46

A jednak nie warto kupować nowego iPada Pro. Właściwie (poza ceną) nic się w nim nie zmieniło, zwłaszcza gdy nie zależy Ci na AR

Nowy iPad Pro (2020) został już rozebrany na części pierwsze przez ekipę iFixit. Co się zmieniło?

W zeszłym tygodniu do sprzedaży trafił iPad Pro 2020 — czyli delikatnie usprawniona wersja tabletu, który swoją premierę miał w 2018 roku. Sam dziwiłem się w ostatnich dniach, że #giełda na Twitterze działa tak słabo w przypadku tego modelu tabletu — ale najwyraźniej użytkownicy nie widzą specjalnych powodów, by przesiadać się na lepszy model, co najwyżej czekają na premierę nowej klawiatury. Właściwie każda kolejna recenzja tegorocznego modelu przyznaje, że usprawnień z porównaniem do iPada Pro sprzed blisko dwóch lat jest tyle co nic. A jakby dowodów na to było Wam mało — to warto dorzucić świeżą rozbiórkę tabletu od iFixit.

iPad Pro 2020 nagusieńki: co się zmieniło w nowej wersji tabletu Apple?

Na starcie warto powiedzieć sobie wprost, że nowy iPad Pro w naprawie jest równie upierdliwy (czyt. właściwie nienaprawialny), co jego starszy brat. Ale to raczej nie będzie dla nikogo niespodzianką, pod tym względem chyba nikt nie liczył na jakieś zmiany i usprawnienia, to po prostu Apple. Ocena „naprawialności” w skali iFixit to wciąż 3/10.

Co zatem się zmieniło w tablecie? Po pierwsze — każdy model teraz doczekał się 6 GB pamięci RAM, niezależnie od konfiguracji. Ponadto doczekał się czujnika LiDAR oraz czipu na wzór A12Z, który według specjalistów jest po prostu delikatnie poprawionym A12X. Dlatego prawdopodobnie większość użytkowników iPada Pro z 2018 nie zdecyduje się przesiąść na nowszy model, chyba że… no właśnie, chyba że są zafascynowani rozszerzoną rzeczywistością i planują zrobić solidny użytek z podzespołów dostępnych wyłącznie w tablecie z 2020 roku.

iPad Pro, zwłaszcza w wariancie 11″, wygląda fenomenalnie i wciąż mnie kusi, wciąż jednak wypatruję ważnej zmiany w iPad OS, która pchnęłaby mnie do zakupu, czyli kontom użytkownika. Może kiedyś…