19

Apple zapłaciło „hakerowi” 75 tys. dolarów. Dzięki temu możecie czuć się bezpieczniej

Specjalista ds. bezpieczeństwa odkrył siedem błędów, przez które niepowołane osoby mogły otrzymać dostęp do kamer w iPhone'ach i iPadach. Już są załatane, a Ryan zgarnął 75 tys. dolarów.

Nie ma oprogramowania idealnego — i choć często słychać drwiny i śmiechy na widok ludzi z pozaklejanymi kamerkami i odłączającymi hardware’owo mikrofonami w urządzeniach, to w gruncie rzeczy nie ma powodów do radości. Niezależnie od producenta — oprogramowanie bywa dziurawe i zamykanie wszelkich furtek do nadużyć to najbezpieczniejszy sposób, by do nich nie dochodziło. Ekosystem Apple uchodzi za taki, którego użytkownicy nie mają się czego obawiać. Te mity obalane są regularnie, a ostatni z nich kosztował firmę 75 tysięcy dolarów. Bo taką sumę dostał człowiek, który poinformował firmę o błędzie pozwalającym na dostęp do kamerek w iPhone’ach oraz komputerach Mac.

Apple też nie jest wolne od błędów. Odkrył błąd, przez który obcy ludzie mogli mieć dostęp do kamerek

O błędach poinformował Apple Ryan Pickren, specjalizujący się w kwestiach bezpieczeństwa, wcześniej zasilający szeregi Amazon Web Services. Urządzenia miały być narażone aż na siedem (!) dziur w przeglądarce Safari, które mogły posłużyć do przejęcia obrazu z kamerek w komputerach i smartfonach Apple. Oczywiście to nie jest tak, że w magiczny sposób ktoś zyska dostęp do naszych sprzętów — ale dzięki zachęceniu użytkowników by odwiedzili złośliwe strony internetowe które wykorzystując zgody otrzymane przez inne aplikacje (np. Zoom), mogli zdobyć taki dostęp. Proste? No przecież — a, niestety, nie wszyscy są dostatecznie ostrożni i historii o tym, ilu ludzi nabiera się na dużo łatwiejsze do wykonania przekręty nie brakuje.

Pickren poinformował Apple o odnalezionych błędach w połowie grudnia 2019 — wszystkie zostały potwierdzone przez Apple, a kilka tygodni później załatane w aktualizacjach systemowych. Jak widać program dla łowców nagród uruchomiony kilka lat temu przez Apple działa — wilk syty, owca cała, a użytkownicy bezpieczniejsi. Ale Apple coraz więcej uwagi przykłada do dodatkowych zabezpieczeń — specjalnie się tym nie chwalili, ale najnowszy iPad Pro 2020 po zamknięciu odłącza moduł mikrofonu. Lepiej późno, niż wcale.

Źródło