Motoryzacja

Jak wykorzystać zużyte akumulatory z samochodów elektrycznych? Daimler testuje odpowiedź, która może namieszać

MS
Maciej Sikorski
18

Daimler rozkręca się na pograniczu motoryzacji i energetyki, przybywa doniesień o poczynaniach koncernu, które czynią z niego "zielony biznes". Część z tych zagrywek ma pewnie charakter PR-owy, ale nie brakuje też zwykłej kalkulacji - firma spogląda w przyszłości i widzi, w którym kierunku warto się rozwijać, by przetrwać i zarobić. Kilka dni temu pisałem, że jesienią Mercedes zaprezentuje konkurenta Tesli Model X, w Paryżu pojawi się elektryczny SUV niemieckiej firmy, teraz czas na informacje o recyklingu akumulatorów używanych w takich pojazdach.

Daimler był wymieniany w gronie firm, które mogą mieć kłopot w związku z aferą dieselgate, ale na razie nic wielkiego się nie stało, korporacja nie wpadła w takie tarapaty, z jakimi mierzy się VW. A to sprawia, że może spokojnie inwestować miliardy euro w rozwiązania, które za kilkanaście-kilkadziesiąt lat mogą się okazać bardzo ważne, powszechne i przede wszystkim zyskowne. O jednym z nich pisze wyborcza.biz.

Drugie życie akumulatora

Tekst, o którym mowa, trochę mnie zaskoczył - projekt nie jest nowy, okazuje się, że media informowały o nim już kilka kwartałów temu, ale jakoś wcześniej nie udało mi się trafić na te doniesienia. Tymczasem u naszego zachodniego sąsiada dzieje się coś ciekawego: Daimler we współpracy z kilkoma innymi firmami tworzy magazyn starych baterii samochodowych, dobrze nam znanych akumulatorów litowo-jonowych. Inwestycja ma miejsce w mieście Lünen i będzie się na nią składać około 1000 takich akumulatorów. Gdy zostaną połączone, powstanie... wielki akumulator. Ma być w nim zgromadzone 13 MWh energii elektrycznej.

W pewnym stopniu przypomina to projekt domowych akumulatorów zaprezentowanych rok temu przez Teslę, a potem podchwycony przez inne firmy, w tym przez Daimlera. Po prostu skala jest tu inna, przemysłowa. I nie wykorzystuje się nowych jednostek, lecz te zużyte. Pozornie zużyte - nie nadają się już do używania w samochodach, ale nadal można z ich pomocą przechowywać energię i to nawet przez dekadę. Co ciekawe, to rozwiązanie miałoby być opłacalne nawet, jeśli nie popłyną do niego dotacje, które nierzadko pojawiają się przy "zielonych" projektach. A nie jest to jedyny atut takiego magazynu.

Daimler upiecze kilka pieczeni na jednym ogniu?

Budowa takich instalacji może wpłynąć na obniżenie ceny samochodów elektrycznych - bateria mocno wpływa dzisiaj na koszt zakupu elektryka, jeśli uda się dać jej "drugie życie", to kierowca może odzyskać część pieniędzy, niewykluczone, że zainwestuje to w nową baterię i dalej będzie jeździł elektrykiem, ewentualnie sprzeda go za większe pieniądze. Pomysł sprawi także, że zmniejszy się problem recyklingu akumulatorów oraz krytyka, jak spada na samochody elektryczne właśnie ze względu na niedoskonałość akumulatorów litowo-jonowych: po wyjęciu z samochodu nie zanieczyszczają środowiska, lecz są nadal wykorzystywane. W zielony sposób. Tu przechodzimy do kolejnej ważnej kwestii.

Nie jest tajemnicą, że przechowywanie energii to pięta achillesowa dzisiejszej energetyki, element, który nakręca przeciwników OZE. Co z tego, że są dni, kiedy wiatraki kręcą się bardzo intensywnie i produkują nadwyżki energii, skoro następnego dnia może nastąpić cisza i turbiny staną? Podobnie sprawa wygląda w przypadku paneli słonecznych. Na polu zielonej energii trudno osiągnąć balans między produkcją, a potrzebami odbiorców. Kiedyś pisałem, że rozwiązaniem może tu być wykorzystywanie OZE do produkcji wodoru i przechowywanie energii w tej postaci - takie rozwiązanie testują m.in. Niemcy. Teraz pojawia się koncept magazynów zbudowanych ze starych akumulatorów: może to jest właściwa droga? Może da się rozwiązanie wdrożyć na wielką skalę?

Nie twierdzę, że eksperyment zrewolucjonizuje energetykę (i motoryzację), ale dobrze, że Daimler podjął się tego projektu - jestem ciekaw, jakie będą efekty i czy rzeczywiście będzie to opłacalne przedsięwzięcie. Odpowiedź twierdząca mogłaby nieźle namieszać.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu