117

Gazeta Wyborcza z wielkimi spadkami sprzedaży. Ale tracą też inne dzienniki

Sprzedaż dzienników spada. I to spada zauważalnie, trudno przejść obok tych zmian obojętnie, stwierdzić, że to nieznaczne wahnięcie, nieistotne potknięcie. Odbiorcy odwracają się od drukowanej prasy i trudno tłumaczyć to wyłącznie decyzjami politycznymi oraz wynikami wyborów - tracą wszyscy lub prawie wszyscy. Czy to oznacza, że gazety znikną? Tak daleko bym się nie posuwał w osądach, ale należy się przygotować na dalsze kurczenie się rynku.

Gazeta Wyborcza stała się niechlubnym liderem spadków sprzedaży dzienników. Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy, w sierpniu bieżącego roku sprzedaż tego dziennika spadła aż o 23,7% w porównaniu do analogicznego okresu roku 2016. Uderzenie było tak mocne, że aż zrzuciło GW z drugiego na trzecie miejsce podium najpopularniejszych dzienników. Tytuł zamienił się miejscami z Super Expressem. W błędzie będą jednak ci, którzy pomyślą, że SE poprawił sprzedaż – on po prostu stracił mniej. Ale i tak był na sporym minusie.

Gazeta Wyborcza odnotowała spadki w sprzedaży.

Pojawią się zapewne głosy przekonujące, iż Gazeta Wyborcza traci za sprawą zmian na scenie politycznej, ktoś stwierdzi, że po prostu została „oderwana od koryta”, skończyło się dotowanie z publicznych pieniędzy. Tyle, że te zmiany mogliśmy obserwować już wcześniej, od wyborów minęły dwa lata, w tym czasie sporo zdążyło się zmienić. Jednocześnie trzeba podkreślić, że tracą wszystkie tytuły z czołówki – nawet te prorządowe (Gazeta Polska Codziennie też jest na minusie). Mniejszą sprzedaż notuje i Puls Biznesu skierowany do węższej grupy odbiorców, i Fakt tworzony z myślą o masowym odbiorcy. Warto przy tym zaznaczyć, że PB traci najmniej.

W ciągu roku sprzedaż dzienników skurczyła się o przeszło 10%. Tego nie wyjaśnimy czynnikami politycznymi. Ale skoro już przy nich jesteśmy: zastanawiam się, czy przywoływana ostatnio repolonizacja mediów, która swym zasięgiem ma objąć przede wszystkim rynek prasy, będzie potrzebna? Przecież utrzymanie trendu spadkowego może skutkować tym, że zwyczajnie nie będzie czego repolonizować. Albo dotknie to tytuły o niewielkim i wciąż słabnącym znaczeniu. Wyobraźmy sobie, że 10-procentowy spadek zaliczany jest przez pięć kolejnych lat – nadal będzie sens kruszyć kopie o to, do kogo należy dziennik, który trafia do kilkudziesięciu tysięcy odbiorców?

Gazeta Wyborcza odnotowała spadki w sprzedaży.

Rynek prasy drukowanej nie zniknie, niedawno redakcyjni koledzy dyskutowali na ten temat. Sam kupuję i czytam dzienniki, tygodniki, kwartalniki, bo zwyczajnie lubię gazety w takiej formie, odpoczywam dzięki temu od monitora. Ale zgodzę się z opinią, że z czasem stanie się ona czymś na kształt winyli – to będzie towar niszowy, który zalegnie w cieniu treści serwowanych w cyfrowej formie. I chociaż dzienniki też mają swoje cyfrowe formy, to o uwagę odbiorcy muszą konkurować w znacznie trudniejszych warunkach – wszyscy zdają sobie pewnie sprawę z tego, że contentu w Sieci jest masa. Nie trzeba odwiedzać stron GW, Rzeczpospolitej, Gazety Polskiej Codziennie czy PB, by zyskać dostęp do informacji.

Dla redakcji dzienników jest to oczywiście smutna wiadomość, bo czekają je dalsze cięcia i zwolnienia. Gazeta Wyborcza zaliczyła już dość poważne ruchy w tym kierunku, a na tym pewnie się nie skończy. Będą odchodzić osoby mniej znane, ale też popularne nazwiska. Niedawno w redakcją pożegnał się Grzegorz Sroczyński, który dla GW pracował aż 18 lat. Tytuł sporo przez to straci. Jeżeli GW (dotyczy to jednak większości tytułów) chce przynajmniej wyhamować negatywny trend, musi się poważnie zastanowić nad swoją strategią, miejscem na rynku, konkurencją i sposobami na przyciągniecie odbiorców oraz ich portfeli. Podnoszenie cen i pakowanie do kolejnych numerów coraz większej liczby reklam (co ma teraz miejsce) może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych…