26

Współczuję CD Projekt Red. Presja związana z Cyberpunk 2077 musi być ogromna

Jedni są zaskoczeni, inni czuli w kościach że premiera Cyberpunk 2077 zostanie przeniesiona przynajmniej o kilka miesięcy. Aż trudno sobie wyobrazić jak wysoki jest teraz poziom stresu wśród producentów gry, a w zasadzie w całej firmie.

Czy kwietniowa data premiery Cyberpunk 2077 była realna?

Cyberpunk 2077 jest na ustach osób piszących czy opowiadających o grach od bardzo dawna. W przeciwieństwie do graczy, którzy często spijają słowa z ust twórców i zachwycają się występem na przykład Keeanu Reevesa, patrzą na rynek w trochę inny sposób. Może to kwestia przysłonięcia pasji pracą, a może po prostu widzieli już za dużo by dać się tak mocno oczarować machinie promocyjnej? Mam więc wrażenie, że najmniej zaskoczoną częścią rynku jest właśnie “dziennikarstwo growe”, które nie dość że miało gdzieś z tyłu głowy plotki i doniesienia, to jeszcze chyba w ogóle nie wierzyło w kwietniową datę premiery Cyberpunka 2077. Mamy styczeń, gra miała pojawić się za trzy miesiące, a tymczasem producent nie zorganizował jeszcze ani jednej sesji grywalnego builda gry. I nawet kiedy CDPR mówi o tym, że tytuł jest skończony, ale potrzebują jeszcze czasu na jego doszlifowanie, to ten brak grywalnej wersji bardzo zastanawia. To znaczy firma na pewno byłaby w stanie taki grywalny fragment pokazać i faktyczni oddać w ręce graczy pady, myszki i klawiatury, jednak najwyraźniej nie w takiej formie, której odbiór byłby dla nich satysfakcjonujący.Żaden ze mnie spec czy analityk rynku, ale kompletnie nie wierzyłem w to, że CDPR jest w stanie faktycznie wypuścić w kwietniu finalny produkt.

Przeczytaj też: Premiera Cyberpunk 2077 przełożona!

Czy Cyberpunk 2077 we wrześniu 2020 jest realny?

Każde przełożenie premiery gry CDPR ma swoje odbicie na giełdzie i firma musi się nią przejmować na takim samym poziomie jak opiniami graczy. Teoretycznie można przenosić premierę jeszcze kilka razy, jednak akcje spadną pewnie do poziomu, na którym będą się z tego cieszyć tylko i wyłącznie osoby kupujące i głęboko wierzące, że później ceny poszybują w górę. Niedawno przełożono Final Fantasy VII Remake, więc CDPR nie jest przynajmniej w tym poślizgu odosobniony, a i reakcje graczy są – może nie tyle pozytywne, co czuć w nich zrozumienie. Wielokrotnie czytałem, że “spoko, wolę zagrać we wrześniu niż dostać niedopracowany produkt”, choć oczywiście masa osób miała pewnie łzy w oczach, bo gdzieś w swoim prywatnym kalendarzu zaznaczyła czerwonym markerem kwietniową datę i planowała grać już za trzy miesiące. Moim zdaniem wrzesień jest więc realny, choć trudny. Z jednej strony jesień to zalew dużych gier, z drugiej zaraz po nim przyjdzie nowa generacja konsol. Niby wstecznie kompatybilna, ale jednak ciężko ocenić czy mocniejsze sprzęty nie odbiją się negatywnie na późniejszym odbiorze gry. Choć możliwe, że opinie w stylu “wyciąga niemożliwe z obecnych konsol” są jak najbardziej realne, tak jak miało to miejsce w przypadku premiery GTA 5 na Xboksie 360 i PlayStation 3.

Zobacz też: PlayStation 5 czy nowy Xbox?

Współczuję presji, nie zazdroszczę nerwów

Crunch, nadgodziny – tego nie da się uniknąć przy tak dużej grze. Dodatkowo to przeniesienie premiery sprawia, że w CDPR musi być teraz tak zwany “sajgon”. Gdzieś oczywiście z tyłu głowy jest wizja możliwości aktualizacji gry i łatania zauważonych przez graczy błędów, jednak im lepszy produkt pojawi się na rynku, tym lepsze będą jego oceny. Ja wiem, że gracze mają je często w nosie. Śmieją się z recenzentów, którzy odwalają wierszówkę, nie rozumieją jak to jest być normalnym odbiorcą, czepiają się byle czego lub stawiają na piedestale grę, która stanąć tam nie powinna.

Giełda jednak jest bezlitosna i na etapie premiery gry to właśnie oceny mediów są dla niej najważniejsze. Słyszałem o niezadowolonych zarządach, które wieszały psy na ekipie odpowiedzialnej za grę dlatego, że tytuł nie dostał gdzieś 9/10 a 8/10, czy zamiast 5/5 otrzymał 4/5. Bo giełda zareagowała, akcje spadły, podobnie jak wartość firmy.

Na niekorzyść CDPR działa…Wiedźmin 3. Gra była ogromnym sukcesem nie tylko w kontekście sprzedaży, ale również recenzji. Masa mediów wystawiła maksymalne oceny, tytuł zebrał wiele statuetek najlepszej produkcji roku. Niestety takie są też oczekiwania względem Cyberpunk 2077, gry której nie budowano od trzech odsłon tak jak Wiedźmina. Dwie wcześniejsze części dały firmie jakiś obraz tego, czego oczekują po tym uniwersum gracze – jednocześnie pokazywało Polaków jako producenta gier wspinającego się po drabinie, na której końcu był tytuł jednego z najlepszych developerów. Dzięki Wiedźminowi 3 ostatecznie się tam wspięli, co stworzyło ogromne oczekiwania zarówno wśród recenzentów, jak i graczy. Myślę, że poprzeczkę zawiesili sobie sami tak wysoko jak swego czasu Rockstar, ale nie ma przecież gwarancji, że uda się jej sięgnąć.

A to w przypadku firmy, która nie wydaje gier co roku i w zasadzie uzależnia się od jednej produkcji jest bardzo ryzykowne. Jednocześnie zamiast grzebać w jakimś kolejnym Wiedźminie i popłynąć na fali popularności serialu Wiedźmin na Netflix, dłubie przy cyberpunkowej przygodzie, w uniwersum które zna przecież garstka osób. Naprawdę, nie zazdroszczę.

Przeczytaj też: Wszystko o Cyberpunk 2077

Czekam na Cyberpunk 2077 i choć prezentacje na których byłem nie rzuciły mnie na kolana, to bardzo chętnie zatopię się w to wirtualne uniwersum. Jednocześnie oczekiwania ustawiam niżej niż pewnie większość graczy w obawie przed tym, że się rozczaruję. Bo to trochę tak, jak z zespołem muzycznym, który stworzył płytę wybitną. Co dalej? Znam takie kapele, które stwierdziły, że będą już te raz tylko koncertować, bo nie są w stanie nagrać nic lepszego. Inne nagrywały dalej i każdy kolejny album był kilka poziomów niżej niż ten kultowy.

Nie zamierzam też oceniać Cyberpunka 2077 przez pryzmat Wiedźmina 3, bo to moim zdaniem nie fair. Trzymajcie się tam w tym CD Projekcie…