25

12 – latek zaprojektował genialną grę – „mordercę czasu”. Można? Można!

Takie historie Antyweb zwyczajnie lubi. Jako, że nasz blog ma czysto startupowy rodowód i zawsze z sentymentem odnosimy się do naprawdę ciekawych przedsięwzięć, nie jest problemem dla nas, by wspomnieć Wam o Color Pin, ciekawej grze logicznej, która została zaprojektowana przez... 12 - latka ze Słowacji.

Historia wygląda jak jedna z wielu – w przypadku 12 – letniego Martina los nie był tak łaskawy, nie miał on dostępu do najnowszych technologii. Posiadał tylko pomysł, ale wiedział już, jak się nim podzielić ze światem. Stąd wzięła się właśnie gra Color Pin, która od kilku miesięcy jest dostępna w AppStore oraz Google Play i cały czas zdobywa popularność.

12-letni Martin ze Słowacji wraz z mamą trafił do Centrum Kryzysowego Pomocy dla pokrzywdzonych matek. Jego wcześniejsza historia nie jest zbyt ciekawa, ale chłopak miał marzenia. Chciał robić gry, ale nie miał do tego absolutnie żadnego zaplecza w postaci sprzętu, czy też oprogramowania. Miał tylko proste przybory szkolne i kartki A4 – to właśnie na nich, w pobliskiej kawiarni, do której uciekał przed trudną atmosferą centrum zrodził się pomysł na Color Pin. Gra w swoich założeniach jest niesamowicie prosta, aczkolwiek wymaga ona od gracza nie lada zręczności i pomysłowości. Dodatkowo, każdy kolejny poziom zmusza gracza do obierania stosownej strategii, by przejść do kolejnego wyzwania.

Martin swoje koncepty wysyłał do przeróżnych agencji zajmujących się tworzeniem oprogramowania mobilnego i pozytywny odzew otrzymał od studia InLogic Games, gdzie Martin zaprezentował kolejne szczegóły techniczne. Za sprawą Alexandra Repcika, który dostrzegł potencjał konceptu, gra wkrótce trafiła na dwie najważniejsze platformy mobilne.

Color Pin

Wkrótce po tym, gra w Słowacji odniosła ogromny sukces – dotarła ona do dwóch procent wszystkich mieszkańców kraju i osiągała świetny wynik w postaci pół tysiąca pobrań dziennie w ciągu trzech miesięcy od jej upublicznienia. Tym samym, osobą Martina zainteresowały się miejscowe media.

Alexander jest super, podchodzi z entuzjazmem do wszystkich moich pomysłów. Nigdy nie sądziłem, że będę miał okazję stworzyć własną grę. Albo pomóc mojej mamie. To jest ekstra, spełniam marzenia i zaczynam mieć odwagę, aby marzyć jeszcze odważniej

12-letni Martin.

I rzeczywiście, sama gra niesamowicie przypadła mi do gustu. Jest do bólu prosta, aczkolwiek wymaga ona od gracza przede wszystkim myślenia. Nie każe się spieszyć – należy główkować i mieć „szybki palec” do wystrzeliwania szpilek w obracającą się kulę tak, aby ominąć przeszkody i trafić z kolorem w odpowiednie miejsce. Czasami milimetry przesądzają o tym, czy nasze wcześniejsze działania pójdą na marne, czy też nie. Niemniej jednak – tytuł po prostu wciąga i aż trudno mnie samemu uwierzyć, że jego koncept zaproponował 12 – latek. Ja w tym wieku… w sumie nie pamiętam, co robiłem. Ale nie było to nic ciekawego.

color pin

Martinowi szczerze kibicuję. Jego historia – choć w skróconej wersji w tym artykule (nic przyjemnego czytać o takich rzeczach) udowadnia, że jeżeli ktoś po prostu chce, niezależnie od wieku i obecnej sytuacji może osiągnąć sukces. Aż mnie samemu jest wstyd, że mimo świetnych warunków, nic ciekawego nie udało mi się w sumie dokonać. Tacy ludzie jak Martin powinni być dla nas nie lada inspiracją. A Wam Color Pin polecam – jeżeli macie mnóstwo czasu „do zamordowania”. :)