17

Czekacie na mocną rzecz od Netfliksa? Nadchodzi „El Chapo”

Telewizja serialami dzisiaj stoi, dotyczy to także telewizji w nowym wydaniu, tej "internetowej". Głośnych tytułów z ostatnich lat można wymienić kilkadziesiąt, nie brakowało wśród nich rzeczy naprawdę mocnych. W tym gronie warto wspomnieć o serialu Narcos opowiadającym o kolumbijskim bossie narkotykowym. Netflix postanowił wejść głębiej w tę tematykę i współtworzył serial poświęcony szefowi kartelu z Meksyku.

El Chapo (Joaquin Guzman) to postać, o której słyszała pewnie większość z Was. Potężny gangster z Meksyku, na którego urządzano obławy z udziałem wojska. Ale gdy już trafiał do więzienia, był w stanie z niego uciec, m.in. za sprawą tunelu kopanego pod miejscem odosobnienia. Ten wpływowy, brutalny i bezwzględny człowiek w końcu trafił do aresztu w Nowym jorku, tam oczekuje na wyrok. Możliwe, że wymiarowi sprawiedliwości już się nie wywinie, a to zachęca twórców do wykorzystania jego nazwiska w przemyśle firmowym.

Od jakiegoś czasu mówiło się, że Netflix i Univision pracują nad serialem noszącym tytuł „El Chapo”, teraz wypada napisać, że od premiery dzieli nas niewiele czasu. Univision planuje ją na 23 kwietnia, po kilku miesiącach tytuł powinien pojawić się w amerykańskim serwisie VOD. Czy okaże się równie popularny i dobry, jak Narcos? Przekonamy się. Póki co warto wspomnieć, że serial kręcono nie w Meksyku, lecz w Kolumbii, a zadecydowały o tym… względy bezpieczeństwa. Mieszkańców miejscowości, w której zorganizowano plan poinformowano ponoć, że powstaje tam opera mydlana. Jeżeli tubylcy śledzili kolejne sceny, byli pewnie zaintrygowani nowym tytułem – zakładam, że różni się od klasyków gatunku.

Netflix najwyraźniej nie stroni od prawdziwych postaci w swoich produkcjach, jednocześnie wiadomo, że zamierza inwestować coraz więcej w Europie. Może zatem i u nas znajdzie nazwiska, które zelektryzują widzów? Jakieś propozycje?