157

Drogi inżynierze! Jesteś chamem skrojonym pod potrzeby pracodawców!

O kulawej edukacji polskiej pisałem już wiele. Najpierw idioci kształcą idiotów, a potem idioci rządzą krajem. Całe życie stawiałem na technokrację jako rozwiązanie ogólnopolskiego problemu głupoty i braku kompetencji. Dziś dowiedziałem się, że nie potrzebujemy nowych technologii i mądrych inżynierów, tylko… filozofów! Jesteś dziekanem wydziału nauk, które stały się mało popularne, a uzyskany tam dyplom […]

O kulawej edukacji polskiej pisałem już wiele. Najpierw idioci kształcą idiotów, a potem idioci rządzą krajem. Całe życie stawiałem na technokrację jako rozwiązanie ogólnopolskiego problemu głupoty i braku kompetencji. Dziś dowiedziałem się, że nie potrzebujemy nowych technologii i mądrych inżynierów, tylko… filozofów!

Jesteś dziekanem wydziału nauk, które stały się mało popularne, a uzyskany tam dyplom można sobie na pamiątkę powiesić w toalecie. Co zrobisz? To proste. Skrytykujesz wszystkie sensowne kierunki, by zwiększyć rekrutację w szkole, którą zarządzasz. Mało subtelne, ale tonący brzytwy się chwyta…

Czytam właśnie w Gazecie Wyborczej wywiad z pewną panią profesor z pewnej uczelni dolnośląskiej. Uczelni, dodam, słabej, legendarnej wręcz w kontekście niekompetencji tamtejszych wykładowców.

Pani profesor opowiada tak okrutne farmazony, że cała szkoła powinna się spalić ze wstydu. Wstyd jednak to cecha ludzi inteligentnych, więc…

Ale od początku. Po co idziemy na studia? Odpowiedzi są dwie – jedna romantyczna, druga praktyczna. Pierwsza mówi, że uczymy się, by poszerzać horyzonty, a chleb smarować ambicjami i marzeniami. Druga odpowiedź rzecze, iż uczymy się, by zdobyć fach, co przełoży się potem na dobrą pracę (w której będziemy realizować swoje ambicje) i tym samym dobrą płacę.

Według pani profesor właściwa odpowiedź to ta pierwsza. Nadobna niewiasta, sama kręcąc niemałe lody na płacących wysokie czesne studentach, twierdzi, że nieważny jest zarobek (sic!). Nieważni są też inżynierowie, konstruktorzy, programiści, projektanci. Kij im w oko, prącie w ucho. Po co nam dobrze zaprojektowane mosty, nowoczesne budowle, nowe systemy informatyczne, nowatorskie technologie, szybkie komputery, wynalazki i jakieś, tfu, nagrody Nobla? To przecież możemy kupić z Zachodu!

Istotni są… filozofowie, kulturoznawcy, historycy… I nie jest tu ważne, że nie wybudują nam domów, nie wyleczą naszych dzieci, nie zaprojektują dróg. Ważne, by studenciak łożył na kierunek bez przyszłości, bowiem pani profesor musi za coś żyć. Proste jak drut. A że student będzie musiał z głodu zeżreć własny dyplom? Ktoś musi głodować, by tyć mógł ktoś, a gdy patrzę na panią profesor, powiedzenie to nabiera wręcz literalnego znaczenia.

Ale to wszystko mało! Otóż niewiasta pomstuje na to, że minister szkolnictwa wyższego ma czelność zachęcać młodych ludzi do studiów na politechnikach i kierunkach ścisłych (serio!). Przez wrednego ministra biedni filozofowie, którzy tyle zrobili dla rozwoju naszego kraju, skazani są na poczucie bezużyteczności… To jest straszne, mówi pani profesor, a ja czytając to obgryzam paznokcie i ronię łzy nad sponiewieranymi humanistami.

Według pani dziekan minister uprawia „czarny PR”, co jest podwójnie zabawne, biorąc pod uwagę, iż pracuje ona w szkole, gdzie wykłada się, iż nie istnieje coś takiego jak… „czarny PR”.

Dalej jest jeszcze śmieszniej. Podobno wszyscy będziemy niedługo płakać przez to, że kierunki techniczne stały się modą, a humanistyczne popadły w niełaskę. Bo przecież trzeba nam więcej i więcej historyków i filozofów, a inżynierowie to pospólstwo i hołota.

Całego wywiadu nie zmęczyłem. Za duże nagromadzenie egoistycznych bzdur na centymetr kwadratowy druku. Jedno jest pewne – w oczach rzygających szmalem profesorów humanistów inżynierowie, ścisłowcy, specjaliści to bydło skrojone pod potrzeby pracodawców. Idąc dalej, można śmiało stwierdzić, że Antyweb to kibel dla prymitywów, bo piszemy tu o nowych technologiach, miast publikować poematy i rozprawy filozoficzne.

Celowo nie podaję nazwiska pani profesor w myśl zasady nomina sunt odiosa. Z chęcią natomiast dowiedziałbym się, ile miesięcznie persona ta zarabia na produkcji nieogarniętych, niedouczonych magistrów bez szans na zatrudnienie. O kondycji i miejscu humanistyki w nowych mediach szeroko (i nieco filozoficzne, a jak!) wypowiadałem się tutaj. Zapraszam do lektury.

Drodzy inżynierowie, programiści, architekci, projektanci, informatycy i inni ścisłowcy! Nie dajcie sobie wmówić, że historyk i filozof w czymkolwiek (poza brakoróbstwem) Was przerastają! Drodzy uczniowie – politechniki i kierunki ścisłe czekają! Tam zrealizujecie swoje ambicje i nauczycie się fachu, który da Wam pracę i płacę. Humanistykę pozostawcie nieukom, nieudacznikom i nierobom, którzy po studiach mogą tylko uczyć innych lub startować do sejmu…