Gry

Call of Duty: Black Ops 4 nie zadziała przed premierą

AJ
Artur Janczak
2

Premiera nowego Call of Duty odbędzie się 12 października, czyli w najbliższy piątek. Nic więc dziwnego, że część graczy nie może się już doczekać tego tytułu i poszukają wersji pudełkowych w lokalnych sklepach. Dość często w takich miejscach można nabyć produkcję, która jeszcze nie miała swojego dnia otwarcia. Niby wydawcy zawsze mówią, aby wstrzymać się do tego konkretnego dnia ze sprzedażą, ale w rzeczywistości bywa z tym różnie. Każdy chce zarobić, a odbiorcom zależy, aby jak najszybciej sprawdzić wyczekiwaną grę. Do tej pory taki scenariusz był realny, ale w przypadku Black Ops 4, samo posiadanie swojej kopii nie jest równoznaczne z tym że można ją uruchomić i swobodnie przetestować.

Czekasz do premiery, inaczej nie zagrasz

Jeden z użytkowników serwisu społecznościowego Twitter, niejaki @Ateam_ShAdoWw wrzucił zdjęcie, które sugeruje, że posiada już pełną wersję Call of Duty: Black Ops 4 na konsolę PlayStation 4. Ku jego zdziwieniu, sam tytuł zadziałał, ale tylko do pewnego momentu. Zamiast głównego menu pojawiła się dość istotna informacja:

Komunikat jest prosty. Gra nie zostanie uruchomiona, do momentu, aż nie będzie dostępna stosowna aktualizacja. Nie jest to nowa praktyka, jeżeli tytuł jest w pełni uzależniony od internetu. Najnowsza odsłona Call of Duty porzuciła tryb dla jednego gracza, nie ma więc elementu, który działa offline i dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, aby w pełni zablokować dostęp przed premierą. O ile na PC takie sytuacji wydają się normą, tak w przypadku egzemplarzy na konsole już niekoniecznie.

Istnieje więc ryzyko, że takich scenariuszy może być w przyszłości więcej. Rzecz jasna, nie martwię się o tytuły, gdzie singleplayer gra pierwsze skrzypce. Blokada takiej gry mijałaby się z celem, gdyż po latach ludzie nie mogliby jej już włączyć. Decydując się na produkt uzależniony od sieci, trzeba brać pod uwagę, że serwery nie będą wiecznie dostępne.

Czy wymagany update do Black Ops 4 to dobre rozwiązanie?

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy taka praktyka to coś dobrego. Z jednej strony samemu zdarzyło mi się zakupić wyczekiwaną grę przed premierą. Nie przypominam sobie natomiast, aby kiedykolwiek był to tytuł nastawiony na rozgrywkę po sieci. Wiem jednak, jak to jest włączyć Call of Duty w dniu premiery, wejść na serwer i zobaczyć, że część osób ma zbyt wysoki poziom. Nie dałoby się go osiągnąć w 48h, a co dopiero od momentu rozpoczęcia sprzedaży. Powodowało to dużą dysproporcję sił na mapie, gdyż niektórzy gracze mieli już odblokowane lepsze uzbrojenie i dodatki. Trzeba było samemu przebrnąć przez takich oponentów i zdobyć arsenał pozwalający na normalną walkę.

Dlatego cieszę się, że zastosowano wspomniany mechanizm, o ile ten nie zniknie na dwa dni przed oficjalną premierą. Osobiście nie mogę się doczekać, kiedy przysiądę na długie godziny do Black Ops 4. Beta testy wyszły naprawdę pozytywnie, a Blackout ma szansę wygryźć PUBG na kilka dobrych miesięcy. Niebawem przekonamy się , czy warto było czekać.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: