28

E-handel bez granic – równe ceny, tańsze wysyłki na terenie Unii Europejskiej

Robicie zakupy w zagranicznych sklepach internetowych? Jeżeli kupujecie w tych operujących na terenie Unii Europejskiej, to istnieje spora szansa, że wkrótce odczujecie skutki zmian, nad którymi pracuje Komisja Europejska. Będzie lepiej czy gorzej? - zapytacie. Z założeń oczywiście wynika, że klienci sporo na tym zyskają, lecz nie wszyscy podzielają taki pogląd.

Czego możemy się spodziewać po przygotowanych przez Komisję Europejską ustawach? Jeden z najważniejszych zapisów dotyczy dostępności produktów oraz ich cen. Sprzedawcy będą zmuszeni nie tylko do oferowania towarów we wszystkich krajach wspólnoty, ale w każdym z państw ich ceny mają być dokładnie takie same. To niestety nie oznacza, że będziemy płacić mniej, ponieważ wielce prawdopodobne jest, że ceny zostaną ustalone na „zachodnim” poziomie. Przypomnijmy, że w przyszłości podobne regulacje mają także dotyczyć dostępności usług internetowych, a do rozwoju rynku e-commerce przyczynić ma się także nowy podatek handlowy, o którym pisał Maciej.

Klientów optymizmem napawać za to mogą pozostałe punkty uchwał. Po pierwsze, sklepy nie będą mogły automatycznie przekierowywać potencjalnych kupców do lokalnych wersji serwisów internetowych, więc to w rękach klientów pozostanie decyzja o wyborze kraju, z którego nastąpi wysyłka. A ta może okazać się znacznie tańsza niż dotychczas, ponieważ według zebranych przez Komisję danych, koszt przesyłek jest obecnie często zawyżany i zdarza się, że przesyłka międzynarodowa jest pięciokrotnie droższa od lokalnej. Odpowiednie regulacje spowodują, że koszty przesyłek staną się bardziej transparentne – firmy za to odpowiedzialne będą zobowiązane do przekazywania takowych informacji krajowym organom regulacyjnym, natomiast część danych zostanie nawet upubliczniona.

Komisja Europejska postanawia także ułatwić walkę z nieuczciwymi sprzedawcami. Problem naprawdę istnieje, gdyż w zeszłym roku ponad 1/3 skarg, które wpłynęły do polskiego oddziału ECK (Europejskiego Centrum Konsumenckiego) dotyczyła internetowych zakupów, które nie zakończyły się po myśli klientów. Sprzedawcom zarzucano niedotrzymanie umowy, wysłanie przedmiotu niezgodnego z opisem lub nawet jego niedostarczenie. Sytuacja ma ulec poprawie dzięki zwiększeniu ochrony konsumentów poprzez rozszerzenie zakresu działalności lokalnych organów wykonawczych – Polsce odpowiada za to Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Działalność UOKiK nie będzie więc ograniczała się tylko do powstrzymywania nieuczciwych zachowań sprzedawców, ale także, jak wylicza serwis WirtualneMedia.pl, urząd będzie zdolny do: „przyjmowania środków tymczasowych, zamykania stron internetowych czy kont w mediach społecznościowych, stosowania testów według metody „tajemniczy klient”, żądania odszkodowania dla konsumentów, karania przedsiębiorców za naruszenie interesów konsumentów”.

Według statystyk już 15% użytkowników internetu w Unii Europejskiej dokonuje zakupów w zagranicznych serwisach, zaś jedynie 7% małych i średnich firm posiada swoją ofertę online. Możemy śmiało spodziewać się wzrostu obydwu wskaźników w najbliższych latach, lecz trudno ocenić, czy i jak działalność Komisji Europejskiej się do tego przyczyni. „Otwarcie granic” dla rynku e-commerce wydaje się być dobrym pomysłem, lecz wymuszone zrównanie cen może wcale nie przełożyć się na zwiększenie obrotów. Jak Wam się podobają próby KE na „rozruszanie” europejskiego rynku e-commerce?