1

Departament sprawiedliwości USA przygląda się Yahoo i Google

Za oceanem trwa w najlepsze opera mydlana „O Yahoo, które oferty Microsoftu nie chciało”. Napięcie rośnie z każdym odcinkiem, a ostatnio byliśmy świadkami wprowadzenia do obsady nowego bohatera – koncernu Google, który podpisał z Yahoo umowę o współpracy w zakresie sprzedaży reklam. Według informacji opublikowanych przez Ars Technica, umowa ta jest obecnie obiektem zainteresowań amerykańskiego […]

Za oceanem trwa w najlepsze opera mydlana „O Yahoo, które oferty Microsoftu nie chciało”. Napięcie rośnie z każdym odcinkiem, a ostatnio byliśmy świadkami wprowadzenia do obsady nowego bohatera – koncernu Google, który podpisał z Yahoo umowę o współpracy w zakresie sprzedaży reklam. Według informacji opublikowanych przez Ars Technica, umowa ta jest obecnie obiektem zainteresowań amerykańskiego departamentu sprawiedliwości ze względu na podejrzenia o jej monopolowy charakter.

Wróćmy jednak do początku tej historii. Otóż jak wielu z Was wie, firma Microsoft w walce z firmą Google poszukiwała oręża, które miało przyczynić się do ostatecznej zagłady tej drugiej. Orężem tym miało stać się Yahoo, przedsiębiorstwo internetowe, którego kupno pozwolić miało Microsoftowi na realne konkurowanie z Google na rynku internetowym.

Po kilku rundach negocjacji, w maju Yahoo ostatecznie odrzuciło propozycję Microsoftu i nawiązało współpracę z Google. Według wstępnych informacji miała ona być eksperymentem obu firm, którego celem było określenie ile obie strony mogą zarobić na włączeniu reklam Google do wyszukiwarki Yahoo.

Dzisiaj jednak dowiadujemy się z informacji opublikowanych przez Ars Technica, że amerykański departament sprawiedliwości zainteresował się związkami obu firm. Do wiadomości publicznej przedostały się bowiem informacje, że w trakcie trwających w pierwszej połowie roku negocjacji, CEO Google – Eric Schmidt zadzwonił do Jerrego Yanga, CEO Yahoo z propozycją pomocy w odrzuceniu oferty firmy Billa Gatesa. Kolejną interesującą informacją jest fakt, że umowa dotycząca reklam, która miała być wstępnie tylko eksperymentem, po ostatecznym odrzuceniu oferty Microsoftu została zawarta na 10 lat.

Departament sprawiedliwości zbada czy współpraca Google i Yahoo nie nosi cech praktyk monopolistycznych. Zainteresowanie departamentu wzbudza przede wszystkim koncentracja potencjału sprzedaży reklam jakie posiadają obie firmy. Pierwsze przesłuchania rozpoczną się w przyszłym miesiącu.