8

Bose Noise Cancelling Headphones 700 są zachwycające, a ich redukcja hałasu kapitalna

Pamiętacie króla redukcji hałasu - Bose QC 35? Wiele osób twierdzi, że koronę odebrały im Sony WH-1000XM3, ale mam wrażenie, że z modelem 700 firma ma szansę wrócić na tron. Ich nowe słuchawki z ANC są kapitalne. Nie przesadzam.

Wygląd i wykonanie Bose Noise Cancelling Headphones 700

Nie zgadzam się z twierdzenie, że wygląd słuchawek nie ma znaczenia. To jednak coś, co zakładamy na głowę, potem wychodzimy w tak zwane miasto. To element garderoby, jakiś wyznacznik naszego stylu – jakkolwiek zabawnie to brzmi. Umówmy się, Bose QC 35 wyglądały tak sobie. Trudno ich wyglądowi zarzucić coś konkretnego, jednak były mocno „nijakie”, wydawały się plastikowe, co jak za sprzęt za niemałe pieniądze wiele osób irytował. I chyba zrozumiało to również Bose, bowiem 700-tki wyglądają świetnie, są delikatne, smukłe, wydają się lekkie, opływowe i pomysłowo zaprojektowane.

Choć to sprzęt z wysokiej półki, nie pokuszono się o żadne fikuśne wykończenie, nie ma więc festynu jak kiedyś za sprawą małych drewnianych wstawek na desce rozdzielczej w starym Fordzie Mondeo. Mamy tu tworzywo sztuczne, które pomalowano czarną, matową farbą, i tak przyjemnie zaprojektowano, że wyglądają naprawdę elegancko. Bardzo podoba mi się też mechanizm regulacji pałąka, gdzie nie ma klasycznego rozsuwania z wystającym fragmentem metalu, ale dwa smukłe elementy niejako ślizgające się na zewnętrznej krawędzi muszli słuchawki. Na minus jednak wykończenie samego pałąka – wygląda ok, ale to jakiś gumopodobny materiał, który zdecydowanie gorzej radzi sobie z zachowaniem czystości niż skóra – no i trudno jednoznacznie ocenić jak będzie z jego wytrzymałością po jakimś czasie.

Reasumując – wizualnie słuchawki bardzo przypadły mi do gustu, są zdecydowanie ładniejsze niż poprzednie modele, gratulacje za odważną zmianę designu. Naprawdę tym razem czuć, że to produkt z wyższej półki.

No dobrze, wygląd z wyglądem – ale jak z wygodą. Rewelacyjnie. Oczywiście nie każda głowa czy uszy są takie same, więc część użytkowników może mieć nieco inne odczucia – jednak na mojej dość dużej czaszce słuchawki leżały bardzo dobrze. Nic nie uciskało głowy, małżowiny świetnie wchodziły w nauszniki. Co więcej, nawet po kilku godzinach noszenia, kompletnie nie czułem dyskomfortu. Lepiej niż w wielu innych modelach nosi się też te słuchawki na szyi, szczególnie po odwróceniu muszli. A dodam, że nie przepadam za takim noszeniem słuchawek i w większości modeli mnie to irytuje.

Jest też opcja noszenia słuchawek w etui, które producent dorzuca do pudełka. Jest dość stonowany więc nie będzie obciachu kiedy wyciągniecie go z plecaka lub torby.




Bose Noise Cancelling Headphones 700 praktycznie całkowicie odcinają od otoczenia

Przeprowadziłem sobie w domu przypadkowy test. Kiedy upały dały o sobie znać, włączałem klimatyzację – po powrocie do domu musiała się nieźle natrudzić by szybko wychłodzić pokój. I choć posiadany przeze mnie sprzęt nie jest jakoś przesadnie głośny, to na wyższych biegach jednak irytuje – jak każda klimatyzacja, która stara się szybko stworzyć preferowane warunki pozwalające żyć kiedy macie okna od południa. Założyłem na głowę Bose Noise Cancelling Headphones 700, ustawiłem redukcję na 10, czyli maksymalny poziom, nie włączyłem muzyki. Przestałem słyszeć klimatyzację. Zawołałem żonę, miała oczy jak 5 złotych. Rewelacja, podobnie jak wspomniane stopnie redukcji, których mamy aż 10. Standardowo pod fizycznym przyciskiem ustawione są trzy: 0-5-10. W pełnej skali będziecie natomiast regulować NC z poziomu aplikacji, gdzie zaprogramujecie też konkretne ustawienia dla guzika (tak zwane ulubione).

Trudno tutaj mówić oczywiście o 100% odcięciu od dźwięków otoczenia, ale naprawdę słuchawki sprawdzają się w samolocie, na ruchliwej ulicy, czy w biurze. Jeśli nie wierzycie, to zapytajcie Grześka Marczaka, który miał chyba dość pukania mnie w ramię kiedy przychodził do mojego pokoju w redakcji. Co ważne, odcięcie nie powoduje dyskomfortu i dziwnego uczucia zmiany ciśnienia, co oczywiście na plus.

Niestety nie mam w tej chwili bezpośredniego porównania z Sony WH-1000XM3, ale pamiętając krótkie testy tego świetnego (i dość popularnego) modelu oraz opinię Grześka zaryzykuję stwierdzeniem, że jednak nowe Bose redukują hałas trochę lepiej. Czy to najlepiej działający NC w słuchawkach? Z moich odczuć wynika, że tak.

Bose, jak to gra

Kiedyś przy okazji recenzji któregoś z małych głośników Bose, Grzesiek Marczak rzucił takim właśnie tekstem, ja go powtórzę, bo Bose Noise Cancelling Headphones 700 grają rewelacyjnie. Nie są to oczywiście najlepiej brzmiące słuchawki jakie miałem na głowie, ale zdecydowanie jedne z najlepszych. Trzeba jednak pamiętać, że sam w sobie, bez korektora, dźwięk będzie trochę spłaszczony – są oczywiście plusy i minusy takiego zachowania. Daje większe pole do samodzielnej regulacji, może jednak negatywnie zaskoczyć osoby, które od razu będą się spodziewać świetnych ustawień. Od kilkunastu lat mam swój ulubiony preset, gdzie górne pasma daję dość wysoko, lubię też słyszeć bas, środek trochę cofam względem wymienionych tonów. I w różnych słuchawkach bywa wtedy różnie, tu udało mi się szybko znaleźć swoje brzmienie i nie musiałem specjalnie mocno kombinować. Można więc powiedzieć bezpiecznie, że dopiero odpowiednia korekcja wydobędzie z Bose 700 potencjał.

Bose nie zapomniało o połączeniu przewodowym, ale ku mojemu zaskoczeniu nie ma tu złącza mini-jack 3,5 mm. Jest natomiast…jack 2,5 milimetra, na szczęście w zestawie znajdziecie również odpowiedni kabel. Ten niestety jest dość „tani” i raczej na długo Wam nie wystarczy. Przy połączeniu kablowym mam wrażenie, że nie każdy sprzęt sprosta zadaniu ze względu na poziom głośności. Na kablu jest po prostu ciszej.

Bose Noise Cancelling Headphones 700 będą działać na jednym ładowaniu maksymalnie 20 godzin – to dobry wynik, choć oczywiście zależy od głośności i użycia tłumienia hałasu. Sprzęt ładujemy za pomocą złącza USB-C. Podobno 15 minut wystarczy na 3,5 godziny słuchania, pełne naładowanie zajmowało mi natomiast od 2 do 2,5 godziny.

Wspomniałem o aplikacji, ale podstawowa obsługa słuchawek mam miejsce z poziomu nich samych. I tu podziałacie gestami na panelu dotykowym prawej słuchawki – przesuwając w pionie będziecie regulować głośność, w poziomie zmieniać utwory. Dwukrotne puknięcie słuchawki to pauza/play lub zakończenie rozmowy telefonicznej. Nic nowego, ale czułość panelu jest na tyle dobra, że słuchawki reagują na gesty, ale raczej nie zrobicie nic przypadkowo. Na lewej słuchawce znajdziecie też fizyczny przycisk do zmiany stopnia redukcji, na prawej natomiast przycisk power/BT oraz przycisk dedykowany asystentowi głosowemu (którego można też podczas parowania wyłączyć – polecam).

Aplikacja Bose Music to najgorszy element zestawu

Pamiętacie aplikację Bose Connect obsługującą poprzednie modele słuchawek producenta? Tym razem z niej nie skorzystacie, słuchawki zadziałają dopiero z aplikacją Bose Music. Sama w sobie jest w porządku, natomiast parowanie przez nią słuchawek ze smartfonem pozostawia sporo do życzenia. Za pierwszym razem z OnePlusem 6 udało mi się to dopiero po pięciu próbach. Później były telefony testowe i wychodziło jakby trochę szybciej, ale wciąż nie idealnie. Kiedy jednak wracałem do OnePlusa 6 znowu słyszałem w słuchawkach „ready to connect”, by po chwili usłyszeć „connected to oneplus 6”, a po kilku sekundach „disconnected”.

Za którymś razem jednak zaskoczyło i trzymało już połączenie – więc póki co nie polecam zmieniać urządzeń, robi się niezły bałagan. Przynajmniej jeśli chodzi o Androida, bo co ciekawe na iPadzie wszystko wydawało się działać normalnie, to samo donosili znajomi testerzy posiadający iPhone’y. Kiedy jednak już uda się wszystko połączyć z urządzeniem, dostajemy wspomnianą możliwość ręcznego ustawienia poziomu redukcji hałasu, wybranie źródła dla słuchawek (co fajne, aplikacja pamięta ostatnie połączenia, podobnie jak same słuchawki). Appka na pierwszym ekranie poinformuje Was również o pozostałym czasie działania na baterii. Ogólnie jest schludnie, ładnie i intuicyjnie.

Czy warto kupić Bose Noise Cancelling Headphones 700?

Bose Noise Cancelling Headphones 700 to w tej chwili wydatek 1800 złotych. Sporo, wiem, ale naprawdę warto. To najlepsze słuchawki bezprzewodowe z tłumieniem hałasu jakie kiedykolwiek testowałem i w zasadzie w każdym aspekcie oczko wyżej niż wcześniejsze modele producenta. NC jest kapitalne, słuchawki świetnie brzmią, bardzo dobrze wyglądają, są bardzo wygodne. Z wielkim bólem pakuję je do pudełka i odsyłam do producenta. Jednocześnie powoli rozważam zakup nowych bezprzewodowych słuchawek nausznych i nie ukrywam, że celowałem we wspomniane na wstępie Sony WH-1000XM3. Bardzo żałuję, że nie mam w tej chwili możliwości, tak po ludzku, usiąść i bezpośrednio porównać obu modeli, ale póki co skłaniam się jednak do zakupu Bose 700. Kapitalne słuchawki warte wydanych na nie pieniędzy.