Chrome

Google zweryfikuje twórców i rozszerzenia w Chrome Web Store. Co oznaczają nowe plakietki?

Kamil Świtalski
0

Świat rozszerzeń w przeglądarkach od zawsze był Dzikim Zachodem. Działo się tam dużo, potrafiło być niebezpiecznie - a zdezorientowani użytkownicy nie byli do końca pewni które mogą zainstalować bez obaw. Google postanowiło wziąć się za tę kwestię i przedstawia dwie nowe plakietki, którymi będą teraz legitymować się bezpieczne, zweryfikowane, treści.

Nowe oznaczenia w Chrome Web Store. Teraz nie będziecie mieć już wątpliwości które z rozszerzeń są bezpieczne

Pierwszą z odznak jest polecanie, w którego opisie blogu Google czytamy:

Plakietka Polecane jest przypisywana rozszerzeniom, które są zgodne z naszymi najlepszymi praktykami technicznymi i spełniają wysokie standardy obsługi i projektowania. Członkowie zespołu Chrome ręcznie oceniają każde rozszerzenie, zanim otrzyma plakietkę, zwracając szczególną uwagę na następujące kwestie:

  • Przestrzeganie wskazówek dotyczących najlepszych praktyk w sklepie Chrome Web Store, w tym zapewnianie przyjemnego i intuicyjnego korzystania z najnowszych interfejsów API platformy oraz poszanowanie prywatności użytkowników.

  • Strona produktu w sklepie musi być przejrzysta i pomocna dla użytkowników. Z wysokiej jakości grafikami i szczegółowym opisem.

Na tym jednak jeszcze nie koniec. Druga z plakietek które trafią teraz do sklepu Chrome Web Store skupia się na całym koncie twórcy rozszerzenia:

Plakietka Uznany wydawca oznacza wydawców, którzy zweryfikowali swoją tożsamość i wykazali zgodność z zasadami programu dla programistów. Ta plakietka jest przyznawana wydawcom, którzy spełniają dwa następujące warunki:

  • Tożsamość wydawcy została zweryfikowana.

  • Wydawca konsekwentnie korzysta z usług Google i przestrzega zasad programu dla programistów.

Użytkownicy nareszcie przestaną stąpać po polu minowym?

Instalacja rozszerzeń do przeglądarki może nieść za sobą ogromne ryzyko. Google od zawsze sprawdza pod kątem złośliwości oprogramowania wszystkie wtyczki, które trafiają do ich biblioteki. Od lat jednak mówi się, że o ile solidnie są one prześwietlane na starcie, to przy aktualizacjach proces ten nie jest już taki szczegółowy. I wcale nie chodzi tu o to, że dobrzy twórcy z dnia na dzień stają się źli — ale w przeszłości byliśmy już świadkami różnych sytuacji. Ot, jak chociażby sprzedaży produktu od zaufanej ekipy, zaś nowi właściciele... zamieniali (u)znany i lubiany produkt w złośliwe, niebezpieczne dla użytkowników, oprogramowanie. Niestety, często też  wykorzystywany jest schemat znany chociażby ze świata stron internetowych i aplikacji, w którym to osoby o niecnych zamiarach podszywają się pod szanowanych wydawców — i w ten sposób łatwo im złapać użytkowników. Świadkami takiej sytuacji byliśmy kilka lat temu przy okazji produktu Kima Dotcoma. Były też sytuacje, w których same wtyczki co prawda nie zawierały złośliwego oprogramowania, ale posiadały mechanizmy które mogły zostać wykorzystane do wykonania określonego kodu — czyniąc je niebezpiecznymi dla użytkowników.

Dlatego też doskonale rozumiem tych, którzy dość ostrożnie podchodzą do rozszerzeń w przeglądarkach — wszystkich, bo Google Chrome nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Cieszę się, że firma wzięła problem na tapet i teraz nawet użytkownicy z podstawową wiedzą o komputerach będą wiedzieć, że polecane rozszerzenie trzyma standardy jakościowe i jest dla nich w 100% bezpieczne. No, a przynajmniej powinno być.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu