e-sport

Forbes: „MLG idzie w stronę ESPN. E-sport rośnie w spektakularnym tempie”

KO
Kamil Ostrowski
2

MLG, czyli Major League Gaming, to amerykańska organizacja, która może nie zdominowała, ale z pewnością stanowi jeden z najważniejszych elementów tamtejszej sceny e-sportowej. Mają najsilniejsza społeczność, największe doświadczenie i długą tradycję. Często ich poczynania są komentowane przez duże m...

MLG, czyli Major League Gaming, to amerykańska organizacja, która może nie zdominowała, ale z pewnością stanowi jeden z najważniejszych elementów tamtejszej sceny e-sportowej. Mają najsilniejsza społeczność, największe doświadczenie i długą tradycję. Często ich poczynania są komentowane przez duże media. Tym razem Forbes zwraca uwagę na fakt, że MLG zaczyna wzorować się na ESPN, słynnej telewizji sportowej i podejmuje wyzwanie tworzenia codziennych programów.

Punktem odniesienia jest fakt, że Major League Gaming, w obliczu spektakularnych sukcesów w ostatnich latach, postanowiło rozszerzyć swoją „ramówkę”. Chris Puckett, niegdyś pro-gracz, następnie komentator, został powołany na stanowisko wiceprezesa d.s. działalności programowej (tak chyba najbezpieczniej będzie to przetłumaczyć). Jego zadaniem będzie sprawowanie pieczy nad emitowanymi w dniach powszednich programami, właśnie w stylu ESPN. 6-10-godzinne transmisje będą przyciągały m.in. opisami strategii i taktyki, analizami, wywiadami, meczami i  a także przypomnieniem najciekawszych akcji i momentów. Program będzie transmitowany na pośrednictwem strony mlg.tv, tam też będą dostepne VOD.

E-sport rośnie, ale z drugiej strony – czy będzie czym zapełnić tak długi czas antenowy? Poza tym, czy wejdzie nam w nawyk, żeby w wolnych chwilach odpalać sobie telewizję e-sportową? Parę lat temu pewnie większość z Was, łącznie ze mną, popukalibyśmy się w czoło. Dzisiaj, patrząc na rosnącą popularność tego zjawiska, w szczególności przyrost tzw. „biernych kibiców”, którzy nie grają już w StarCrafta II czy League of Legends, ale wciąż oglądają turnieje i śledzą wydarzenia na scenie e-sportowej, nie jestem tego taki pewien.

Chris Puckett w krótkim wywiadzie zdradził, że jego marzeniem jest zobaczyć niesamowitą akcję prosto z gry, w ESPN Top 10. Ciekawe jestem czy to nastąpi, a jeżeli tak, to ile wody w Wiśle upłynie, zanim do tego dojdzie. Byłby to ogromny sukces, właściwie głównie prestiżowy, bo jak udowodniły niezliczone przykłady, e-sport sobie doskonale radzi bez klasycznej telewizji.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

telewizja