5

Dzięki Verbling języki nie będą już takie obce

Wszystkie ogłoszenia o pracę, niezależnie o jaką pozycję chodzi, zawierają jeden, bardzo ważny element. Jest nim znajomość języków obcych i o ile w większości przypadków, wymagany jest język angielski jako biegły, to coraz częściej pracodawcy poszukują ludzi, którzy władają kilkoma językami obcymi. Jak wiemy, nauka języków obcych jest kosztowna. Ceny, w zależności od poziomu zaawansowania […]

Wszystkie ogłoszenia o pracę, niezależnie o jaką pozycję chodzi, zawierają jeden, bardzo ważny element. Jest nim znajomość języków obcych i o ile w większości przypadków, wymagany jest język angielski jako biegły, to coraz częściej pracodawcy poszukują ludzi, którzy władają kilkoma językami obcymi. Jak wiemy, nauka języków obcych jest kosztowna. Ceny, w zależności od poziomu zaawansowania wahają się od kilkuset do kilkunastu tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze oczywiście ewentualny koszt certyfikatu, bo zazwyczaj pracodawca potrzebuje pisemnego potwierdzenia naszych lingwistycznych umiejętności. Startup Verbling pragnie pomóc nam nauczyć się języków w szybki, przystępny sposób, niewymagający odchodzenia od naszego ukochanego komputera.

 

Dzięki nowoczesnej technologii, nauka języków nie musi być ani trudna, ani nudna. Aktualnie, praktycznie każdy z nas ma dostęp do szybkiego internetu i mobilnych urządzeń, a takie startupy jak polski Lingapp, czy zagraniczne PlaySay, MindSnacks, czy Livemocha pozwalają nam się uczyć gdzie chcemy i kiedy chcemy. Na rynku usług związanych z nauką, pojawia się coraz więcej  alternatyw dla klasycznych lekcji, przeprowadzanych w salach wykładowych, czy w naszych domach. Nie mówię, że klasyczne metody są złe, jednak prawdę powiedziawszy, są one mało interaktywne jak na nasze społeczeństwo.

Żyjemy w czasach interaktywnych, w czasach gdy codzienne czynności typu zakupy, nauka, zabawa mają miejsce w internecie. Jesteśmy, de facto, pokoleniem, które nie potrafi się obyć bez cudownych narzędzi ułatwiających nam życie. Kontakt z bliskimi oddalonymi o kilka tysięcy kilometrów jest łatwiejszy, dzięki aplikacjom typu Skype czy portalom pokroju Facebook. Zakupy są łatwiejsze, dzięki takim aplikacjom jak Listonic, a tworzenie notatek z wykładów, dzięki aplikacji Evernote.

Chyba nie powinien nikogo już dziwić fakt nauki języków online. Startup Verbling jest właśnie narzędziem, dzięki któremu będziemy mogli „szlifować”, lub uczyć się od podstaw języków obcych. To w sumie całkiem logiczne, przeniesienie klasycznej sali wykładowej do miejsca, w którym spędzamy coraz więcej czasu, czyli internetu.

Verbling to startup, który dzięki inwestycji z dobrze znanego funduszu Y-combinator mógł zaistnieć.
Startup ten świadczy już wyżej wymienione usługi nauki języków online. Zgodnie z tym, co twierdzą twórcy, Verbling nie ma być kolejnym narzędziem do nauki słów. Verbling jest medium, które łączy wszystkich ludzi chcących nauczyć się języka. Dzięki temu startupowi, zwykły Kowalski, który biegle mówi w języku polskim może poznać Steve’a, który biegle mówi w języku angielskim.

Ich wspólne spotkanie ma zaowocować obopólną korzyścią w postaci nauki języka angielskiego po stronie Kowalskiego i nauki języka polskiego ze strony Steve’a, a to wszystko dzięki spotkaniom na video chatcie. W odróżnieniu od podobnych usług, ta daje możliwość poznania prawidłowej wymowy w danym języku, a jak wiemy, przede wszystkim podczas rozmów w języku obcym chodzi o wymowę i akcent. Prawda jest taka, że nie ważne jak dobrze znamy gramatykę czy stylistykę obcego języka. Jeżeli poprawnie nie potrafimy się wysłowić, nie wiele wskóramy.

System stworzony przez programistów Verbling, automatycznie dopasowuje użytkowników na podstawie ich znajomości języków obcych. Kowalski, który perfekcyjnie posługuje się językiem polskim, a słabo zna język angielski, zostanie połączony ze Steve’m, który chce się uczyć języka polskiego, a perfekcyjnie mówi w języku angielskim. Czyli zasadniczo każdy jest zarówno uczniem, jak i nauczycielem w jednym. Jednym słowem, użytkownicy są parowani na zasadzie przeciwności i chęci nauki danego języka. Podczas samych wideo-spotkań, system sam zachęca do zmiany nauki języka tak, by obie strony uczestniczące w spotkaniu coś z niego wyniosły.

Verbling wystartował początkiem tego roku. W pierwszych miesiącach swojej działalności oferował jedynie naukę języka hiszpańskiego oraz angielskiego. Początkowe ograniczenie do dwóch najpopularniejszych języków w USA nie powinno nikogo dziwić. Kilka dni temu serwis uruchomił kilka nowych języków. Oznacza to, że startup nie tylko jest popularny, ale także się rozwija i planuje ekspansję na inne kraje. W tym momencie, Verbling oferuje naukę jedenastu języków, poza dwoma wymienionymi wcześniej. Porównując Verbling do innych startupów działających w tej samej branży, takich jak Duolingo, Voxy czy MindSnacks, ilość oferowanych języków stawia go na pole position. Dzięki zastosowaniu na swój sposób unikatowej formuły łączenia eksperta z nowicjuszem, nie można odmówić temu startupowi wprowadzania innowacji w tej dziedzinie.

Zgodnie z informacjami jakie udostępnili twórcy star tupu, w tym momencie z Verbling korzysta około 500 tysięcy osób miesięcznie. W samym listopadzie, startup odnotował ponad trzystuprocentowy wzrost aktywnych użytkowników. Prawdopodobną przyczyną tego były zapowiedzi wprowadzenia nauki nowych, wcześniej nieoferowanych języków. Tutaj pojawia się pytanie, jakim cudem udało się osiągnąć taką liczbę użytkowników zwykłemu portalowi oferującemu naukę języków obcych? Odpowiedź jest dosyć prozaiczna. Poprzez swój model biznesowy skoncentrowany wokół tak popularnego narzędzia, jakim jest Google Hangout.

Verbling wykorzystując technologię udostępnianą przez giganta z Moutaing View, potrafiło przyciągnąć do siebie rzesze ludzi zainteresowanych nauką języków obcych. Zresztą sama nauka na zasadzie Ekspert-Nowicjusz, to jedynie wycinek tego, co oferuje Verbling. Startup oferuje także „typowe” lekcje języka angielskiego online. Oczywiście, lekcje odbywają się w małych grupach, także przy wykorzystaniu Google-Hangout. Jednak w tym wypadku nauczycielami są ludzie, którzy posiadają certyfikaty TEFL (ang. Teaching English as a Foreign Language). Jak sama nazwa wskazuje, w tego typu kursach mogą brać udział jedynie osoby zainteresowane nauką, bądź „szlifowaniem” języka angielskiego. Co nie zmienia faktu, że sam pomysł zasługuje na uznanie.

Samo wykorzystanie Google-Hangouts to też ogromny plus. Duża ilość uczestników z różnych stron świata może pozwalać na swobodną naukę, a także na pewną dozę ciekawości i rozrywki podczas samych spotkań. To nie muszą już być nudne lekcje, na których klepiemy odmianę czasownika „be” („or not to be”), a mogą stać się nauką poprzez zabawę, co w moim odczuciu sprawdza się o wiele lepiej. Zresztą, najwięcej jesteśmy w stanie się nauczyć nie czując, że to rzeczywiście jest nauka.

Całe wykorzystanie wideo w całej nauce języków obcych pozwala nam na poznanie nowych osób, zakolegowanie się z nimi, a może nawet nawiązanie przyjaźni. W zdygitalizowanym świecie przestaje nas ograniczać odległość, czas i miejsce. Wideo-konferencje umożliwiające konwersacje w obcym języku, naukę i poznanie nowych ludzi to coś na miarę XXI wieku.

Przyznam szczerze, sam już skorzystałem z ich usług i miałem okazję porozmawiać po angielsku z chłopakiem z Virginii. Mimo, że po angielsku mówię całkiem nieźle, dzięki Verbling miałem możliwość doszlifowania kilku zwrotów, których na co dzień nie używam. Pomimo tego, że zbliżonych ideą pomysłów na rynku jest wiele, jednak ten przypadł mi najbardziej do gustu. Przede wszystkim dzięki logiczności i łatwości kontaktu z innymi ludźmi. Ogromnym plusem jest Google Hangouts, technologia, którą znam i z której korzystam.