19

Nowy Microsoft Edge zachwyca, ale używałbym go tylko pod jednym warunkiem

Nowa-stara przeglądarka Microsoftu wzbudziła niemałe emocje u moich redakcyjnych kolegów, a także wśród innych użytkowników, którzy niezwykle ciepło przyjęli nową wersję Edge. Nie wytrzymałem, zainstalowałem i powiem Wam, że oni mieli rację.

Chwilę po instalacji zauważyłem dwie rzeczy i co ciekawe wywołują one mnie sprzeczne uczucia. Ekran startowy, który zaprojektował Microsoft, do niczego mi się zupełnie nie przyda. Nie potrzebuję skrótów do najczęściej otwieranych stron, bo do tego służy pasek zakładek, ani informacji ze świata z podziałem na kategorie, gdzie całość zasilana jest przez usługę Microsoft News. Nie przepadam za tego typu pomysłami (pomijając fakt, że pod uwagę brane są tylko anglojęzyczne źródła, co ogranicza dostęp do informacji lokalnych), ale na całe szczęście można to naprawić, ale do tej kwestii jeszcze wrócę.

Chromium Edge od Microsoftu także na Windows 7 i 8

Czym zachwyca nowa wersja Microsoft Edge?

Drugą rzeczą, która od razu rzuca się w oczy, to oczywiście wydajność nowej wersji Edge. Rzeczywiście jest tak szybka i responsywna, jak mówili inni. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się tak dużej różnicy i oczywiście nie napiszę, że od razu zacząłem wykonywać wszystkie obowiązki znacznie szybciej, ale trzeba jasno napisać, że korzystanie z takiej przeglądarki jest po prostu wygodniejsze i sprawia więcej przyjemności.

Jestem zaskoczony, że na tak, bądź co bądź, wczesnym etapie rozwoju przeglądarki, Microsoft zdołał przygotować ją tak dobrze. Naturalnie jedną z kluczowych cech nowego Edge’a jest wsparcie dla rozszerzeń z Chrome Web Store i innych źródeł, które oferują wtyczki do przeglądarek opartych na Chromium. Jest to tak istotne, bo zasoby wspomnianego sklepu są na tyle obszerne i zróżnicowane, że znalezienie tam czegoś dla siebie nie jest żadnym wyzwaniem.

Microsoft Edge odrobinę „oszukuje”. Dla dobra użytkowników

W Google Chrome posiadam własne środowisko, które pozwala mi wygodnie i efektywnie pracować lub po prostu przeglądać sieć, korzystać z multimediów i tak dalej. Niedługo po instalacji deweloperskiego wydania Edge ten sam workflow osiągnąłem w nowej przeglądarce. Następstwem tej możliwości jest także prosty sposób na podmianę ekranu startowego na mój ulubiony, czyli dodatek Currently wyświetlający godzinę, datę i prognozę pogody. Mała rzecz, a cieszy.



Testując urządzenia Surface bardzo łatwo przywykłem do jednej z charakterystycznych funkcji tych komputerów, czyli wsparcia dla Surface Pen i wszystkich funkcji z nim związanych. To oznacza, że przeglądarka Edge – w starszym wydaniu – oferowała znacznie większe możliwości interakcji ze stronami internetowymi, niż konkurenci, bo opcja szybkiego zrzutu ekranu z całą paletą narzędzi do późniejszej edycji, to coś czego próżno szukać u rywali. Niestety, w tej fazie rozwoju nowego Edge’a, nie otrzymaliśmy jeszcze podobnych narzędzi, ale gdy tylko się pojawią, to będą solidnym argumentem „za”.

Microsoft Edge z ciekawymi rozwiązaniami dla każdego

W międzyczasie można za to korzystać z Kolekcji, które umożliwiają zapisywanie potrzebnych nam informacji w formie schludnych… kolekcji, gdzie umieścić można dowolne grafiki i tekst ze stron internetowych. Co więcej, można te zebrane informacje wyeksportować do dokumentu Word, na przykład, więc w naprawdę komfortowy sposób można przygotować dla kogoś zbiór materiałów i się nim podzielić.

Co mnie trzyma przy Google Chrome?

Z Chrome korzystam przez cały czas z dwóch konkretnych powodów. Tak, pierwszym z nich jest przyzwyczajenie, ale drugi to wciąż aplikacje mobilne na Androida i iOS-a. Tam przeglądarka Google sprawuje się świetnie i moje próby zmiany desktopowej przeglądarki zawsze kończyły się niepowodzeniem ze względu na problemy z mobilnymi odpowiednikami. Tym razem nie jest inaczej, ale będę próbował. Niektóre aspekty komputerowego Edge’a odpowiadają mi na tyle, że być może będę w stanie przecierpieć niektóre sytuacje z wersjami dla smartfonów. Jeśli to się uda, to podmienię Chrome’a na Edge’a.