Nauka

Elon Musk chce grzebać w ludzkich mózgach... dla naszego dobra

JS
Jakub Szczęsny
4

Wyobraźcie sobie rozwiązanie technologiczne, które integruje ludzki umysł ze sztuczną inteligencją w ramach interfejsu mózg < -> maszyna. Brzmi jak dobrze odjechane science-fiction, jednak już w tym momencie Elon Musk pracuje nad takim rozwiązaniem w ramach startupu Neuralink. Biorąc pod uwagę, że tym tematem zajmuje się jeden z "lotniejszych" umysłów zdolnych wdrażać niesamowite rozwiązania w życie - patrzę na to z uwagą.

Na obecnym etapie prac, jak twierdzi serwis TechCrunch, Neuralink zajmuje się wytworzeniem takiego rozwiązania, które pozwoli na wszczepienie Neuralink do ludzkiego mózgu unikając jednocześnie ogromnego wpływu na pobliską tkankę mózgową. Wszystko sprowadza się do wdrożenia czegoś w rodzaju "symbiozy" między ludzkim umysłem, a sztuczną inteligencją.

Neuralink planuje wykorzystywać robota potrafiącego wszczepiać bardzo cienkie "nici" o grubości od 4 do 6 mikrometrów głęboko w ludzkim mózgu. Wszczepy mają być w stanie wykonywać operacje odczytu i zapisu przy okazji korzystania z dużych porcji danych. Zabieg ma być nieinwazyjny i co bardzo istotne - precyzyjny: tak, aby wszczepione nici działały prawidłowo i nie wymagały kolejnych operacji. Oczywiście, idea łączenia ludzkiego mózgu z komputerem cały czas wywołuje spore kontrowersje: nie tylko z powodu możliwych, nieoczekiwanych skutków ubocznych w dłuższej perspektywie czasowej, ale i prywatności: czy Neuralink nie spowodowałby, że ludzie przestaną cieszyć się prywatnością? (a przynajmniej tym, co z niej obecnie zostało)

Wszczepy Neuralink mają jak na razie jedynie hipotetyczne zastosowania: wiele uwagi poświęca im się w kontekście odzyskiwania sprawności przez osoby z chorobami neurologicznymi. Deficyty zmysłowe wynikające wprost z przypadłości leżących u podstaw w mózgu mogłyby być kompensowane przez obecność nici Neuralink. Niewidomi odzyskiwaliby wzrok, głusi słuch, a np. osoby cierpiące z powodu ataksji móżdżkowej mogłyby ponownie samodzielnie się poruszać. Wszczepy Neuralink przejmowałyby obliczenia wcześniej dokonywane przez uszkodzony móżdżek, nadając ruchom chorego koordynację i precyzję.

Lasery zamiast wierteł

Jednak zanim będziemy mogli powiedzieć o sukcesie Neuralink, należy rozwiązać problemy dotyczące implantacji tego rozwiązania. W tym momencie wszczepy instaluje się korzystając z wierteł - te tworzą otwory, w które wprowadza się ultracienkie nitki. Kolejne wcielenia tego rozwiązania zakładają użycie precyzyjnych laserów, które już teraz znajdują zastosowanie w nowoczesnej medycynie - są znane z tego, że są znacznie mniej inwazyjne. Pacjenci po operacjach z użyciem precyzyjnych laserów szybciej dochodzą do pełni sił i mogą wrócić do normalnego trybu życia.

Niewątpliwym krokiem milowym był eksperyment na szczurach z użyciem Neuralink. Zwierzęce mózgi zostały zaopatrzone w nanonici, które zebrały 10x więcej danych na temat pracy OUN zwierzęcia niż najlepsze czujniki umieszczane na ciele. Warto pamiętać jednak o pewnym problemie, który należy rozpatrzeć przy okazji rozwoju Neuralink.

Płyny wewnątrz i wokół mózgu charakteryzują się subtelnym, aczkolwiek istotnym dla nanonitek zasoleniem, które po pewnym czasie jest w stanie zniszczyć wszczepy. Kolejne iteracje Neuralink powinny zostać przemyślane pod kątem podwyższonej odporności na czynniki środowiskowe. W przeciwnym wypadku, może się okazać, że główną wadą rozwiązania stworzonego przez startup Muska jest bardzo niska trwałość, a co za tym idzie - jego zawodność. Pierwsze testy na ludziach mają odbyć się już w przyszłym roku.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: