3

Ebola.com na sprzedaż. Nie widzę problemu

Od jakiegoś czasu jednym z wiodących tematów w mediach jest ebola. Każdego dnia pojawiają się doniesienia o niezwykle groźnej chorobie, która już puka do naszych drzwi. Pewnie znowu jest tak, że więcej osób padło ostatnio ofiarą kataru, niż groźnego wirusa, ale to już temat na inną dyskusję. Tym razem wspominam o sprawie z uwagi na […]

Od jakiegoś czasu jednym z wiodących tematów w mediach jest ebola. Każdego dnia pojawiają się doniesienia o niezwykle groźnej chorobie, która już puka do naszych drzwi. Pewnie znowu jest tak, że więcej osób padło ostatnio ofiarą kataru, niż groźnego wirusa, ale to już temat na inną dyskusję. Tym razem wspominam o sprawie z uwagi na biznes domenowy.

Czy ebola ma jakiś związek ze światem nowych technologii? Ma. Niedawno Jakub pisał o milionach dolarów przeznaczonych na walkę z wirusem przez małżeństwo Zuckerbergów. Moglibyśmy też wspomnieć o trzech tysiącach smartfonów ofiarowanych przez Samsunga – ten sprzęt ma być wykorzystywany do walki z chorobą i niesienia pomocy chorym. Trafiłem też na komunikowany we wstępie wątek domenowy: ktoś chce sprzedać domenę ebola.com.

Pewien biznesmen z Las Vegas, niejaki Jon Schulz, stał się ostatnio gwiazdą mediów. Postanowił sprzedać należącą do jego firmy domenę ebola.com. W 2008 roku kupił ją za 13,5 tys. dolarów, teraz chce sprzedać za 150 tys. dolarów. Przebicie spore, ale trudno się temu dziwić – temat na czasie, podobno przybywa ludzi zaglądających na wspomnianą stronę (teraz są tam szczątkowe informacje dotyczące wirusa i choroby). Amerykanin ma rację przekonując, że na takim adresie może zarobić firma farmaceutyczna czy sieć klinik. Jeśli temat nie znudzi się szybko mediom, to wartość domeny przebije wspomniane 150 tys. dolarów.

Po zapoznaniu się z tą informacją doszedłem do wniosku, że ja bym się chyba w tej branży nie dorobił. Do głowy mi nie przyszło w roku 2008, żeby kupować domeny związane z chorobami. Używam liczby mnogiej, bo ów biznesmen ma w garści birdflu.com oraz H1N1.com – te tematy były już eksploatowane, ale może do nich wrócimy. Za kilka lat może się znowu okazać, że ptasia grypa stanowi wielkie zagrożenie i przetrzebi populację. Na razie jednak zostańmy przy eboli, bo to teraz „chorobowy” temat numer jeden.

Refleksja dotycząca braku głowy do interesów szła w parze z inną myślą. Otóż trafiłem na teksty, w których ganiono postępowanie amerykańskiego biznesmena. Podobno zarabia na ludzkim nieszczęściu. Pomijając już niedorzeczność tego stwierdzenia, warto zaznaczyć, że oskarżenie wysuwają przedstawiciele mediów, czyli podmiotu, który wie, jak zarabiać na eboli. Albo innych chorobach, ewentualnie kataklizmach, wojnach itp. Robi się wesoło, gdy na portalu X czyta się o patologii kapitalizmu w czasach epidemii. Ach te media…;)

Źródło grafiki: youtube.com