20

Drżyjcie portale. Google bierze się za strony przejściowe

Google szykuje kolejne zmiany w algorytmie. Tym razem na celownik brane są strony przejściowe. Co to takiego? To wszelkie witryny, które są tworzone tylko po to, aby zapewnić lepsze pozycjonowanie właściwej treści znajdującej się jedno lub dwa kliknięcia dalej. Szybko zajrzałem do wyszukiwarki w celu ich znalezienia. I już wiem, komu się oberwie po tych […]

Google szykuje kolejne zmiany w algorytmie. Tym razem na celownik brane są strony przejściowe. Co to takiego? To wszelkie witryny, które są tworzone tylko po to, aby zapewnić lepsze pozycjonowanie właściwej treści znajdującej się jedno lub dwa kliknięcia dalej. Szybko zajrzałem do wyszukiwarki w celu ich znalezienia. I już wiem, komu się oberwie po tych zmianach.

Czym jest strona przejściowa? Google na stronach pomocy określił ją w sposób następujący:

Strony przejściowe to witryny lub strony, które utworzono po to, by zajmowały wysokie pozycje w konkretnych wynikach wyszukiwania. Są one szkodliwe dla użytkowników, ponieważ mogą powodować wyświetlanie wielu podobnych stron w wynikach wyszukiwania, z których każdy prowadzi tak na prawdę w to samo miejsce. Mogą też prowadzić użytkowników do stron pośrednich, które nie są tak przydatne jak lokalizacja docelowa.

Dość jasno zatem na tej podstawie stworzyć sobie w głowie obraz takiej strony. Są one niezwykle popularne w sieci i pojawiają się również stosunkowo często w wynikach wyszukiwania. Mają wiele twarzy. Przykładowo jeden z największych polskich portali ma strony z wynikami wyszukiwania. Inny tworzy dziesiątki podstron agregujących newsy pod kątem popularnych w Google słów kluczowych. Dotąd taka praktyka najwyraźniej była skuteczna.

Otwartą kwestią pozostaje to, czy za strony przejściowe brane będą również np. podstrony kategorii czy tagów. Są one przecież bardzo intensywnie wykorzystywane przez właściwie każdy serwis – nie tylko stricte portale ale również małe blogi oparte na WordPressie. Teoretycznie mocno one pasują do definicji strony przejściowej. Weźmy chociażby Antyweba. Tagujemy artykuły na kilka sposobów i mamy np. tag Android, ale również Android jest jedną z kategorii w serwisie. Na obu znajdziemy bardzo podobne treści. Jak potraktuje to Google?

Screenshot 2015-03-17 at 11.36.08

Już wcześniej wyszukiwarka filtrowała tzw. „duplicate content”, a więc strony zawierające bardzo podobną do siebie treść. To było jednak wymierzone głównie w przeklejane między serwisami opisy produktów czy artykuły (np. informacje prasowe). Najwyraźniej teraz oberwie się również podstronom zawierającym listy tekstów w ramach pojedynczego serwisu. Na tym oczywiście nie koniec, bo dochodzą jeszcze popularne w WordPressie taksonomie i inne rozwiązania, które mają po prostu agregować treści pod kątem wybranego zagadnienia.

Na upartego pod definicję Google’a można by podpiąć jakieś 3/4 internetu. Gigant w myśl poprawy jakości wyników wyszukiwania zaczyna chyba trochę igrać z ogniem. Trudno powiedzieć, na jaki odsetek wyników wpłyną te zmiany. Ja mam nadzieję, że będą wprowadzane z rozwagą. W przeciwnym wypadku czeka nas wywrócenie do góry nogami mechanizmów leżących u podstaw każdego serwisu internetowego.