Microsoft

Firmy wykupują pornodomeny – wśród klientów Microsoft i Taylor Swift

JS
Jakub Szczęsny
5

Domeny najwyższego poziomu takie jak .travel znalazły szerokie uznanie w firmach, które trudnią się właśnie usługami turystycznymi. Na nich oczywiście swoje zarobiono i to samo uczyniono także z tą mniej "grzeczną" częścią Internetu. Biznes pornograficzny w Internecie istnieje i ma się dobrze, stąd...

Domeny najwyższego poziomu takie jak .travel znalazły szerokie uznanie w firmach, które trudnią się właśnie usługami turystycznymi. Na nich oczywiście swoje zarobiono i to samo uczyniono także z tą mniej "grzeczną" częścią Internetu. Biznes pornograficzny w Internecie istnieje i ma się dobrze, stąd też uznano, że dobrym posunięciem byłoby ustalenie nowych domen najwyższego poziomu kojarzonych z treściami erotycznymi w Internecie.

Gorzej, jeżeli ktoś wykorzysta wizerunek firmy do stworzenia kompromitującej domeny - przed tym chciał uchronić się Microsoft, który zarejestrował dwie domeny - Office.porn i Office.adult. Cóż, dziwnie by było, gdyby produkt Microsoftu był kojarzony nie tylko z pakietem biurowym, ale także i branżą pornograficzną. Ktoś zwyczajnie mógł wpaść na pomysł zarejestrowania takiej domeny po okresie Sunrise, gdy właściciele znaków towarowych mogą występować o rezerwację danej domeny.

Nie tylko Microsoft zdecydował się na rezerwację domeny, która mogłaby potem wpłynąć niekorzystnie na jej wizerunek. Podobnie zrobiła celebrytka, Taylor Swift. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, co mogłoby się zdarzyć, gdyby domena "taylorswift.porn" trafiła w niepowołane ręce. Najpewniej mielibyśmy do czynienia z nieprzyjemnym dla artystki skandalem.

Na gapiostwu firm można jednak zarobić - nie inaczej było w Polsce, gdy wyznaczony okres przegapiły m. in. polskie banki przy okazji rejestracji domen .xxx. Niektóre z nich w porę zdążyły zareagować, między innymi bank PKO BP, który wcześniej zarejestrował taką domenę. Na stronie pko.xxx widnieje informacja o uprzednim jej zarezerwowaniu. Podobnie jak i na stronach innych firm, które zdążyły zabezpieczyć się przed nadużyciami.

W innych wypadkach firmy były nierzadko zmuszone do wykupienia domen od osób, które wykorzystały moment na łatwe wzbogacenie się. W wypadku doment .adult oraz .porn tak łatwo nie będzie - sprawa jest już oklepana i mamy do czynienia z dużo większą niż uprzednio świadomością przedsiębiorstw - pojawienie się w Internecie kompromitującej strony internetowej jest niesamowitą szramą na wizerunku, a Internet... cóż. Nie zapomina.

Z drugiej strony...

Absolutnie nie mam nic do neutralnych i przydatnych domen najwyższego poziomu. Natomiast przeciwny jestem wprowadzaniu takich, które mają potencjał do tego, by stać się narzędziem do nadużywania ich przeznaczenia. Szczerze, nie wierzę też w intencje ICANN, które chce dzięki nowym końcówkom wspomóc mechanizmy filtrowania treści niepożądanych w Internecie tak, aby np. ze stron pornograficznych nie mogły skorzystać dzieci. Cel szczytny, nie powiem. Jednak przykre jest to, że za tym stoją pieniądze, bardzo poważne sumy. Wykupienie bowiem takiej domeny kosztuje - i to niemało. Sposobów na zbicie pieniędzy jest mnóstwo i to jest jeden z nich.

No, ale cóż. Internet - serious business...

Grafika: 1

Źródło: CNN Money

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Internet