Gry

Free to play - pay to win. Gdzie kończy się cierpliwość graczy?

Tomasz Szwast
7

Free to play to model dystrybucji gier, który w założeniu miał być raczej przyjazny graczom. W teorii, dzięki niemu można zapoznać się z możliwościami gry i grać tyle, ile tylko się chce bez wydawania ani grosza. W praktyce często okazuje się, że bez płacenia grać się nie da.

Jeszcze do niedawna proces kupowania nowych gier był bardzo prosty. Wystarczyło udać się do sklepu, czy to stacjonarnego, czy internetowego, włożyć swoją kopię gry do koszyka, zapłacić i gotowe. Gra była nasza w pełnym tego słowa znaczeniu. Wraz z momentem jej zakupu otrzymywaliśmy dostęp do całej jej zawartości, bez jakichkolwiek opłat dodatkowych. Taką grę można było zainstalować i korzystać z niej przez dowolną ilość czasu. Co istotne, wszelki progres w grze był bezpłatny, zależny wyłącznie od naszego doświadczenia i umiejętności. Kolejne godziny grania, kolejne wygrane potyczki pozwalały na zdobycie nowych umiejętności czy przedmiotów.

Owszem, nie było tak, że do gier nigdy nie pojawiały się płatne dodatki, a wręcz przeciwnie. Wiele popularnych produkcji otrzymało DLC w postaci dodatków sprzedawanych oddzielnie, jednak co do zasady nie kosztowały one szczególnie wiele, a ich brak nie powodował ograniczenia przyjemności z zabawy. Niestety, taki stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie. Wraz z popularyzacją dostępu do internetu i dystrybucji cyfrowej producenci postanowili nieco zmodyfikować model dystrybucji gier. Uznano, że dotychczasowy nie przynosi im wystarczająco wiele zysków, a popularne gry mogłyby stać się prawdziwymi maszynkami do zarabiania pieniędzy.

Po co ograniczać się do zysku wyłącznie w momencie zakupu gry, skoro można tak skonstruować grę, by móc zarabiać regularnie na tych samych graczach? W ten właśnie sposób rozpoczęła się znienawidzona przez graczy era gier free to play. Gier teoretycznie darmowych, jednak w praktyce kosztujących mnóstwo pieniędzy. Gier, które na start nie kosztują nic, by przez cały okres zabawy pochłonąć kilkaset a nawet kilka tysięcy złotych. Niestety, niektóre z nich wymagają opłaty nie tylko za nowe skórki, postaci czy umiejętności. Skonstruowane są w ten sposób, że poczynienie progresu bez wydawania pieniędzy jest właściwie niemożliwe. W takim momencie formuła free to play zmienia się w pay to win. Chcesz wygrywać? Musisz płacić!

Czy taka formuła jest w stanie zniechęcić graczy? Jak najbardziej! Głosy narzekania słychać praktycznie ze wszystkich stron. Pytanie tylko, czy producenci kiedykolwiek je usłyszą, skoro ich wytwory zarabiają tak wiele pieniędzy?

Na szczęście gra w FIFĘ w dwie osoby na jednej kanapie nie wymaga dodatkowej opłaty

Free to play – mojej pierwszej gry w tym modelu już nie ma

Czy pamiętacie pierwszą grę free to play, albo raczej pay to win, w którą graliście? Ja pamiętam doskonale. Był to nieudany eksperyment EA Sports, który został dość szybko zakończony przez producentów. Gra FIFA World opierała się właśnie o model free to play i w założeniach miała odmienić na dobre serię FIFA. Sęk w tym, że gracze wcale tego nie chcieli. Dlaczego gra nie zdobyła większej popularności, skoro była (teoretycznie) darmowa? Przede wszystkim dlatego, że opierała się niemal wyłącznie o tryb Ultimate Team, w którym gracze sami tworzą zespoły z graczy dostępnych w paczkach. Naturalnie, zawartość paczek była w pełni losowa a podejrzenie ich zawartości przed zakupem nie było możliwe. Typowe loot boxy, które można było kupować za wirtualną walutę gry, jednak tylko do pewnego momentu.

FIFA World była grą skonstruowaną w ten sposób, że wirtualna waluta kończyła się bardzo szybko. Nawet, jeśli nie inwestowaliśmy pieniędzy w paczki z nowymi piłkarzami, musieliśmy je wydawać na kontrakty obecnie posiadanych zawodników. Prędzej czy później dochodziliśmy do ściany, czyli momentu, w którym musieliśmy zaangażować w grę nasze prawdziwe pieniądze, by móc rozegrać kolejny mecz. Eksperyment pod nazwą FIFA World zakończył się bardzo szybko, bo już w 2015 roku, kiedy to serwery gry zostały wyłączone. Gra najprawdopodobniej nie przynosiła aż takich zysków, na jakie liczyli księgowi EA Sports. Czy zatem porzucono ten pomysł na zawsze? Otóż nie. Postanowiono, że w każdej grze z serii FIFA pojawią się dodatkowe mechanizmy pozwalające  skutecznie uszczuplać portfele graczy po zakupie gry.

PUBG to gra, w której znajdziemy sporo płatnych dodatków

Jak obecnie wygląda seria FIFA? Nie dość, że za nową odsłonę gry musimy zapłacić każdego roku, to jeszcze do wygodnego korzystania z trybu Ultimate Team wypadałoby zaangażować nieco pieniędzy z prawdziwego portfela. Piłkarze i wszystkie inne karty dalej dostępni są, między innymi, w skrzynkach, jednak producent gry pozwala na podejrzenie ich zawartości przed zakupem. Cóż, oskarżenia o propagowanie hazardu wśród nieletnich okazały się skuteczną formą presji, pod którą EA Sports pokornie skłoniło głowę, zmieniając zasady udostępniania zawartości w loot boxach.

Co istotne, seria FIFA wcale nie jest najbardziej drastycznym przykładem na zachłanność producenta. Inni są w tym aspekcie zdecydowanie gorsi.

Chcesz się bawić? Płać i to dużo!

Jak wygląda najgorsza z perspektywy gracza gra? Na przykład w ten sposób, że do jej zakupu konieczny jest zakup dostępu do niej na jednej z platform do dystrybucji cyfrowej. Na tym jednak koszty dopiero się zaczynają. Dobrze by było, żeby dokupić do tego przepustkę sezonową, oczywiście dla każdego nowego sezonu w grze. Koniec kosztów? W żadnym wypadku! Producent oczywiście nie udostępni całej zawartości na raz, żeby dać wszystkim chętnym (i niechętnym) możliwość zakupu płatnych DLC.

Coś jeszcze? Naturalnie! Dodatkowe skórki, postaci czy umiejętności dostępne tylko i wyłącznie po uiszczeniu stosownej opłaty, najlepiej w taki sposób, by brak dodatkowych zakupów skutecznie utrudniał wirtualne sukcesy. Niestety, takie gry istnieją, a które to dokładnie? Z pewnością gracze dokładnie wypunktują je w komentarzach. Ja nie chcę w tym miejscu robić nikomu reklamy ani antyreklamy. Każdy zainteresowany wie, jak współczesny rynek gier wygląda w praktyce.

Co moglibyśmy z tym zrobić? W teorii bardzo dużo. Wystarczyłoby przecież, że po prostu nie kupimy danego tytułu i żadnego płatnego dodatku, by producent nie zarobił i przemyślał swoje postępowanie. Sęk w tym, że na zmianę trendów konsumenckich wcale się nie zanosi. Gry komputerowe przeżywają renesans, a co raz to nowi gracze decydują się na zakup jednej z najnowszych konsol czy złożenie nowego komputera do gier. Dostępność konsol rośnie, ceny podzespołów do komputerów spadają, dlatego można się spodziewać, że w najbliższym czasie liczba graczy gotowych spełnić żądania producentów gier będzie tylko rosła.

Co sądzicie o systemie płatności w CoD: Warzone?

Pay to win? Dla mnie to nie fair

Jak można się domyślić z kontekstu niniejszego materiału, nie jestem zwolennikiem systemu pay to win. Moim zdaniem gry komputerowe mają w sobie sporo ze sportowej rywalizacji, dlatego drogi na skróty nie powinny być dostępne. Uważam, że nie powinno być tak, że bardziej zamożny (a raczej bardziej rozrzutny) gracz jest w stanie zbudować przewagę nad innym tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom.

Niektórzy producenci gier zdają się to rozumieć, udostępniając za dodatkową opłatą wyłącznie zawartość, która może posłużyć do personalizacji gry, jednak nie przekłada się na jej przebieg. Osobiście poszedłbym o krok dalej i uważnie pilnował, by tryb pay to win nigdy nie trafił do gier przeznaczonych dla niepełnoletnich odbiorców. Owszem, świat właśnie na tym polega, że za pieniądze można uprościć sobie wiele rzeczy, jednak czy na pewno chcemy tego uczyć najmłodszych? W mojej opinii nie powinniśmy. Gry komputerowe mają również zadanie wykształcenia w graczach ducha zdrowej rywalizacji, radości ze zwycięstwa i akceptacji własnych niedoskonałości. Jak ma się do tego pay to win? Oczywiście nijak.

Postęp w grze wymaga pieniędzy? Nie uczmy tego najmłodszych!

Żeby nie skończyć tego materiału klasycznym kiedyś to były czasy, teraz to nie ma czasów, chciałbym powiedzieć choć jedno dobre słowo na temat tego, co obecnie dzieje się w branży gier komputerowych. Dzięki wyprzedażom w sklepach internetowych można kupić wiele gier w bardzo korzystnych cenach, co kilka lat temu wcale nie było tak oczywiste. Wiele dobrego robią również abonamenty, w ramach których za jedną, miesięczną opłatą można zyskać dostęp do całego mnóstwa fajnych gier. Mam tu na myśli nie tylko propozycje dla posiadaczy konsol od Microsoftu czy Sony, ale również to, co dostępne jest na platformie PC czy to w formie usługi Xbox Game Pass dla PC, czy konkurencyjnych od EA czy Ubisoftu.

Co wy sądzicie o obecnej sytuacji na rynku gier? Nie ukrywam, że do przygotowania niniejszego materiału zachęciła mnie premiera gry Diablo Immortal. To właśnie ona uchodzi w oczach graczy za pochłaniającą szczególnie dużo pieniędzy. Graliście? Potwierdzacie tę opinię? Komentarze są do Waszej dyspozycji.

 

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu