seriale

Cieszę się, że po kilku odcinkach dałem mu szansę i obejrzałem do końca. Recenzja serialu For All Mankind na Apple TV+

PW
Paweł Winiarski
6

Nie jestem fanem recenzji serialu po 2-3 odcinkach. Niby daje to jaki obraz całości, ale może niepotrzebnie zachęcić lub zniechęcić do oglądania pozostałych epizodów. I gdybym skończył For All Mankind po tych trzech godzinach, straciłbym fajny serial. Cieszę się, że dałem mu szansę i zaliczyłem cały sezon. Moim zdaniem warto.

USA konta ZSRR, czyli zażarta walka o Księżyc

For All Mankind to ciekawa wizja alternatywnej rzeczywistości. Dość bliskiej, bo opowiadającej historię amerykańskich astronautów z czasów lądowania pierwszego człowiek na Księżycu. I niby powinniśmy wszystko wiedzieć, ale jednak jest zupełnie inaczej - For All Mankind ma swoją historię, w której kosmiczny wyścig między USA a ZSRR nigdy się nie skończył - ba, rozkręcił się w najlepsze. Walka o pierwsze lądowanie, później o pierwszą bazę. Kobiety astronauci, problem homoseksualizmu - sporo ciekawych i intrygujących wątków, jednak wszystkie znajdują w tej historii sens, o co w dzisiejszych serialach nie jest wcale łatwo.

Pierwsze recenzje For All Mankind pojawiły się jeszcze w listopadzie. Wspominam o tym dlatego, że bazowały na trzech odcinkach dając czytelnikom pewien obraz serialu. Moim zdaniem mylny (zakłamany byłoby złym słowem), bo wraz z kolejnymi epizodami For All Mankind zmienia ton, historia sięga po poważniejsze tematy, przedstawia dramaty bohaterów których udało nam się poznać. Powiem więcej - ostatnim odcinkom blisko do dramatu, momentami atmosferę można kroić nożem i po lekkości pierwszych epizodów nie ma śladu. Dawno nie widziałem by jakiś serial potrafił się tak zmienić na przestrzeni 10 odcinków.

For All Mankind można podzielić na kilka opowieści, dozowanych od najlżejszej i najprzyjemniejszej, do najcięższej. Przyjemne w odbiorze, choć trochę naiwne jest przyglądanie się szkoleniu kobiet - astronautów. Z uwagi na pewne istotne wydarzenia, NASA postanowiła wysłać na Księżyc kobietę i nieco naiwnie podporządkowała temu całe kosmiczne przedsięwzięcie. W tym momencie cały czas czuć przesadny amerykański patos, który potrafi wręcz irytować stawiając serial na półce z napisem "tak naiwne, że aż głupie".

Kiedy jednak entuzjastyczne wizje podboju Księżyca stają się rzeczywistością okazuje się, że nawet najlepsze plany i wyliczenia nie muszą wcale oznaczać sukcesu misji. Obejrzycie więc walkę z technologią, czy raczej brakiem doświadczenia NASA. Poznacie bliżej bohaterów, ich lęki i fobie. Wątki osobiste-rodzinne początkowo jawią się jako typowe zapychacze, by mniej więcej w połowie nadać sensu całej opowieści, dodać jej głębi, domalować charaktery poszczególnym bohaterom.

Bardzo ważne są tu też wątki społeczne, między innymi sytuacja kobiet w USA tamtych lat. Z jednej strony oglądamy typowe żony ważnych mężów, zawsze zadbane, ale bezrobotne - zajmujące się jedynie domem i dziećmi. Z drugiej - w kontrze - dzielne astronautki walczące o równouprawnienie. Pojawia się też temat homoseksualizmu, jednak nie wydaje się być wciśnięty na siłę i stanowi jeden z istotnych wątków opowieści.

Wizualnie absolutnie nie ma się do czego przyczepić. Z jednej strony zadbano o odpowiednie dla tamtych lat rekwizyty, stroje czy fryzury - z drugiej efekty specjalne stoją na odpowiednio wysokim poziomie by nie razić kiczem. Nie jest to oczywiście poziom nowych Gwiezdnych Wojen (bo i niby jak), ale pojawiają się świetne ujęcia zarówno naszej planety widzianej z kosmosu, jak i powierzchni Księżyca. A kiedy mamy okazję oglądać naprawę rakiety w przestrzeni kosmicznej, wszystko trzyma się tu wizualnie kupy.

For All Mankind to udany serial - czekam na drugi sezon

Jeśli odpuściliście For All Mankind po dwóch czy trzech odcinkach zachęcam do powrotu (choć jest to jednak dość ryzykowne). Moim zdaniem warto dać szansę kolejnym epizodom i obejrzeć serial do samego końca - ostatnie odcinki pokazują ten tytuł w zupełnie innym świetle. Pojawiają się prawdziwe emocje, prawdziwe tragedie i znika gdzieś luźna, momentami zabawna atmosfera z początku. Podoba mi się, że serial w którymś momencie rezygnuje z amerykańskiego patosu? Flaga ląduje w szufladzie, pojawiają się ludzkie rozterki, śmierć, walka o człowieczeństwo czy o wartości które nawet dziś nie są takie oczywiste. Świetna realizacja, dobra, często bardzo dobra gra aktorska. Poszczególne wątki trzymają poziom, łączą się w sensowną całość. Dobry, momentami bardzo dobry sezon i udany serial, któremu warto poświęcić swój wolny czas.

Przeczytaj więcej o Apple TV:

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: