67

Część rodziców doskonale wie, że ich pociechy „masakrują” w Internecie. Sami ich do tego zachęcają

Rodzice nie wiedzą, co ich dzieci robią w Sieci i to jest złe. Bo Sieć to niebezpieczne miejsce dla młodego człowieka, może mu przeorać psychikę. Internet czasem serwuje pociechom takie rzeczy, że włos u dorosłego jeży się na głowie. Zły Internet niszczy najmłodsze pokolenie, rodzice uważajcie i zwróćcie na to uwagę… To jest jedna strona […]

Rodzice nie wiedzą, co ich dzieci robią w Sieci i to jest złe. Bo Sieć to niebezpieczne miejsce dla młodego człowieka, może mu przeorać psychikę. Internet czasem serwuje pociechom takie rzeczy, że włos u dorosłego jeży się na głowie. Zły Internet niszczy najmłodsze pokolenie, rodzice uważajcie i zwróćcie na to uwagę… To jest jedna strona medalu. Druga wygląda tak: rodzice wiedzą, co ich pociechy wyczyniają w Sieci. Sami je do tego zachęcają i współtworzą Sieć, która tak irytuje część z nas. Tak, Internet nie powstaje sam.

Czytam wyniki kolejnego badania dotyczącego obecności młodych ludzi, dzieci w Internecie. Przebywają w nim już nawet przedszkolaki. Z jednej strony, przestaje to dziwić, gdy się dłużej zastanowić, z drugiej strony, pojawiają się kolejne pytania. Ważnym wątkiem tych badań jest oczywiście kontrola rodzicielska. Spory odsetek rodziców nie ma pojęcia, co ich dzieci wyprawiają w Internecie, często ich to nie interesuje, machają ręką. Inni tłumaczą to brakiem czasu i natłokiem obowiązków. Czasem to po prostu najłatwiejsza wymówka.

Powtarza się, że Sieć mogłaby wyglądać inaczej, gdyby rodzice pilnowali dzieci, kontrolowali ich poczynania. Uchroniliby je przed tym plugastwem, może też „naprostowali”. Sami o tym piszemy i oczywiście nakłaniamy do tego, by kontrola rodzicielska zaistniała. Pomocnych narzędzi przybywa, wystarczy trochę zaangażowania, by je poznać. Problem zostanie wówczas rozwiązany? Niezupełnie.

Często w dyskusjach tego typu zapominamy, że część rodziców doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ich dzieci w Sieci zachowują się niewłaściwie. Jedni niewiele sobie z tego robią, inni uznają te zachowania za prawidłowe. To nie Internet psuje dzieci – to Sieć psuta jest przez młode osoby, działające pod wpływem rodziców. Przez samych rodziców też. Tym ludziom nie odbija w „internetach”. Im odbija w domach i przenoszą do cyfrowego świata swoje frustracje, nienawiść, coś, co nazywane jest powszechnie i ogólnikowo „patologią”. Co w tym przypadku da zastosowanie kontroli rodzicielskiej? Przecież ona istnieje.

Dzieci uczą się od rodziców i jeżeli ściągają filmy czy gry, obrażają innych, trollują, oszukują, masakrują (to słowo stało się ostatnio bardzo popularne), to czasem naśladują po prostu zachowania starszych, osób, z którymi mieszkają. Ten problem jest chyba znacznie poważniejszy, niż brak kontroli rodzicielskiej. Sprawa niby oczywista, ale wydaje mi się, że coraz częściej pomijana. Można odnieść wrażenie, że negatywne zjawiska w Sieci biorą się po prostu z… Sieci. Stanowią jej stały element, psują dobrych z natury internautów. Prawda jest niestety bardziej bolesna…

Źródło grafiki: cheezburger.com