22

Chrome powinien być wzorem jeśli chodzi o wdrażanie Flasha. Ostatnie zmiany są tego świetnym dowodem

Flash nie cieszy się dziś szczególną sympatią użytkowników i programistów. Niemniej ciągle jest ważnym elementem internetu i wielu z nas nie potrafi sobie wyobrazić surfowania po sieci bez odpowiedniej wtyczki. Rozumie to Google, którego przeglądarka ma wbudowaną obsługę Flasha na stałe. Ostatnia aktualizacja wnosi znaczącą poprawę stabilności. Nieczęsto mi się zdarza, że Chrome odmawia posłuszeństwa. […]

Flash nie cieszy się dziś szczególną sympatią użytkowników i programistów. Niemniej ciągle jest ważnym elementem internetu i wielu z nas nie potrafi sobie wyobrazić surfowania po sieci bez odpowiedniej wtyczki. Rozumie to Google, którego przeglądarka ma wbudowaną obsługę Flasha na stałe. Ostatnia aktualizacja wnosi znaczącą poprawę stabilności.

Nieczęsto mi się zdarza, że Chrome odmawia posłuszeństwa. Na ogół przeglądarka działa stabilnie i bezproblemowo. Jeżeli jednak już zdarzy się taki przypadek, to niestety na ogół dzieje się tak na stronach obficie wykorzystujących Flasha. Tym bardziej cieszy mnie ostatnia aktualizacja przeglądarki Google, w której znacznie poprawiono działanie tej wtyczki.

Nowość polega na umieszczeniu Flasha w nowej, jeszcze bardziej szczelnej piaskownicy. W rezultacie poprawi to bezpieczeństwo całej przeglądarki, a także zmniejszy liczbę błędów powodowanych problemami z technologią Adobe. Google mówi tutaj o nawet 20 proc. poprawie. Nowa piaskownica wykorzystuje odmienioną architekturą plug-inów, którą opracował Google, co czyni ją silną i solidniejszą niż jakakolwiek inne rozwiązanie tego typu w Chrome. Trzymamy za słowo. Warto przy okazji dodać, że z dobrodziejstwa nowej technologii po raz pierwszy mogą teraz też skorzystać użytkownicy Windowsa XP. Trochę po czasie Google ogłosiło tę nowinkę, no ale lepiej późno niż wcale (zwłaszcza, że dane firmy wskazują na 100 mln użytkowników tego systemu). Co więcej, nowa technologia pozwala teraz też na wykorzystywanie Flasha w wersji Metro przeglądarki, a to już brzmi bardzo perspektywiczne.

Justin Schuh, software engineer w Google, tłumaczy, że do tej pory Flash wykorzystywał przestarzały Netscape Plugin Application Programing Interface (NPAPI), co wiązało się z koniecznością pewnych ustępstw względem bezpieczeństwa i stabilności. Od teraz wtyczka Adobe ma działać w oparciu o Pepper Plugin API. Jest to autorskie rozwiązanie Google, które, jak zaznacza Schuh, było jedyną możliwością, żeby Chrome mógł działać w trybie Metro UI. Co jednak najważniejsze, PPAPI pozwala na sprzętową akcelerację Flasha, o czym nie było mowy w przypadku NPAPI.

Z nowości mogą się cieszyć już wszyscy, którzy zaktualizowali swoją przeglądarkę do wersji 21. Niestety nie dotyczy to użytkowników OS X. Na Macach, jak zapewnia Google, nowa technologia zawita jednak już wkrótce.

Można narzekać, że Google w tym przypadku patrzy w tył i ogląda się za przestarzałymi technologiami, jak Flash. Ale z drugiej strony czy tego samego nie zrobił Microsoft z Internet Explorerem 10 w wersji Metro? Flash nadal jest ważnym elementem sieci i jeszcze trochę czasu potrwa zanim pozbędziemy się go całkowicie. Zresztą dlaczego mielibyśmy to robić? Odpowiednio wykorzystana technologia Adobe może działać naprawdę świetnie. Przykładem tego niech będzie właśnie Chrome. Do tej pory nie miałem zbyt wielu powodów, żeby narzekać na ten duet (ani żadnego, by po prostu wyłączyć Flasha). Wraz ze wsparciem ze strony GPU oraz poprawą stabilności i bezpieczeństwa prawdopodobnie nie będę miał ich w ogóle. A nawet jeśli komuś ten nieszczęsny Flash tak bardzo przeszkadza, to Chrome posiada natywnego „Flashblocka”, po którego włączeniu elementy wykonane w tej technologii będą wczytywane dopiero po kliknięciu. Jak dla mnie do idealny kompromis, który zupełnie neguje konieczność pozbywania się  tej wtyczki.