33

Facebook znowu grzebie w algorytmie, a AdBlock Plus pokazuje mu „wała”

O Facebooku ostatnio głośno, jeżeli chodzi o dystrybucję treści. Platforma, która do pewnego czasu stanowiła dla wydawców bardzo atrakcyjną drogę dotarcia do konsumenta - jako lider - zaczyna sobie bardzo śmiało poczynać na polu uszczęśliwiania użytkowników na siłę. I tak, Facebook wytacza wojnę blokerom reklam, ci nic sobie z tego nie robią, a następnie serwis Zuckerberga ogłasza kolejne zmiany w algorytmie. O co chodzi? Teraz otrzymamy więcej treści, które nas interesują.

A przynajmniej tak twierdzi Facebook

Notka z newsroom’u Facebooka obwieszcza wszem i wobec, że otrzymamy więcej informacji w naszym newsfeedzie, które mogą nas zainteresować. O co chodzi? Najwyżej, w naszym strumieniu znajdą się rzeczy, które – cały czas według Facebooka – będą dla nas najlepsze, najbardziej przydatne. Prosty przykład – jeżeli interesują Was nowe technologie, a Facebook zdoła to wychwycić, to otrzymacie najwyżej aktualności właśnie na temat nowych technologii. Co za tym idzie, otrzymacie od razu informacje z fanpage’a Antyweba. Oczywiście, są również tacy użytkownicy tego medium, którzy Antyweba tylko lubią, ale niekoniecznie są zainteresowani technologiami w takim stopniu, jak maniacy. Oni otrzymają zupełnie inne propozycje na samej górze – pasujące do ich profilu zainteresowań.

Facebook chwali się ponadto, że to, co zobaczą zależy również od ankiet wypełnianych przez użytkowników w ramach programu Feed Quality. Algorytm pójdzie jednak jeszcze dalej i określi ściślej temat informacji. Jeżeli okaże się, że interesuje nas Google, a nie Microsoft – te drugie informacje, nawet z Antyweba będą podawane rzadziej. Dodatkowo, będą one oceniane na zasadzie „przydatne” i „nieprzydatne”. Mało tego – algorytm będzie oceniać publikacje w skali od 1 do 5 (nieprzydatne – bardzo przydatne), a także będzie badać to, czy generują one szerokie dyskusje. Rzecz jasna, im bardziej rozbudowane rozmowy pod postem, tym lepiej dla samej informacji.

Facebook

Czyli – jeszcze bardziej trzeba będzie dbać o zaangażowanie fanów na Facebooku. Większe szczegóły działania algorytmu po zmianach są jednak dla wydawców niejasne – trzeba będzie to medium „potestować”, celem zbadania, jakie czynniki mogą mieć wpływ na zasięgi (bo to o nie rozbije się temat). Bardzo ciekawy jest ostatni akapit z newsroom’u, który mówi o tym, że „pewne strony zanotują wzrosty, a inne spadki”. Odrobinę kuriozum – niejednoznaczność w tej sprawie wskazuje na to, że algorytm może działać niezrozumiale, czasami zakopując w odmętach Internetu informacje fajne, przydatne, a gloryfikując te pokraczne.

Czy skorzystają na tym konsumenci treści? Zobaczymy. Najbliższe tygodnie dadzą nam odpowiedź na to, czy coś się zmieniło, a jeżeli tak – co dokładnie. Uznaniowość platformy w dostarczaniu informacji jest niestety dobrze znana. Michał Sadowski chociażby na swoim przykładzie podał informację o tym, że Facebook ucina zasięgi filmom wrzucanym bezpośrednio z YouTube. Sprawę załatwiło zamaskowanie linku w bit.ly – wtedy zasięgi znacznie wzrosły i stanowi to jednoznaczny dowód na to, że algorytm – mimo, że jakieś zasady ma, to przede wszystkim działa na korzyść Facebooka, który w wideo czuje się coraz lepiej.

Facebookowi nie wyszło blokowanie ad-blokerów

Facebook obwieścił ostatnio, że wypowiada wojnę ad-blokerom. Co na to twórcy takich rozwiązań? Przełamali technologię stojącą za odpornymi na ich działanie reklamami. Okazuje się, że to rozwiązanie ma pewne wady – może przede wszystkim wycinać zwyczajne posty ze strumienia. Pomimo tych niedogodności, dla Facebooka to i tak solidny policzek – rozwiązanie miało być odporne nie tylko „teraz”, ale i „w przyszłości”. Wojna się nie kończy i raczej nie będzie jej końca, Facebook może za tydzień obwieścić, że ponownie dokopał ad-blokerom, po czym ci i tak znajdą sposób na nowy, zabezpieczony format reklam.

Społecznościowy gigant nie spocznie w walce z blokerami. Cały czas, reklamy stanowią lwią część jego przychodów, toteż w obliczu cały czas rosnącego odsetka osób korzystających z takich rozwiązań, musi z nimi walczyć. Pytanie, czy jest to wojna „do wygrania”, czy też będzie miała charakter walki „na wyniszczenie”. W tym drugim przypadku ostatecznie trzeba będzie dojść do jakiegokolwiek kompromisu – ciekawe tylko, czy z korzyścią dla Internautów, czy też wydawców i podmiotów wyświetlających reklamy.

Grafika: 1