wataha 2 hbo
27

Finał drugiego sezonu Watahy – ale to było dobre!

Pękłem. Nie wytrzymałem. Wszystkie wcześniejsze odcinki oglądałem o porze emisji w kanale HBO, ale finału sezonu wyczekiwałem tak długo, że dzisiejsze popołudnie okazało się przełomowe. Szósty i zarazem ostatni odcinek drugiego sezonu Watahy to koniec wielu wątku, ale czy całego serialu?

Początek serii wydarzeń, które śledziliśmy przez 12 odcinków, był makabryczny. W górskiej strażnicy zginęła prawie cała wataha – jedynym ocalałym był Wiktor Rebrow. Niedługo przed eksplozją otrzymał SMS-a – to tylko jedna z poszlak, która pogrążała go w oczach prokuratury, a dokładnie pani prokurator Igi Dobosz. Oczyszczenie własnego imienia i znalezienie winnych nie przychodziło mu z łatwością, czego kulminacją była ucieczka w bieszczadzjkie lasy i dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa.

Drugi sezon nie był wcale pewny

Podobnie jak wielu innych widzów byłem zbulwersowany taką, a nie inną końcówką pierwszego sezonu. Otwarte zakończenie sugerowało rychłą kontynuację, podczas gdy HBO kazało nam czekać aż cztery lata na drugą serię. Dziś nie mam o to do nich żadnych pretensji – 6 odcinków wynagrodziło oczekiwanie z nawiązką i muszę powiedzieć, że od bardzo dawna nie widziałem tak dobrego polskiego serialu. Gdzie inne produkcje poległy, tam Wataha pokazała swoją prawdziwą wartość – mowa naturalnie o drugiej serii.

Swoje wrażenia spisuję totalnie na gorąco, w kilka minut po seansie, dlatego podejrzewam, że w późniejszym czasie jeszcze bardziej docenię przygotowaną przez scenarzystów historię. Gdy dojrzę kolejne smaczki, zauważę kolejne powiązania i sygnały, jakie wysyłali naszej podświadomości, jednocześnie sugerując coś zupełnie innego. Ostatni odcinek drugiego sezonu udowadnia, że akcja została niemalże idealnie rozpisana na sześć epizodów, choć naturalnie pojawiały się delikatne niedociągnięcia – jednym z nich wspomniałem w tekście sprzed tygodnia.

Wataha zachwyca na wszystkich trzech najważniejszych frontach

serial wataha - zdjęcie 1

Ale zamiast doszukiwać się tego typu wad, znacznie lepiej będzie skupić się na pozytywach, których mamy tu pod dostatkiem. Po raz kolejny fantastyczne ujęcia uchwyciły Bieszczady równocześnie z tej pięknej i groźnej strony – przywiązanie do najmniejszych detali scenografii sprawiało, że widz nie miał żadnych problemów z przeniesieniem się na tę niecałą godzinę w świat Rebrowa. Można śmiało napisać, że region był jednym z członków obsady i swoją rolę odegrał wyśmienicie. Duża w tym zasługa ekipy filmującej, przed którą chylę czoło.

Wataha nie byłaby jednak Watahą bez bohaterów i historii. Nie sądziłem, że pierwszy z wymienionych składników będzie mógł smakować jeszcze lepiej, niż w pierwszym sezonie. Leszek Lichota znakomicie ukazał zmęczonego życiem, ale wciąż zajadliwego człowieka z charakterem. Chęć doprowadzenia sprawy do końca napędza jego codzienność, a powracająca w Bieszczady Iga Dobosz (Aleksandra Popławska) nareszcie stała się postacią z krwi i kości, której mogliśmy (początkowo) nie lubić, ale której kibicowaliśmy od momentu, gdy postanowiła doprowadzić całość do końca i znaleźć prawdziwych winowajców. Miałem pewne przypuszczenia o ponownym pojawieniu się Grzywy (Bartłomiej Topa) w serialu, ale przyznam, że poważnie potraktowałem wszystkie fałszywe informacje, jakie wysyłało w świat HBO i spodziewałem się zmiany tonu serialu, co wynikałoby z absencji tej postaci. Powrót Grzywy rozegrano po mistrzowsku, a nie nastąpiło to przecież aż do końca drugiego odcinka.

serial wataha - zdjęcie 2

12 odcinków układa się w spójną, dobrze ułożoną całość

Serie numer 2 bardzo często stają się zbyt skomplikowane lub zbyt banalne w odniesieniu do swoich poprzedników i tego samego obawiałem się po powrocie Watahy. Nic takiego nie miało miejsca i chyba można bez żadnej wątpliwości stwierdzić, że sezon drugi okazał się lepszym od sezonu pierwszego. Potwierdzają to wszystkie powyższe obserwacje, ale popisy aktorskie czy super ujęcia nie byłyby w stanie udźwignąć ciężaru oczekiwań, gdyby nie fabuła. Zmyłka z oddelegowaniem Adama Halmana do Kalinigradu była nader skuteczna i obciążenie odpowiedzialnością agenta ABW za wszystkie tragiczne wydarzenia było pewną niespodzianką, a przecież w międzyczasie poznawaliśmy kolejne elementy układanki razem z komendantem Konradem Markowskim i przyjacielem Rebrowa, byłym strażnikiem Łuczakiem.

serial wataha - zdjęcie 3

Historia zatacza koło, bo ostatnia scena finału 2. sezonu Watahy daje nie tylko szanse na kontynuację, ale przede wszystkim spore możliwości rozwinięcia tej historii w zupełnie nowym kierunku. Czy Rebrow skusi się na dołączenie do watahy czy odrzuci propozycję powrotu do służby i zacznie działać na własną rękę? Być może ważniejszym na tę chwilę pytaniem jest to, jak długo przyjdzie nam czekać na sezon trzeci, który – jestem o tym przekonany – powstanie. Jeśli będzie tak dobry, jak drugi, to już dziś mogę zaznaczyć premierę w kalendarzu na jesień 2021 roku.