20

Bez wahania zobaczcie serial „Devs”. Takiego tajemniczego sci-fi nam brakowało

Mini-seria "Devs" nie była specjalnie promowana w Polsce, ale za sprawą HBO GO produkcja stacji FX dotarła nad Wisłę. Takiej rewelacyjnej niespodzianki chyba nikt się nie spodziewał.

Co to jest „Devs”?

Mnóstwo seriali i filmów podejmuje tematykę przyszłości nasze cywilizacji. Niektóre z nich wybiegają w przyszłość i przedstawiają nas, jako gatunek, któremu udało się skolonizować inne planety, zaś pozostałe ukazują niezwykle rozwinięte społeczeństwo na Ziemi. Każdy z tych obrazów może kiedyś okazać się zgodny z prawdą, ale podczas seansu dobrze wiemy, z czym mamy do czynienia. W przypadku „Devs” sytuacja jest nieco inna, bo o naszym zaawansowaniu świadczy tylko jeden produkt – tajny projekt firmy technologicznej.

Polecamy: Breeders to pozycja obowiązkowa dla wszystkich rodziców, szczególnie teraz

Miejsce i czas akcji nie są podawane wprost, ale oglądając serial można szybko zorientować się, gdzie się znajdujemy. To San Francisco, Dolina Krzemowa i niedaleka przyszłość. Żadne z gadżetów, laptopy czy smartfony, nie są żadnymi futurystycznymi zabawkami, a miasto nie różni się niczym od tego, jak wygląda dzisiaj. Namiastką tej futurystyczności jest firma o nazwie Amaya i jej tajny projekt, o którego możliwościach dowiadują się tylko nieliczni. Do tego grona trafia Sergiej (Karl Glusman), chłopak głównej bohaterki Lily (Sonoya Mizuno), ale niedługo po dołączeniu do zespołu Devs ślad po nim się urywa. Zdesperowana dziewczyna zrobi oczywiście wszystko, by poznać prawdę.

Serial „Devs” to znacznie więcej, niż poszukiwania zaginionego chłopaka

Muszę przyznać, że ostatnie zdanie powyższego akapitu mnie również nie zachęciłoby do seansu. Tak właśnie było, gdy zapoznawałem się z listą nowości na HBO GO, ale jakiś czas później natrafiłem na całą serię pozytywnych opinii na temat „Devs”. Dlatego napiszę, że faktycznie główną osią fabuły są próby dociekania prawdy przez młodą inżynier, ale wszystko, co dzieje się wokół skutecznie zatrzyma Was przed ekranami.

Twórcy dość powoli odkrywają kolejne zagadki, a wszystko to odbywa się w bardzo klimatycznej oprawie audio-wizualnej. Największe wrażenie robią oczywiście praktyczne i komputerowe efekty, z których skorzystano przy kreowaniu tajnej placówki wewnątrz kampusu firmy. Chwile, w których mamy styczność ze ściśle tajnym projektem tą pełne emocji sceny. Swoje robi także muzyka, która skutecznie wprowadza nas w odpowiedni nastrój. W roli szefa Amaya’i, Foresta, występuje Nick Offerman. Aura tajemniczości, która mu towarzyszy to jeden z najsilniejszych punktów serialu.

„Devs” to serial sci-fi, na który nie wiesz, że czekałeś

Historia, którą śledzimy nie jest niepowtarzalna ani wybitnie oryginalna. Wyraźnie widać nawiązania i inspiracje do innych produkcji, ale twórcom udało się stworzyć naprawdę spójną obraz, który wciąga. Aktorstwo oraz realizacja powodują, że „Devs” ogląda się naprawdę dobrze. Do tej pory ukazały się 4 odcinki z 8 (są już na HBO GO), więc jesteśmy na półmetku historii i dotychczas akcja toczy się własnym, odpowiednim dla fabuły tempem. Niektórych mogą denerwować niektóre spowolnienia, ale to właśnie one odpowiadają w dużym stopniu za atmosferę w „Devs”.

Serial zadaje pytanie, jak daleko możemy i powinniśmy się posunąć, by stworzyć rzeczy wybitne. Gdyby nie niektóre regulacje, moglibyśmy być świadkami jednej rewolucji za drugą. Ale czy osiągając taki postęp takimi kosztami w ogóle rozwijalibyśmy się jako społeczeństwo i cywilizacja? Być może to zbyt głębokie rozważania przy takim serialu, ale „Devs” zdecydowanie daje do myślenia.

P.S. Tego Kennedy’ego to im nie wybaczę.

Czytaj też: