11

Chowałem zwłoki do bagażnika i zmywałem krew z podłogi. Recenzja Serial Cleaner

Serial Cleaner to nieduża, ale intrygująca polska produkcja. Nie jest to jednak symulator sprzątacza - choć w sumie jest, tylko zamiast wylanej kawy zmywamy krew z podłogi.

Tu jest brudno, proszę sprzątnąć

Serial Cleaner to skradanka. Jednak zamiast wcielenia się w zabójcę, krakowska firma iFun4All oddaje do naszej dyspozycji czyściciela. To taki jegomość, który sprząta miejsca zbrodni – jednak nie dla policji, a dla mafii. Oznacza to, że wąsaty Bob C. Cleaner udaje się na miejsce zbrodni jako pierwszy, zabiera ze sobą odkurzacz którym sprząta krew, zwłoki chowa do bagażnika, a kluczowe dla całej sceny przedmioty zabiera ze sobą. Żeby było trudniej, robi to w obecności policjantów, którzy patrolują okolicę pilnując, by nikt niczego nie przestawił.

Serial Cleaner ciekawił mnie od pierwszych zapowiedzi, czekałem aż pojawi się na konsolach. Jeśli ktoś nie śledził losów polskiej produkcji, nie oglądał materiałów z rozgrywki (gra była dostępna na Steamie w Early Access) mógł spodziewać się czegoś totalnie świeżego w temacie skradanek – coś jak stworzenie zupełnie nowego gatunku przez serię Anomaly (pamiętacie? Tower offense). W przypadku Serial Celanera nic takiego nie ma miejsca, to klasyczna skradanka z widokiem z lotu ptaka. Nie rewolucjonizuje gatunku, w zasadzie nie wprowadza do niego niczego nowego. Nie jest to też produkcja, która zachwyca rozmachem czy złożonością.

Już rezygnujecie? Nie róbcie tego – Serial Cleaner to doskonały przykład na to, że można mieć fajny pomysł na grę, a następnie konsekwentnie stworzyć swój produkt skupiając się na dobrej zabawie.

Prosto, ale nie prostacko

Jak wspomniałem Serial Cleaner nie wprowadza do gatunku skradanek żadnych nowych mechanizmów, nie rewolucjonizuje gatunku. Zadania, które bohater otrzymuje w swoim domu telefonicznie są dość proste. Była zbrodnia, ktoś musi po niej posprzątać, ukryć zwłoki, wyczyścić krwawe plamy, schować przedmioty związane z zajściem. Scena zbrodni obserwowana jest przez policjantów, Bob musi więc przemknąć obok nich niepostrzeżenie. W początkowych etapach nie jest to bardzo trudne, doskonale widać gdzie patrzą policjanci, szybko nauczycie się schematów ich patroli. Później jest już jednak na tyle ciężko, że nie zaliczycie misji bez wykorzystania wszystkich dostępnych kryjówek i sztuczek (w tym np zamykanie policjantów w pomieszczeniach), a i tak będziecie musieli powtarzać poziomy kilkadziesiąt razy. Tu duży minus, że nie ma jakiejkolwiek bonusowej opcji zapisu stanu gry w trakcie misji. Niektórzy mogą po kilku próbach odpuścić i w ogóle zrezygnować z zabawy.

Jeśli uporacie się ze wszystkimi fabularnymi misjami, czeka na Was poprawianie wyników i udział w zadaniach stylizowanych na znane filmy. Fajny pomysł, choć nie wprowadza do zabawy niczego nowego.

Wielki plus dla Serial Cleaner za mechanikę rozgrywki. Bohaterem steruje się odpowiednio lekko, widać żę mocno pracowano nad tym aspektem gry. Nie ma tu problemów z kolizją obiektów

Jest klimat

Pamiętacie Interstate 76? Ta wypuszczona w 1997 roku produkcja w niesamowity sposób oddawała znany z filmów klimat USA lat 70. ubiegłego wieku. Przywołuję ten tytuł nie bez powodu, bowiem to było moje pierwsze skojarzenie. Bardzo podoba mi się atmosfera unosząca się nad Serial Cleanerem, bardzo podoba mi się spójna oprawa graficzna tej produkcji. Wszystko jest tu odpowiednio dokolorowane, posypane humorystycznym podejściem do zabawy. Nasz bohater mimo bujnych wąsów i bakobrodów wciąż mieszka z matką. Innymi słowy, klimacik jest naprawdę fajny.

Boli natomiast, że SC leży fabularnie i szybko będziecie mieć dość przerywników między misjami. Są to bowiem wizyty we wspomnianym domu, odbieranie telefonów i szczątkowa historia, z której niczego sensownego nie da się ułożyć. Pomysł podpatrzony w Hotline Miami, jednak tam zaskakiwały abstrakcyjne rozmowy i narkotykowy klimat – a przez to dziwny, ale wciągający bezsens całej opowieści. To po prostu jej brakuje i widać, że skupiono się tylko na rozgrywce.

Werdykt

Serial Cleaner to ładna, fajnie zrealizowana i pomysłowa produkcja. Mechanika rozgrywki jest dość prosta, ale sama gra wymagająca – co poczujecie już w pierwszej godzinie zabawy – a potem jest po prostu trudno. Z jednej strony to dobrze, bo gra stawia wyzwanie, z drugiej może odrzucić mniej zaangażowanych w elektroniczną rozrywkę graczy. Nie odkrywa na nowo gatunku skradanek i nie przewraca go do góry nogami. Wspominam o tym, bo niektórzy oczekują takich rewolucji po mniejszych grach. Polecam, ale tylko jeśli nie boicie się wyzwań, lubicie skradanki i funky klimat amerykańskich lat 70. ubiegłego wieku.

Kup Serial Cleaner w Avans.pl za 41 PLN. Kliknij!