24

Co jest dla Was najważniejsze w grach?

Co sprawia, że gra Wam się podoba, a co ją całkowicie przekreśla? Idealnych produkcji, gdzie każdy element został świetnie dopracowany, jest jak na lekarstwo i czasem trzeba pewne rzeczy “przeboleć” by móc cieszyć się innymi.

Część znajomych zachwalała Metro Exodus, a i ostatecznie ja zabrałem się za ten tytuł. Dodam, że grałem w dwie poprzednie odsłony, ale nie potrafiłem zrozumieć ich fenomenu. Grałem też w Stalkera – i cóż, nie zaliczę go do najlepszych produkcji, z jakimi miałem styczność. Wygląda jednak na to, że te dwie rzeczy przekreślają mnie jako osobę, która jest w stanie w pełni docenić uroki nowego postapokaliptycznego FPS-a. Bo wiecie co? Strasznie topornie mu się w niego gra.

Czy sterowanie może zepsuć przyjemność z gry?

Nowe Metro jest moim zdaniem jedną z takich gier, które pokazują, że czasem trzeba coś “przeboleć”, by cieszyć się czymś innym. Exodus wygląda obłędnie. Widziałem screeny z PC, sam gram na PlayStation 4 Pro podłączonym do dobrego OLEDA Sony, gdzie sam HDR sprawia, że gra świateł wyrywa z kapci. Dawno nie widziałem tak świetnie wyglądającego FPS-a, gdzie dopracowano nawet najdrobniejsze detale na broniach czy rękawiczkach postaci. To samo z okolicą, jest przepiękna (choć z założenia brzydka) – przy Metro Exodus taki Call of Duty Black Ops 4 wygląda jak nieśmieszny graficzny żart. Produkcja 4A Games ma dodatkowo fajny system craftingu i kapitalny klimat, dzięki któremu naprawdę można poczuć się jak w przedstawionym świecie. Bajka.

Niestety za każdym razem kiedy włączam konsolę wiem, że będę musiał męczyć się z topornym systemem sterowania. Nie wiem jak na PC, ale na konsoli wygląda to naprawdę kiepsko, szczególnie po kilkunastu godzinach dynamicznej rozgrywki w Apex Legends. Bohater wydaje się brnąć w oleju a skoki czuję jak w Virtua Fighter 2. Po każdej animacji wspinania się na drabinę czy schodzenia do łódki broń dostaje na chwilę minimalnego laga. Ba, tych animacji jest tak dużo, że mam ich już dość. Co więcej, strzelanie nie daje żadnej frajdy, choć przecież gra doczekała się specjalnego zwiastuna skupiającego się na broniach. Mam więc dziwną sytuację, gdy chcę dalej poznawać świat, ale trzęsie mną za każdym razem kiedy pomyślę o tym niedopracowanym sterowaniu. Zanim więc na Antywebie pojawi się recenzja – uczulam. Jeśli najważniejszy jest dla Was klimat, bierzcie nowe Metro w ciemno, spodoba się również osobom, które uwielbiają skupiać się na oprawie graficznej. Jeśli jednak mechanika ruchu i strzelania jest dla Was najważniejsza, odpuśćcie – będziecie się tu tylko niepotrzebnie irytować.

Na co zwracacie w grach największą uwagę, a na co przymykacie oko?

Czy fajniej jest grać w kapitalnie zbalansowaną bijatykę, w której system walki jest wręcz idealny – ale bohaterowie tak nijacy i z tak infantylnymi ciosami, że nie jesteście w stanie wybrać ulubionego? A może przygodówkę akcji, gdzie fabuła zabija rozmachem, grafika jest kosmicznie dobra, ale bohater rusza się jak drewniany ludzik na sznurkach? Czasem niestety trzeba wybrać, bowiem producenci nie potrafią dopracować swojej gry w każdym aspekcie. Jasne – są też gusta i o nich trudno dyskutować. Jeśli jednak coś w grze jest ewidentnie skopane, nawet jeden element – potrafi on Was od niej odstraszyć? Ja potrafię się na przykład odbić od przepięknej gry wyścigowej, w której nie podoba mi się niedorobiony model jazdy. Z drugiej strony jeśli ten jest rewelacyjny, ale gra wygląda jak dziadostwo, też nie daję rady męczyć oczu patrząc w ekran. Kapitalnie strzelało mi się w ostatnim Doomie, jednak uważam, że fabuła była kiepska i płytka, a gra za długa. Jednocześnie przy ostatnim Wolfenstein z jednej strony zrywałem boki ze śmiechu i zachwycałem się konwencją, z drugiej dziwnie mi się w niej strzelało – w obu tych produkcjach wymienione elementy wydawały mi się męczące i czasem sprawiały, że wolałem poczytać książkę, posłuchać muzyki lub włączyć serial zamiast wrócić wieczorem do rozpoczętej przygody.

Dużo zależy oczywiście od tego, który element jest niedopracowany. Czasem jest to drobiazg, na który można bez problemu przymknąć oko, innym razem jednak tak istotny element, że faktycznie psuje przyjemność z gry. Dlaczego ludzie odbijali się na początku od The Division i Destiny skoro w obu grach świetnie się strzelało? Bo endgame nie był satysfakcjonujący – naprawiono to w obu przypadkach, jednak jeśli po skończeniu fabuły nie było ciekawej i dopracowanej zabawy, trudno oczekiwać żeby ludzie nie byli wkurzeni – skoro i tu, i tu gra miała stawiać właśnie na sieciową zabawę po zaliczeniu głównej opowieści. Z drugiej strony czy warto przekreślać Battlefielda lub Call of Duty z powodu kiepskiej kampanii jeśli obie gry stawiają na tryby sieciowe, a tak zwany singiel jest tylko dodatkiem? No chyba nie.

Jestem bardzo ciekawy na jakie rzeczy/mechaniki/elementy w gach Wy zwracacie największą uwagę i która produkcja miała coś skopane na tyle mocno, że rzuciliście grę w kąt klnąc pod nosem na to, że wydaliście niepotrzebnie pieniądze.