32

Czas darmowego „internetu” się powoli kończy?

Jest takie powiedzenie, że za darmo to nawet w pysk nie dają (choć w dzisiejszych czasach może być faktycznie nieaktualne). Zaczyna się o tym przekonywać coraz więcej serwisów i usług internetowych. Jeszcze niedawno mówili o nich wszyscy, a inwestorzy sypali milionami. Dziś muszą zweryfikować swój model biznesowy i udowodnić czy prowadzą biznes czy tylko popularną usługę w sieci.

Czas weryfikacji

Inwestycje w szybko rozwijające się spółki internetowe to inwestycje w potencjał. Potencjał na wzrost i zarabianie pieniędzy. Jest wprawdzie wiele spółek, które w swoim modelu zamiast przychodów mają sprzedaż firmy/technologii, ale nie o takich teraz mówię.

Te inwestycje w potencjał mają to do siebie, że po paru latach efektywnego działania na rynku w bilans zaczynają zaglądać nie tylko inwestorzy, ale też szefowie spółek. Zaczyna się czas ciężkich pytań i jeszcze trudniejszych odpowiedzi. Jeśli bowiem potencjał spółki mierzony był zainteresowaniem internautów, liczbami użytkowników i innymi typowo internetowymi parametrami, a nie przekładał się na stan konta w banku, to jest to problem.

Aby lepiej opisać o co mi chodzi posłużę się może kilkoma przykładami.

SoundCloud – świetny, praktycznie darmowy serwis do przechowywania i odsłuchiwania swoich mixów, muzyki, podcastów itp. SoundCloud zainteresował 175 milionów użytkowników, którzy wrzucili do niego blisko 135 milionów utworów. Prawda, że sukces? Nie do końca. Żaden z modeli biznesowych nie wypalił i jest problem. Muszą znaleźć inwestora na kolejną rundę finansowania lub sprzedać firmę. Próbowali się sprzedać do Spotify, ale ponoć firmy rozminęły się jeśli chodzi o wycenę.

Dropbox – kochany przez wielu. Kapitalna usługa, która naprawdę w pewnym momencie była praktycznie bezkonkurencyjna. W cenie „za darmo” dają tak dużo, iż do tej pory nie udało im się wychylić nad kreskę oznaczającą finansowy zysk. Obiecywali, że 2016 będzie tym rokiem. Jaka jest skala tego biznesu? Dropbox w pewnym momencie wyceniany był na 10 miliardów dolarów, posiadając 400 milionów użytkowników. Niestety cyfry nie wyglądają już tak dobrze, jeśli chodzi o usługę biznesową, bo jak do tej pory zainteresowała on 150 000 firm, które płacą abonament. W między czasie swoje usługi rozwinął Google i Microcosft, konkurencja też nie śpi. Dropbox przestał być już tak wyjątkowy.

Evernote – Kolejny symbol sukcesu. Kolejny Unicorn z problemami. Świetna i przydatna aplikacja do robienia notatek zainteresowała kilkadziesiąt milionów osób. Wszystko oczywiście działa w modelu freemium, czyli dajemy ci dużo za darmo, a jak usługa cię „wciągnie” to damy ci jeszcze więcej za drobną opłatą. Niestety mają problem z konwersją z darmowych na płacących użytkowników. W pewnym momencie zgubili się też jeśli chodzi o priorytety, zaczęli budować kolejne produkty, nie mając zbilansowanego tego podstawowego. Efektem problemów była wymiana kadry zarządzającej łącznie z CEO, reorganizacja trwała jeszcze na dobre na początku 2016 roku. Co ciekawe, Evenote nie dorobił się tak wielu konkurentów jak na przykład Dropbox. Mimo to, nie łatwo jest przekonać użytkowników do płacenia, skoro tyle „dobrego” daje się za darmo.

Medium – może to biznes o mniejszej skali, ale z podobnym syndromem. Od 2014 do 2016 roku zebrali blisko 132 miliony dolarów od inwestorów. Przypomnę, że chodzi o platformę do publikacji treści. Ambicją Medium (i to pewnie urzekło inwestorów) było stworzenie miejsca z dobrym i ciekawymi treściami w internecie. Plan świetny, usługa rośnie i staje się coraz bardziej popularna. Coraz więcej firm decyduje się przenieść swoje treści do medium i skupić się na tej platformie. Mamy rok 2017 i ogłoszenie na blogu Medium o redukcji 1/3 zatrudnionych. W kwietniu 2016 roku dostali od inwestorów 50 milionów dolarów. Na dodatek, jak czytam na blogu, rok 2016 był dla nich dużym sukcesem, jeśli chodzi o liczbę czytelników i publikacji (wzrost o 300%). I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że trzeba zacząć zarabiać na tej platformie pieniądze. Ubierając w ładne słowa przedstawiają więc nową strategię, w której uwaga uwaga wzmocnią dział sprzedaży.

To tylko kilka z wielu przykładów na to, jak bardzo dobre i fajne usługi nie do końca dobrze radzą sobie z modelem biznesowym. Oczywiście można gdybać, że gdyby nie freemium w ogóle by nie zaistniały w świadomości klientów. Komentując to mogę przywołać taką anegdotę (nie wiem czy ją dobrze zapamiętałem) „Restauracja osiągnęła sukces, w jednym dniu odwiedziło ją 5000 osób, które nic nie zamówiły”

Freemium to model biznesowy, który jeszcze nie dawno robił furorę, jeśli chodzi o onlinowe usługi. Zresztą do tej pory jest bardzo popularny. Zastanawiam się tylko, czy upadek paru tak zwanych Unicornów, nie spowoduje, że reszta przejrzy na oczy.

Przyzwyczailiśmy się do tego, że w internecie dobre usługi są darmowe. Przyzwyczaili nas do tego twórcy tych usług. Obawiam się jednak, że powoli czas freemium w internecie się kończy.