocześnie będą rozwijane alternatywne rozwiązania - przecież Microsoft pracuje nad HoloLens, czyli rzeczywistością rozszerzoną, w tle działa też (chyba) Google ze swoim projektem Glass. Jest ktoś jeszcze - firma Magic Leap. O ich pomyśle wiadomo niewiele. Ale nie przeszkadza to korporacjom pakować dużych pieniędzy w startup.

Wielcy inwestują miliony dolarów

Napisałem, że o firmie, ich pomyśle, wiadomo niewiele. Może doprecyzuję: nam, szarym ludziom wiadomo niewiele. Inwestorzy pewnie całkiem dobrze zdążyli poznać ten projekt – bez tego nie wyciągnęliby portfela. A piszę o tym właśnie przy okazji kolejnej rundy finansowania: Magic Leap pozyskało blisko 800 mln dolarów. W gronie inwestorów znajdziemy firmy z branży rozrywkowej czy finansowej (to duzi gracze), ale liderem jest Alibaba – chiński gigant e-commerce. Jeden z top menedżerów azjatyckiego potentata dołączy do grona decydentów Magic Leap. Warto wspomnieć, że w tej grupie zasiada już Sundar Pichai, szef Google. Korporacja z Mountain View w roku 2014 brała udział w rundzie finansowania wynoszącej ponad pół miliarda dolarów.

Widać zatem, że nie mamy do czynienia z jakimś zespołem, który ubzdurał sobie, że zmieni świat i poprosił na Kickstarterze o milion dolarów. Ta firma nie ukrywa, że na prace potrzebuje wielkich pieniędzy, bo zatrudnia kilkuset specjalistów, bo opracowuje autorskie rozwiązania, bo robi coś, czego inni jeszcze nie zrobili. A co podobno jest w ich zasięgu. Bajki? Podchodzę do tego z rezerwą, ale jeśli pojawiają się takie pieniądze, od takich firm, a ludzie z branży, którzy mieli styczność z projektem, piszą i mówią, że to rewolucja, zaczynam skupiać większą uwagę na tym biznesie.

Ok, ale o co w tym wszystkim chodzi?

No właśnie – czym właściwie zajmuje się ten zespół? W wielkim skrócie można napisać, że tworzeniem rozwiązania z zakresu rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej. Ale do żadnej z tych kategorii nie chcą być wtłoczeni. To ma być coś obok czy ponad tym. Także i w tym przypadku musi się pojawić sprzęt ubieralny, okulary czy gogle, które wprowadzą człowieka w ten miks świata rzeczywistego i cyfrowego. Podkreśla się jednak, że to rozwiązanie będzie nieinwazyjne. Ma współgrać z okiem i mózgiem, by z jednej strony nie męczyć organizmu, działać w naturalny sposób, a z drugiej strony całkowicie nas oszukać. Tak, by człowiek nie był w stanie stwierdzić, czy to, na co patrzy jest prawdziwe czy cyfrowe.

Brzmi ciekawie. Problem polega na tym, że na razie nie zaprezentowano takiego sprzętu. Nie tylko wersji konsumenckiej – nie słychać nawet o urządzeniu przeznaczonym dla deweloperów. Póki co konkretów brakuje, jest za to dużo niejasnych komunikatów, wypowiedzi na temat rewolucji itd. Można się zatem zastanawiać, czy ta aura tajemnicy wynika z faktu, że firma nie chce się spieszyć, nie chce, by konkurencja podpatrzyła ich pomysł, nie zamierza zaostrzać apetytów zbyt wcześnie czy też jest to gra. Taka, w której pierwszoplanową rolę odgrywa właśnie tajemnica i mydlenie oczu, by wzbudzić zainteresowanie i przyciągnąć inwestorów.

Chociaż w biznes wpompowano już spore pieniądze, to trzeba mieć na uwadze, że w inne startupy inwestuje się jeszcze więcej. W przypadku Magic Leap nie robi tego jedna firma, a cały ich szereg, więc suma rozbija się na kilku gigantów. Google czy Alibaba mogą sobie pozwolić na takie ryzyko, bo w przypadku klęski stracą relatywnie niewiele. A sukces da im prawdziwe wunderwaffe. Warto zatem podjąć ryzyko. Przypomnę tylko, że parę lat temu Facebook wydał znacznie większe pieniądze na przejęcie komunikatora WhatsApp. Nie jest zatem tak, że jeśli w jakiś startup wpompowano już miliard dolarów, to rewolucja, którą zapowiada, wydaje się pewna.

Magic Leap intryguje, lecz na tym na razie kończy się ta historia.