8

Diablo III – tego kotleta można odgrzewać w nieskończoność i nigdy nie będę miał go dość

Diablo III trafi na Nintendo Switch. Wiem, że plotkowano o tym już od jakiegoś czasu, tym razem jednak przeciek jest na tyle szczegółowy, że Blizzard myśli już pewnie, jak prawidłowo zapowiedzieć ten tytuł. I wiecie co? Gdybym nie miał Switcha, to kupiłbym go dla tej gry.

Zarwane noce, wstawanie o 4 nad ranem – tak wyglądała moja przygoda z Diablo III

Ręka do góry kto był na polskiej premierze Diablo III w warszawskich Złotych Tarasach. Impreza przygotowana z rozmachem, ale chyba niedoszacowana jeśli chodzi o frekwencję. Owszem, media mogły wejść sobie do lokalu, usiąść i czekać do północy na rozpoczęcie sprzedaży gry, jednak placyk przed centrum handlowym okazał się za mały by pomieścić przybyłych fanów Diablo. Podobnie jak przestrzeń przed sklepem Empik, gdzie od północy sprzedawano grę. Kolejka była tak długa, że ciężko było ją objąć zdjęciem, ustawiła się tak niefortunnie, że blokowała przejazdy nocnych autobusów, które pod Dworcem Centralnym mają pętlę. I jak to niestety w przypadku popularnych gier bywa, serwery nie wytrzymały zainteresowania graczy i po powrocie do domu, nie dało się grać. Przykra sprawa, która mam nadzieję była nauczką również dla innych wydawców i producentów.

Diablo 3 Nintendo Switch

Kiedy sam usiadłem do Diablo III, nie było siły, która oderwałaby mnie od ekranu. Musząc wstawać w okolicach godziny 6:30 by zdążyć rano do pracy, kombinowałem jak znaleźć czas na ubijanie wszelkiej maści stworów. Małe dziecko blokowało oczywiście możliwość zabawy w dzień, szukałem więc czasu w nocy. A kiedy oczy odmawiały już posłuszeństwa w okolicach północy, wstawałem o 4, żeby przez ten poranne 2,5 godziny szlajać się po wirtualnych światach i zaliczyć jak najszybciej choć wątek fabularny jedną z postaci. Diablo III wciągnęło mnie niemiłosiernie, identycznie jak lata temu pierwsza i druga część. Oczywiście dostrzegałem minusy i rozumiałem rozczarowanie trzecią odsłoną, jednak nie miało to znaczenia – taki jest niestety smutny los fana serii.

Diablo III grą dla której warto kupić Nintendo Switch?

Każdy lubi inny rodzaj gier i nie będę nikogo przekonywał, że te od Nintendo są często perfekcyjne. Generalnie Switch ma przynajmniej kilka produkcji, dla których moim zdaniem warto kupić tę konsolę. Weźmy The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey czy Xenoblade Chronicles 2. Żadnej z tych gier nie ma na innych sprzętach, a to argument przemawiający za zakupem przenośnej konsoli Nintendo. Rozumiem jednak, że nie każdy znajdzie w tym zestawieniu coś dla siebie. Dlatego też na Switchu ląduje sporo portów (Doom, Wolfenstein, Fortnite), czy indyków, które praktycznie pokochały to urządzenie. Świetne Dead Cells, Hollow Knight, Enter the Gungeon – można w nie grać na innych platformach, jednak za Switchem przemawia możliwość zabrania gry w podróż, na urlop, czy do komunikacji miejskiej – i to jest plus, którego nie oferuje konkurencja.

Diablo 3

Diablo III: Eternal Collection ma kosztować 60 dolarów (czyli tyle, ile nowe gry na premierze) i zawierać zarówno dodatki Reaper of Souls jak i Rise of the Necromancer – dodatkowo posiadacze Switcha otrzymają wszystko to, co od początku premiery dodał do gry Blizzard. Ale będzie też zawartość na wyłączność dla posiadaczy wersji na konsolę Nintendo – między innymi specjalna ramka do portretu oraz zestaw kosmetyczny do pancerza. Do tego lokalna kooperacja dla czterech graczy na jednej konsoli (choć ciężko uwierzyć, że Switch sobie z tym poradzi) oraz wsparcie dla sieciowej usługi Nintnedo Switch Online.

Diablo III w metrze? Nie ukrywam, że poświęcając czas Diablo III kilka lat temu czułem smutek widząc, że marnuję czas czekając w kolejce do lekarza czy podczas podróży metrem, a w domu czeka na mnie duży ekran i najnowsza odsłona kultowej serii Blizzarda. I teraz wjeżdża Nintendo Switch na białym koniu krzycząc „bierz Winiarski i graj, tylko wysiądź na swojej stacji”. Starczający na setki godzin dungeon crawler na mobilnym urządzeniu brzmi jak fantastyczny pomysł, szczególnie że to już dopracowane i dopieszczone Diablo III, które oferuje satysfakcjonującą rozgrywkę i sporo zawartości. Kilkoro znajomych już napisało mi, że jeśli Blizzard potwierdzi te rewelacje, lecą do sklepu kupić Switcha. Zrobiłbym to samo, gdybym sprzętu nie miał – konsola od ponad roku jest jednak przeze mnie regularnie używana.

„Powinni to sprzedawać z prepaidem Heyah”

Dokładnie te słowa napisał do mnie znajomy (pozdrawiam, Revs) po przeczytaniu informacji o Diablo III na Nintendo Switch. Oczywiście chodzi o dramatycznie złe podejście firmy do rozmów głosowych. Grywam trochę ze znajomymi w Fortnite oraz Paladins na tej właśnie platformie i każdy z nas kombinuje. Idealnym rozwiązaniem są słuchawki z dwoma źródłami dźwięku, ale jeśli ich nie macie – trzeba poplątać się trochę w kablach. Ja na przykład testowałem małe słuchawki douszne podłączone do Switcha, a na nie zakładałem słuchawki nauszne podpięte do komputera z uruchomionym Discordem. Niby Fortnite ma własny czat głosowy, ale nie działa on zbyt dobrze, a zestaw słuchawkowy i tak musi być na kablu, bo sprzęt nie obsługuje słuchawek bezprzewodowych. W 2017-2018 to po prostu żenujące i pokazuje jak bardzo Nintendo jest do tyłu jeśli chodzi o trendy w świecie gier. Diablo III oczywiście tego nie zmieni i znów trzeba będzie kombinować z komputerem albo konferencjami na smartfonie – bo i oficjalna appka do czatu, gdzie trzeba używać smartfona to poroniony pomysł.

Pozostaje odpowiedź na pytanie, czy odgrzewanie kotletów na Switcha to faktycznie taki dobry pomysł. I tak, i nie. Z jednej strony kupujemy tę konsolę dla gier Nintendo, ale tych wciąż nie ma zbyt wiele, a sprzęt nie powinien się kurzyć w oczekiwaniu na nowe tytuły. Z drugiej możliwość zabrania gry znanej z innych platform na urlop czy do komunikacji miejskiej jest powodem, dla którego kibicuję temu zjawisku. I jeśli odgrzewane mają być takie kotlety, jak Diablo III, to ja nie mam pytań i otwieram portfel.

Aktualizacja:

Pojawiła się oficjalna zapowiedź Diablo III na Nintendo Switch

grafika

źródło