Moje przemyślenia

Czy Burpple powtórzy sukces Instagrama, czy może kopiowanie pomysłu odbije mu się czkawką?

KW
Krzysztof Wąsowski
11

Aplikacji Instagram nie trzeba nikomu przedstawiać. Prosty pomysł dzielenia się zdjęciami odniósł ogromny sukces i w zeszłym roku został kupiony przez Facebooka. Sama idea jest w swojej prostocie genialna, robimy zdjęcie, wybieramy pseudo-artystyczny filtr i wysyłamy zdjęcie w świat. Społeczność kor...

Aplikacji Instagram nie trzeba nikomu przedstawiać. Prosty pomysł dzielenia się zdjęciami odniósł ogromny sukces i w zeszłym roku został kupiony przez Facebooka. Sama idea jest w swojej prostocie genialna, robimy zdjęcie, wybieramy pseudo-artystyczny filtr i wysyłamy zdjęcie w świat. Społeczność korzystająca z tej aplikacji ewoluowała w ciekawym kierunku. Użytkownicy, mianowicie, coraz częściej publikują zdjęcia, których tematem przewodnim jest jedzenie. Kilka dni temu użytkownikom został sprezentowany nowy regulamin, który spowodował małe zamieszanie i wielu użytkowników postanowiło skasować swoje konta. Alternatywą dla Instagrama wydaje się być aplikacja o podobnej funkcjonalności, czyli Burpple.

Kwota miliarda dolarów, jaką zapłacił Facebook za Instagrama, swojego czasu budziła oburzenie wśród użytkowników i branży. Jednak po zastanowieniu się nad tym trochę dłużej, nikogo już to nie dziwi. Mark Zuckerberg zapłacił nie za samą technologię i pomysł, a za społeczność, która korzysta z tego rozwiązania. Na rynku aplikacji mobilnych jest wiele lepszych rozwiązań związanych z robieniem i edycją fotek. Jednak żadna nawet nie dorasta do pięt Instagramowi pod względem  ilości aktywnych użytkowników. Sam zaliczam się do tej grupy, często „strzelam” fotki i dodaje je do tego „portalu”, bo inaczej Instagrama nie możemy nazywać.

Jak już nadmieniłem, nikomu do tej pory się nie udało powielić lub chociaż zbliżyć do sukcesu Instagrama. Pomimo tego, że inne aplikacje na rynku posiadają więcej wartości dodanych w postaci większej ilości filtrów, możliwości dzielenia się na kilku lub kilkunastu portalach społecznościowych czy ficzerów rodem z Photoshopa. Sam do końca nie rozumiem szału i tego „wow”, które posiada Instagram, szczególnie wśród ludzi, którzy dzielą się fotkami swojego jedzenia. Oczywiście, fajnie jest się podzielić czymś co się ugotowało samemu, lub pochwalić się na Facebooku naszym ostatnim naszym kulinarnych wyczynem – sam tak czasem robię. Jednak to, co wydaje się być na swój sposób dziwem, stało się unikalnym ruchem społecznym. Jak się okazuje, jest grupa ludzi, która rozumie ten ruch i postanowiła dać PhotoFoodLoversom dedykowane narzędzie, dzięki któremu będą mogli chwalić się tym co mają na talerzu.

Burpple to startup, który wypuścił aplikację mobilną o tej samej nazwie. Sam pomysł i wygląd mocno przypomina Instagrama, jednak Burpple celuje w wąską grupę docelową. Twórcy postanowili przekazać użytkownikom narzędzie, dzięki któremu będą mogli sfotografować to co mają na talerzu, a tym samym pomóc im w zapamiętaniu/przypomnieniu momentu, w którym jedli daną potrawę. Generalizując, Burpple ma być pewnego rodzaju elektronicznym pamiętnikiem ze zdjęciami, dzięki któremu użytkownik może sobie w każdej chwili przypomnieć czym raczył się np. na randce. Oczywiście, mógłby do zrobienia zdjęcia skorzystać z aplikacji Instagram, jednak nie jest ona dedykowana jedzeniu. Logiczne, prawda? ;)

Różnic między tymi dwiema aplikacjami jest naprawdę niewiele. Burpple także oferuje filtry zbliżone do tych oferowanych przez Instagrama. Zmieniono jednak ich nazwy, a  pochodzą one od nazw potraw i napojów, a są to: Tapas, Loco Moco, Tiramisu, Teriyaki, Masala and Latte. Podobno te filtry zostały specjalnie przygotowane do zdjęć, które przedstawiają jedzenie. Jednak jakoś nie do końca chce mi się w to wierzyć ;). Poza filtrami, pojawiły się też ficzery mniej lub bardziej przydatne jedzenio-maniakom. Pierwszy z nich to dobrze znany wszystkim timeline, czyli oś czasu. Użytkownik może w łatwy sposób sprawdzić co jadł, gdzie jadł i kiedy jadł. W tego rodzaju aplikacji to raczej mus i zdziwiłbym się gdyby takiej opcji nie było. W odróżnieniu od Instagrama, w Burpple znalazło się miejsce dla klawisza share, tutaj jednak został on nazwany reburpp czyli odbęknięcie (z ang. burp = bekać). Generalnie, chodzi o możliwość podzielenia się czyimś zdjęciem na swoim profilu.

Ostatnia i chyba najważniejsza funkcjonalność, a raczej jedyna wartość dodana tej aplikacji to opinie. Wszyscy lubimy dobrze zjeść w restauracji i często przy jej wyborze sugerujemy się informacjami od naszych znajomych i tym tropem poszli twórcy Burpple. Aplikacja pozwala na dzielenie się opiniami o restauracjach, potrawach i obsłudze.  Jest do dla mnie jedyna wartość dodana, którą oferuje ta aplikacja, bo pozostałe zostały bezczelnie ściągnięte od Instagrama. Tak wiem, startup nie zawsze musi być odkrywczy i wnosić coś super nowego do rzeczywistości. Czasem wystarczy, że zrobi coś lepiej od konkurencji. Jednak w tym przypadku jakoś specjalnie nie czuję, by zespół tworzący Burpple dał coś od siebie poza samym pomysłem.

Podsumowując, Instagram i Burpple to dwie bardzo podobne do siebie aplikacje oferujące praktycznie te same funkcjonalności. Mam wrażenie wręcz, że twórcy skleili ze sobą dwa dobrze znane pomysły, które już odniosły sukces. Mam tu na myśli już wcześniej wymienionego Instagrama z FoodSpotting. Rozumiem w zupełności potrzeby dzielenia się przepisami, a nawet potrzebę dzielenia się zdjęciami jedzenia. W końcu człowiek je także oczami i ładne zdjęcie zachęci do przygotowania danej potrawy lub odwiedzenia danej restauracji. Pytanie czy naprawdę potrzebujemy kolejnej aplikacji w naszym smartphonie, której funkcjonalności posiadają już inne appki?

Jestem świadom, że znajdzie się grupa ludzi, która będzie z niej korzystać, ba możliwe, że część użytkowników FoodSpotting przesiądzie się na Burpple. Jednak nie wierzę, że powielenie pomysłu Instagrama i dodanie kilku wątpliwych ficzerów pozwoli tej aplikacji odnieść jakiś ogromny sukces.  Co prawda, po kilku miesiącach funkcjonowania Burpple może się pochwalić kilkoma ciekawymi liczbami. Twórcy chwalą się, że w swojej bazie posiadają ponad 170 tysięcy zdjęć potraw oraz aktywnych użytkowników w 115 krajach. Liczby robią całkiem dobre wrażenie. Biorąc pod uwagę wątpliwy regulamin Instagrama możliwe, że z czasem PhotoFoodLoversi przesiądą się całkowicie na Burpple.

Pomysł w mojej opinii nie jest unikatowy, ani wybitny. Przyznam się szczerze, że budzi na mojej twarzy wręcz kpiący uśmiech. Możliwe jednak, że za kilka miesięcy „zjem swój kapelusz”, bo przeczytam informację, że Burpple zostało kupione za 2 miliardy dolarów przez Facebooka ;)

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu