kamera
18

Jesteś spłukany i zdesperowany? CamSoda zapłaci Ci za „stream życia”

"Stream życia" może być rozumiany dwuznacznie. Załóżmy, że właśnie trafiłeś na coś bardzo ciekawego, znalazłeś się w centrum niesamowitych wydarzeń. Złapałeś za telefon, zacząłeś transmisję i bum, Twoje ujęcia stały się sławne, wystąpiłeś u Kuby Wojewódzkiego, a potem dostałeś program w TVN. Tak, to był stream życia. Jest jeszcze jedna możliwość. Truman Show na życzenie. I jeszcze Ci za to płacą...

CamSoda, platforma oferująca dostęp do wszelakich kamerek, również tych „brzydkich” rozpoczęła przygodę z LifeStream, zupełnie nowym programem, który zakłada transmisje z życia 24 na dobę przez 7 dni w tygodniu. Zainteresowani treścią widzowie mogą podglądać głównych bohaterów streamu w dzień i w nocy, w każdej możliwej sytuacji – podczas jedzenia, spania, oglądania telewizji, grania na komputerze i oczywiście – seksu. Ludzie mają igrzyska, bohaterowie zaś pieniądze. Słabe co prawda, bo co miesiąc na konto uczestników programu ma wpływać 200 dolarów. Jest na sali ktoś, kto sprzeda swoją prywatność za osiem stówek? Las rąk widzę.

Dodatkowym motywatorem może być fakt, iż firma dodatkowo opłaci Wasz rachunek za internet. W Polsce to również byłby bardzo słaby wabik. Ja za swój dostęp do globalnej sieci w domu (nie liczę dwóch abonamentów telefonii komórkowej) płacę… w sumie nawet nie wiem ile. Około 3 dyszek. Za 830 złotych nie pokazałbym nawet pleców. Ani razu.

otwór w drzwiach

Wiem jednak, że znajdą się i tacy, którzy z tej możliwości skorzystają

Tylko będę mieć pewien problem z ich nazwaniem. Odważni, czy zdesperowani? Pionierzy, czy ryzykanci? Nowocześni, czy ordynarni? Mam ogromny dylemat za każdym razem, gdy szukam odpowiedniego określenia dla osób, które w programie CamSoda będą uczestniczyć. Bo o ile jestem w stanie zrozumieć, że ludzie są w stanie dzielić się intymnymi treściami w mediach społecznościowych (chociaż nie jest to zjawisko korzystne), tak kompletnie nie rozumiem odzierania samych siebie z prywatności – i nie chodzi tutaj o cenę. Dla mnie to, że mogę zamknąć się w łazience, pośpiewać, porobić głupie miny do lustra jest wartością większą od jakichkolwiek pieniędzy. I raczej nie czułbym się komfortowo, gdyby ktoś poza mną widział mój osobisty proces wstawania z łóżka, picia kawy, palenia fajek, czy uprawiania seksu. No, bez przesady.

Martwi mnie jednak co innego. To pierwszy krok ku temu, by tego typu zjawiska spopularyzować. Pionierem będzie CamSoda. Kto następny? Gdy tego typu akcje już staną się „standardem” w internecie, powstaną profesjonalne platformy, a nawet programy telewizyjne poświęcone takim streamom. Wyobraźcie sobie: „Podejrzyj Kowalskich”. Sebek wraca po meczu z obitym okiem, mama w szoku, tatuś wynagradza krewkiego synka „Dzikiem”, a Karynka z płaczem leci do mamy, bo „test ciążowy oszukuje”.

Ale będę wtedy tęsknić za „Projekt Lady”, „Barem”, „Big Brotherem” i „Klanem”…