90

Jest wymierny skutek banu dla Trumpa. Liczba kłamstw w social mediach bardzo zmalała

Donald Trump póki co nie popisze sobie na Twitterze i Facebooku. Efektem tego jest znacznie mniejsza liczba dezinformacyjnych postów w social mediach.

Gorącym tematem ostatnich dni jest ban udzielony przez prawie wszystkie platformy społecznościowe dla jeszcze urzędującego prezydenta Donalda Trumpa. Z jednej strony podnoszą się głosy o tym, żę jest to zamach na wolność słowa. Z drugiej, jak grzyby po deszczu pojawiają się (i równie szybko znikają) portale mające stanowić alternatywę dla facebooka, jak Parlel czy Wolni Słowianie. Czy jednak ban dla Trumpa miał jakiekolwiek wymierne konsekwencje dla samych portali? Owszem – jest tam teraz zdecydowanie mniej kłamstw.

Social media bez Trumpa to zupełnie inna dyskusja o polityce

Zignal Labs, firma zajmująca się badaniami opinii w internecie, zdecydowała się sprawdzić, jak po banie Trumpa zmienił się dyskurs w social mediach na tematy związane z rzekomym wyborczym oszustwem. To, że wybory zostały sfałszowane było głównym tematem wpisów prezydenta i jednym z kluczowych powodów szturmu na Kapitol. Nic więc dziwnego, że kiedy znikły konta prezydenta, liczba wpisów zawierających kłamstwa nt.  wyniku wyborów spadła z 2,5 mln do 688 tys. Jeżeli chodzi o samego Twittera, konto Donalda Trumpa i 19 jego zwolenników było źródłem 1/5 retweetów które zawierały nieprawdę odnośnie wyborów.

Warto tu przypomnieć, że w dniach następujacych po 8 stycznia, kiedy konta Trumpa były masowo zawieszane, Twitter postanowił też rozprawić się z kontami należącymi do grupu QAnon, która w dużej mierze odpowiadała za sam szturm. Z portalu zniknęło w sumie 70 ooo kont. Skutek tego był bardzo duży. Jeżeli chodzi o popularne hashtagi, takie jak #FightforTrump, #HoldTheLine czy  frazę „March for Trump” – ich liczba w całej sieci raptownie spadła aż o 95 proc.

Widać, jaką potęgą w social mediach był/jest Trump

Zignal Labs zauważyło, że w przypadku platformy Twitter, posty Donalda Trumpa były podawane dalej przez użytkowników z niespotykaną w przypadku innych częstotliwością, praktycznie bez względu na to, czego dotyczyły. Było to źródło zarówno sukcesu ustępującego prezydenta jako influencera, a moim zdaniem – dawało mu także dużą wiarę we własną nieomylność. Oczywiście, polityczne zamieszanie dookoła Twittera i banowanie tak dużej liczby kont nie wychodzą samej platformie na dobre, ponieważ jej akcje lecą w dół od momentu nałożenia bana na Donalda Trumpa.

Mam jednak nadzieję, że serwis w tym wypadku przełoży jakość nad ilość. Akcje po jakimś czasie się ustabilizują, a znacznie mniejsza liczba postów szerzących dezinformację spowoduje podniesienie się poziomu dyskusji. Oczywiście, można powiedzieć, że taka moderacja to krok przeciwko wolności słowa, ale moim zdaniem decyzja Twittera (i innych) była słuszna, choć spóźniona. Gdyby serwis zareagował wcześniej być może szturm na kapitol nigdy by się nie dokonał i nikt nie musiałby umierać.

źródło