Zeszłoroczna premiera iPhone sprawiła, że wielu dużych graczy zaczęło spoglądać na rynek telefonów komórkowych jako miejsce do potencjalnych zysków. Również Google przez pewien czas uważany był za firmę mogącą stać się rywalem Apple. W tamtym czasie, wokół internetowego giganta, krążyło wiele pogłosek dotyczących planów produkcji telefonu nazywanego – gPhone. Ostatecznie Google nie wyprodukowało konkurenta iPhone. […]

Zeszłoroczna premiera iPhone sprawiła, że wielu dużych graczy zaczęło spoglądać na rynek telefonów komórkowych jako miejsce do potencjalnych zysków. Również Google przez pewien czas uważany był za firmę mogącą stać się rywalem Apple. W tamtym czasie, wokół internetowego giganta, krążyło wiele pogłosek dotyczących planów produkcji telefonu nazywanego – gPhone.

Ostatecznie Google nie wyprodukowało konkurenta iPhone. Telefon zastąpiony został przez projekt otwartego systemu operacyjnego Android (opartego na Linuxie), który przeznaczony jest dla multimedialnych komórek z dostępem do internetu. Ponadto, Google powołało także do życia Open Handset Alliance (organizacja zrzeszająca producentów telefonów, którzy wykorzystują otwarte technologie). Tym samym firma ta, zamiast produkować telefon postanowiła stworzyć otwartą platformę softwarową, której wsparciem sprzętowym zajęliby się istniejący (mający doświadczenie w tym segmencie rynku) producenci komórek.

Prawie rok po tamtych wydarzeniach sytuacja jest jednak nieco inna. Podczas jednego z ostatnich spotkań dziennikarzy z twórcami Google – Larrym Page i Sergiem Brinem oraz CEO koncernu – Ericem Schmidtem, panowie stwierdzili, że istnieje możliwość, aby firma zamówiła u jednego z producentów telefon opatrzony własną marką. Jest to wyraźna zmiana dotychczasowej strategii Google.

GphoneObok słynne zdjęcie domniemanego gPhone z 2007 roku. Powodów takiej zmiany może być kilka. Jednym z nich jest odwlekająca się premiera rynkowa pierwszych urządzeń dedykowanych dla Androida. Dopracowanie systemu oraz optymalizacja pod kątem kompatybilności z różnorodnymi sprzętowo telefonami jest procesem czasochłonnym i potrafi ulegać przesunięciom w czasie. Drugim powodem może być sprzyjająca sytuacja na rynku telefonów komórkowych. Aby nabyć iPhone, konieczne jest podpisanie umowy z operatorem lub odkupienie go od osoby, która to zrobiła (pomijając fakt problematycznej aktywacji oraz blokady sim). Google mógłby natomiast zaoferować urządzenie będące odpowiednikiem iPhone, o tych samych funkcjach i możliwościach, lecz łatwiejsze w kupieniu, nie wiążące nabywcy dodatkowymi umowami oraz nie ograniczone przez twórce w kwestii doboru oprogramowania.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że do pojedynku z iPhone stanie za jakiś czas gPhone (lub jakolwiek będzie się on nazywał). Google musiałoby jednak stworzyć dla swojego produktu nie tylko dostatecznie dobry sprzęt, oprogramowanie i usługi, ale również skuteczną machinę marketingową, która jest obecnie głównym kluczem do sukcesu.