Mobile

Co przywiozły do Barcelony HTC, Panasonic i ZTE?

MS
Maciej Sikorski
5

Gwiazdą wczorajszego dnia był niewątpliwie Samsung Galaxy S5. Chociaż od rana sporo uwagi poświęcano nowym smartfonom Nokii, a także produktom Sony, to medialnie pewnie i tak zwyciężył flagowiec koreańskiego producenta. O tym sprzęcie napiszemy jeszcze niejednokrotnie, więc na razie daję mu spokój i...

Gwiazdą wczorajszego dnia był niewątpliwie Samsung Galaxy S5. Chociaż od rana sporo uwagi poświęcano nowym smartfonom Nokii, a także produktom Sony, to medialnie pewnie i tak zwyciężył flagowiec koreańskiego producenta. O tym sprzęcie napiszemy jeszcze niejednokrotnie, więc na razie daję mu spokój i jednocześnie przywołuję kilka innych urządzeń zaprezentowanych podczas targów MWC. Mowa o smartfonach HTC, ZTE i Panasonic, którym również warto poświęcić kilka słów.

Dwa modele HTC

Po wczorajszej premierze smartfonu Galaxy S5, HTC przekonywało na Twitterze, że swoim sztandarowym produktem, czyli następcą modelu One, przyćmi rakietę koreańskiego producenta. Dzisiaj trudno stwierdzić, ile w tym prawdy, a ile zwykłej buty czy też robienia dobrej miny do złej gry – do "starcia" obu smartfonów dojdzie za miesiąc i wtedy przekonamy się, która korporacja lepiej odrobiła zadanie domowe (nie będzie to jednoznaczne z tym, która firma ostatecznie sprzeda więcej telefonów). Tymczasem warto wspomnieć o innych produktach HTC, smartfonach Desire 610 oraz Desire 816.

Zacznę od modelu 816, który wyposażono m.in. w 5,5-calowy wyświetlacz Super LCD2 o rozdzielczości 1280x720 pikseli (267 ppi), czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 400 o taktowaniu 1,6 GHz (do tego grafika Adreno 305) oraz 1,5 GB pamięci operacyjnej. Na pokładzie znalazło się także 8 GB pamięci wbudowanej (można rozszerzać za pomocą kart microSD), dwa aparaty (główny 13 Mpix oraz przedni 5 Mpix) i akumulator o pojemności 2600 mAh. Warto wspomnieć o przednich głośnikach stereo, a także o slocie na kartę nanoSIM. Sprzęt o grubości blisko 8 mm waży 165 g.

Drugi model to Desire 610. Tym razem producent postawił na mniejszy ekran: 4,7 cala w rozdzielczości 960x540 pikseli, do tego czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 400 (ale o taktowaniu 1,2 GHz) oraz 1 GB pamięci operacyjnej. Sprzęt wyposażono również w 8 GB pamięci wbudowanej (możliwość rozbudowy z pomocą kart microSD), dwa aparaty (główny 8 Mpix oraz przedni 1,3 Mpix) i akumulator o pojemności 2040 mAh. Także i w tym przypadku zdecydowano się na przednie głośniki stereo.

Pierwszy smartfon pojawi się na rynku w kwietniu (rynek globalny), drugi w maju (Europa). Póki co nie wspomina się o cenie smartfonów, a to bez wątpienia jedna z najważniejszych informacji – oba urządzenia prezentują się ciekawie i przy cenie adekwatnej do podzespołów i możliwości mogą się cieszyć zainteresowaniem klientów. Pod adresem HTC niejednokrotnie wysuwano zarzuty, iż firma traktuje po macoszemu średnią półkę cenową i sporo na tym traci. W końcu pojawiły się produkty, które mogą to zmienić, ale kluczowe okażą się cena, konkurencyjność względem produktów innych graczy oraz promocja urządzeń. Firma przekonywała niedawno, że nie zamierza "palić" pieniędzy na przerośniętym marketingu, ale trudno stwierdzić, co oznacza dla nich "przerośnięty marketing". Być może w ramach oszczędności producent całkowicie machnie ręką na promocję i będzie liczył na to, że sprawy same ułożą się dla niego pomyślnie.

HTC wykonuje kroki w stronę zbudowania solidnej i w miarę przejrzystej oferty opartej o kilka półek cenowych, co z pewnością jest dobrym sygnałem. Firma niejednokrotnie pokazywała jednak, że potrafi szybko zmieniać decyzje, nawet w kluczowych sprawach i trudno stwierdzić, czy nowe podejście będzie konsekwentnie realizowane. O ewentualny sukces nawet nie pytam, bo ten będzie zależał przede wszystkim do tego, czy HTC nagle nie stwierdzi, że skupia się wyłącznie na flagowcu i spycha resztę projektów na dalszy plan, czyli w biznesowy niebyt. Zobaczymy, co przyniosą kolejne miesiące i kwartały.

Panasonic i linia Toughpad

Japońska firma również stanowi przykład niezdecydowania w segmencie mobilnym. Producent zapowiadał w przeszłości mocne wejście na globalny rynek smartfonów, ale z tych zapowiedzi niewiele wynikało. Korporacja pojawiła się jednak na MWC 2014 i zaprezentowała swój sprzęt, więc warto o nim wspomnieć – zawsze to jakieś urozmaicenie. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z drogimi i dość nietypowymi urządzeniami. To sprzęt stworzony z myślą o biznesie: tabfony FZ-E1 oraz FZ-X1. Czym się różnią?

Model FZ-E1 współpracuje z systemem Windows Embedded 8 Handheld, czyli platformą przygotowaną z myślą o przedsiębiorcach. Sprzęt wyposażono w czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 800 o taktowaniu 2,3 GHz. W przypadku produktu FZ-X1 zdecydowano się na platformę Android 4.2.2 oraz czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 600 o taktowaniu 1,6 GHz. Oba urządzenia posiadają 5-calowy wyświetlacz, 2 GB pamięci operacyjnej, 32 GB pamięci wbudowanej, akumulator o pojemności 6200 mAh (wystarcza podobno na 14 godzin pracy) oraz aparat 8 Mpix. Oba mogą też pracować w sieciach 3G oraz LTE i zostały wyposażone w mocne głośniki.

Tabfony są chronione przed szkodliwym działaniem kurzu i wilgoci, przez 30 minut mogą się znajdować na głębokości 1,5 m i woda nie powinna ich uszkodzić, sprzęt może też upaść z wysokości 3 metrów i prawdopodobnie przetrwa zderzenie z podłożem. Oba modele pracują nawet w bardzo niekorzystnych warunkach pogodowych (przedział temperatur wynosi od -20 do +60 stopni C). Wspomniane bonusy oczywiście kosztują – za taki sprzęt trzeba zapłacić 1,2 tys dolarów. Produkty pojawią się w okresie wakacyjnym na rynku japońskim, póki co nie wiadomo, kiedy rozpocznie się ich sprzedaż w innych krajach.

Przywołane przed momentem urządzenia marki Panasonic nie są oczywiście propozycją skierowaną do przeciętnego klienta. To wyspecjalizowany produkt, dla konkretnej grupy odbiorców. Zapewne produkt niszowy. Być może jednak jest to szansa dla takich firma jak Panasonic, które nie radziły/nie radzą sobie ze sprzedażą telefonów przeznaczonych dla masowego odbiorcy? Taka specjalizacja, wypuszczanie na rynek odpowiednio "skrojonego", a jednocześnie odpowiednio wycenionego produktu, wydaje się być niezłym pomysłem na przetrwanie w czasach postępującego spadku cen smartfonów (i ogólnie sprzętu mobilnego) oraz rosnącej konkurencji.

ZTE Grand Memo II

Skoro już o rosnące konkurencji na rynku konsumenckim mowa, to dorzucę do tego mini zestawienia produkt korporacji ZTE, która przywiozła do Barcelony smartfon, a właściwie tabfon Grand Memo II. Sprzęt wyposażono w 6-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280 х 720 pikseli. Ekran zajmuje 80% powierzchni frontowego panelu urządzenia i jest chroniony warstwą Gorilla Glass 3. Serce jednostki stanowi czterordzeniowy procesor Snapdragon 400 wspierany przez 2 GB pamięci operacyjnej. Na pokładzie telefonu znalazło się także 16 GB pamięci wbudowanej, dwa aparaty (główny 13 Mpix oraz przedni 5 Mpix).

Sprzęt o grubości 7,2 mm wyposażono w akumulator o pojemności 3200 mAh. Produkt posiada wsparcie dla sieci LTE, a na rynek trafi z systemem Android 4.4 oraz nakładką MiFavor 2.3. To nowy interfejs, podobno dokonano w nim kilku istotnych zmian w porównaniu do poprzedniej wersji. Tabfon niedługo (kwiecień) pojawi się na rynku chińskim, z czasem powinien też trafić do globalnej sprzedaży. Cena póki co nie jest znana. Trzeba przyznać Chińczykom, że udało im się stworzyć smukły, atrakcyjny wizualnie produkt, który może przypaść do gustu użytkownikom. To może jednak nie wystarczyć.

Wprowadzając do swojej oferty model Grand Memo II korporacja nie ucieka konkurencji, lecz odpowiada na jej premiery. W ramach przykładu wystarczy wspomnieć prezentacje dokonane w Barcelonie przez korporacje Lenovo oraz Huawei, a zatem lokalnych przeciwników ZTE. Obie firmy poprawiają jakość i wygląd swoich produktów, obie mają olbrzymie ambicje i plan rozwoju na rynku mobilnym, a to oznacza wyzwanie dla innych graczy – nawet tych pochodzących z Państwa Środka. Konkurencja w tym kraju staje się coraz większa i trudno przewidzieć, czy z czasem nie będzie dochodziło do spadku liczy działających na nim firm. ZTE musi zatem mieć się na baczności...

Źródła informacji oraz grafik: ZTE, Panasonic, HTC, winbeta.org, cnet.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu