12

Rozgrywki kobiet w Counter-Strike’a były jednym z najmilszych zaskoczeń tegorocznego Intel Extreme Masters

Z szacunków firmy Intel wynika, że na świecie jest 1,8 mld graczy. Aż 48 proc. spośród nich to... kobiety. I to właśnie ich rozgrywki w Counter-Strike'a wywarły na mnie największe wrażenie.

Rok temu podczas Intel Extreme Masters również oglądaliśmy grające w CS:GO dziewczyny. Damskie rozgrywki wówczas jednak mocno odstawały od poziomu, który reprezentowały męskie zespoły. W tym było zdecydowanie lepiej. Nie piszę tego tylko na bazie własnych odczuć – wielu dziennikarzy uważa podobnie. Turnieje kobiece ogląda się coraz przyjemniej. Rok temu puchar Intel Challenge zgarnęły Bad Monkey Gaming. W tym górą były dziewczyny z WeRunThisPlace, za co otrzymały 15 tys. dol.

Z badań firmy Newzoo wynika, że społeczność grających kobiet rośnie w zawrotnym tempie. Od roku 2011 ich liczba wzrosła o 37 proc., co daje dziś 820 mln graczek. Dane Intela sugerują, że niemal co drugi gracz jest kobietą (48 proc.), o czym pisałem w sierpniu ubiegłego roku podczas konferencji Intel Developer Forum. Dla porównania odsetek kobiecych postaci w grach wynosi zaledwie 15 proc. Ciekawe.

No dobrze, ale co to oznacza, że kobieta jest graczem? Czy, aby zasłużyć na to miano, musi dobrze strzelać w CS, radzić sobie w StarCrafci, cisnąć w FIFA na imprezach i przechodzić Bloodborne na hardzie? Niekoniecznie. Badania jednoznacznie wskazują, że największym zainteresowaniem wśród płci pięknej cieszą się casualowe produkcje, jak Just Dance, Candy Crush Saga, Farmville oraz The Sims. Nie zdziwię się, jeśli po przeczytaniu tego część z Was właśnie myśli „kurczę, moja kobieta jest graczem”. Oczywiście gracz graczowi nierówny i niebezpiecznie mocne rozszerzenie tej definicji może prowadzić do nadużyć. Nie zapominajmy jednak, że istnieje masa kobiet, które dobrze czują się w Mortalu i ograłyby niejednego faceta w Counter-Strike’u.

W tym roku na IEM dziewczyny rywalizowały w turnieju CS-a o nagrody o łącznej wartości 30 tys. dol. Zarówno Intel jak i inne organizacje związane z e-sportem stale angażują się w rozwój tych rozgrywek. Firma jest przecież już od jakiegoś czasu sponsorem dwóch damskich drużyn: LGB i Team Property. Do życia powołano też nową organizację eSports Integrity, która ma czuwać nad przebiegiem wszystkich rozgrywek e-sportowych, zapobiegać manipulacji i dopingowi, a także karać wszelkie formy oszustw. Istotnym problemem w świecie e-sportu jest również stereotypowe postrzeganie grających kobiet. Dlatego też utworzono kolejną organizację – AnyKey – której celem będzie tworzenie bezpiecznego środowiska dla kobiet i dziewcząt chcących aktywnie uczestniczyć w świecie elektronicznych rozgrywek. Wszystko po to, aby wyeliminować dyskryminację z e-sportu.

Dlaczego to tak bardzo napawa optymizmem? Bo dziewczyny zdecydowanie zasługują na to, żeby w e-sporcie mieć swoje rozgrywki i rywalizować na tym samym poziomie. Mówiliśmy o tym w jednym z przeglądów tygodnia. Moim zdaniem (i nie tylko) w przypadku gier do głosu nie dochodzi już uwarunkowanie fizyczne. Tężyzna fizyczna, wytrzymałość i budowa ciała tracą znaczenie – liczy się celne oko, refleks, umiejętność logicznego myślenia oraz (a właściwie przede wszystkim) nabyte podczas setek godzin spędzonych na treningach umiejętności. I niesamowicie mnie to cieszy, bo jest coś niesamowitego (piszę to z perspektywy gracza) w oglądaniu strzelających w CS:GO dziewczyn, z którymi tak ja, jak i wielu innych amatorów nie miałoby najmniejszych szans.