29

Dzięki Google twoja strona wyświetli się od 25% do 60% szybciej

To nie koniec przyspieszania Google na dzisiaj. Po wiadomości o 3x szybszym przycisku +1, Google chce zaproponować, że wyświetli Twoją stronę od 25% do 60% szybciej, a wszystko co musisz zrobić, to zapisać się do Page Speed Service oraz wskazać DNS swojej strony. To wszystko. Google w locie przeprogramuje kod Twojego serwisu WWW, stosując się do najlepszych praktyk […]

To nie koniec przyspieszania Google na dzisiaj. Po wiadomości o 3x szybszym przycisku +1, Google chce zaproponować, że wyświetli Twoją stronę od 25% do 60% szybciej, a wszystko co musisz zrobić, to zapisać się do Page Speed Service oraz wskazać DNS swojej strony. To wszystko. Google w locie przeprogramuje kod Twojego serwisu WWW, stosując się do najlepszych praktyk optymalizacji i wyświetli stronę gdziekolwiek na świecie korzystając ze swoich serwerów. Brzmi jak szalony pomysł?

Google naprawdę zależy na szybkości. Wymienia ją nawet jako 3 punkt swojej filozofiiSzybko jest lepiej niż powoli.” Można postawić pytanie, czemu Google zależy, żeby akurat moja strona wyświetlała się szybciej?  Wszystko wskazuje na to, że w przyszłości usługa będzie po prostu płatna, więc model biznesowy jest prosty. Ceny nie są jeszcze znane. Oprócz tego Google istnieje dzięki internetowi, na nim zbudowało swoja potęgę. Zatem poprawa UX (User Experience) korzystania z internetu jest dla Google opłacalna, nawet jeżeli poprawia po kimś innym. Wiele stron, które przyspieszy firma z Mountain View już zawiera reklamy Google. Dzięki przyspieszeniu ładowania być może uda się coś więcej ugrać. Dodatkowo coraz bardziej zwiększa kontrolę nad globalna sięcią, ale o tym za chwilę.

Google zapewnia na swoim blogu, że użytkownik końcowy danej strony nie zauważy różnic, poza tym, że szybciej wyświetli się na ekranie.

Szczegółowe dane witryny niezoptymalizowanej:

A tu wyniki po optymalizacji:

Z jednej strony wszystko co przyśpiesza internet, od przeglądarki, po poprawianie kodu samych stron, jest dla internauty dobre – teoretycznie. Problem zaczyna się wówczas, kiedy wszystkie optymalizacje są w rekach jeden firmy.

Od kiedy przeglądarka Google zyskała na tyle dużą popularność (Chrome przejął ponad 20% rynku przeglądarek), że Google nie musi wspierać konkurencyjnych przeglądarek np. Firefoxa, żeby one zapewniły dostęp do usług Google na odpowiednim poziomie, sprawa się komplikuje. Jedna firma trzyma w ręku zarówno usługi i web aplikacje, wyszukiwarkę i reklamy, jak również przeglądarkę zainstalowaną u użytkownika końcowego. Często w takich przypadkach standardy przestają być priorytetem, a reszta peletonu jest niejako siłą odstawiana na boczny tor. Uważam ten problem za o wiele poważniejszy, niż często poruszana kwestia prywatności danych, które firma z Mountain View zbiera na nasz temat.

Mam nadzieję, że konkurencja nie da się wygryźć i dobra optymalizacja stron nie zostanie wyparna przez uniwersalną optymalizację w locie od Google. Oczywiście droga do tego jeszcze daleka a sam jestem użytkownikiem Chroma, którego bardzo sobie cenię. Natomiast pełna kontrola i brak konkurencji nigdy nie jest rzeczą dobrą. Nawet jeżeli zawsze będę używał Chroma, wolę, żeby Firefox z Operą nieustannie deptały mu po piętach, a strony ładowały się równie szybko w każdej przeglądarce zgodnej z przyjętymi standardami.

Po więcej porównań szybkości ładowania stron na filmikach, zapraszam pod ten adres.