70

Facebook to regularne powroty do przeszłości i bezsensowne treści. Mam dosyć

Trudno powiedzieć, która z tych dwóch firm wie o mnie więcej. Facebook czy Google? W obydwu przypadkach zasilamy bazę danych gigantów zupełnie dobrowolnie, czasem nieświadomie. Taka dawka wiedzy powinna pozwolić na serwowanie treści, które mnie naprawdę zainteresują i będą dla mnie użyteczne, angażujące. Już dobrze wiecie, która ze stron zupełnie sobie z tym nie radzi.

Nie należę do obozu nastawionych skrajnie negatywnie do Facebooka. Uważam, że to fajny sposób na utrzymywanie najczęściej asynchronicznego, a czasem nawet i biernego kontaktu z innymi. Sama idea trzyma się kupy – z kim chcemy się spotykać, to się spotykamy, z innymi rozmawiamy online (wideo, audio, tekst), życie innych śledzimy w News Feedzie. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Chyba że do Messengera…

Nie lajkuję wszystkiego co popadnie

Mijają kolejne lata funkcjonowania serwisu, moja aktywność jest bardzo konkretna i jednoznaczna. Nie klikam „lubię to” na przypadkowych stronach, pozostaję w kontakcie z konkretnymi osobami, staram się spersonalizować zawartość strumienia do maksimum, ustalając priorytety i wybierając strony i profile, których postów wolałbym nie pominąć.

To wszystko na nic.

Przede wszystkim dlatego, że Facebook żyje dniem wczorajszym. Przyglądałem się godzinom publikacji wyświetlanych mi postów bardzo skrupulatnie w ciągu ostatnich kilku dni i na 10 wpisów zaledwie 2-3  z nich były opulikowane w ciągu ostatnich 10 godzin. Większość z nich, to wiadomości z poprzedniego dnia czy wieczora. Flagowymi przykładami takich sytuacji są wydarzenia sportowe – gdy na Twitterze dyskusja i komentarze pojawiają się w czasie rzeczywistym, Facebook dopiero „zapowiada” mi właśnie trwający mecz Ligi Mistrzów czy turniej z cyklu Speedway Grand Prix. Dopiero następnego dnia mogę zapoznać się z postami znajomych opublikowanymi podczas wydarzenia. I lepiej żebym zrobił to z poziomu smartfona, bo wersja desktopowa wydaje się być jeszcze bardziej zapełniona przypadkowymi z mojego punktu widzenia działaniami.

Wielokrotnie przywoływane aktywności typu polubienia czy skomentowania zdjęcia lub postu przez inne osoby, a także treści sponsorowane to blisko połowa zawartości prezentowanego mi News Feeda. Nie widuję postów od stron, które polubiłem, których standardowe witryny odwiedzam – np. National Geographic – ale reklamy w pewien sposób powiązane z tą tematyką się zdarzają.

Kiedyś było lepiej…

Do niedawna możliwe byłoprzygotowanie listy zainteresowań. Przeglądając zestawienie polubionych stron mogliśmy zaznaczyć te, które dodamy do listy, by później móc przeglądać wszystkie posty przez nie opublikowane i to chronologicznej kolejności. Facebook zamknął listy zainteresowań kilka miesięcy temu, uniemożliwił ich edycję i tworzenie. Na całe szczęście zachowałem w zakładkach linki do niektórych, które utworzyłem, dlatego wciąż mogę je przeglądać.

Jeśli nie widuję postów od stron, które polubiłem i nie są mi wyświetlane posty osób, z którymi utrzymuję kontakt przez samego Facebooka(!), to co tam się dzieje do jasnej cholery? Jakie algorytmy? Jaka personalizacja? Jakie bycie na bieżąco? Zdarzały się sytuacje, w których po kilkunastu minutach przewijania News Feeda nie ujrzałem ani jednego angażującego posta. Bywały takie, które zachęcały do dyskusji, ale ich tematyka zazwyczaj była już po prostu nieaktualna.

Facebook i te jego algorytmy…

Facebook buduje drony mające pozwolić na podłączenie do internetu obszarów, gdzie standardowa infrastruktura nie sprawdziłaby się. Facebook buduje wirtualną rzeczywistość, która któregoś pięknego ohydnego dnia może zastąpić zwykłego News Feeda. Facebook ma w rękach platformy, których suma liczby użytkowników, to ponad 5 miliardów! A ja oglądam posty około 25 osób (z ponad 700 znajomych) i 10 stron (z ponad 100).