7

Biały Dom zachęca do nowej ustawy walczącej z piractwem. Będzie powtórka z PIPA, SOPA i ACTA?

Pamiętacie jeszcze SOPA? Wspominacie protesty przeciwko ACTA? Głosy na ten temat zostały zastąpione kłótniami o Smoleńsk i emerytury, ale w gruncie rzeczy to nic się nie zmieniło. Amerykanie dalej chcą traktować międzynarodowy Internet jak własne podwórko i choć jeszcze nie dokonują inwazji zbrojnej na Polskę, to ekipa Obamy znowu szykuje się do sporządzenia odpowiednich ustaw, […]

Pamiętacie jeszcze SOPA? Wspominacie protesty przeciwko ACTA? Głosy na ten temat zostały zastąpione kłótniami o Smoleńsk i emerytury, ale w gruncie rzeczy to nic się nie zmieniło. Amerykanie dalej chcą traktować międzynarodowy Internet jak własne podwórko i choć jeszcze nie dokonują inwazji zbrojnej na Polskę, to ekipa Obamy znowu szykuje się do sporządzenia odpowiednich ustaw, dzięki którym na dobre zamknie usta tym, co to nie akceptują imperialistycznego stylu życia…

Biały Dom opublikował (jak co roku) raport na temat chronienia dóbr intelektualnych. I w raporcie można wyczytać, jak donosi cNet, iż Biały Dom:

“uważa, że nowe akty prawne i narzędzia są potrzebne, by walczyć z naruszaniem dóbr intelektualnych poza granicami kraju.”

Tym samym, jest to pośrednie i ubrane w ładne słowa przyzwolenie, by Kongres USA kontynuował prace nad ustawami ograniczającymi wolność w Internecie – bo ograniczenia takie to nieodłączony element mechanizmów walki z piractwem. A reszta świata patrzy na ręce Kongresu USA, bo ich decyzje mają wpływ na cały Internet.

Raport autorstwa Victorii Espinel wspomina o SOPA i PIPA jako o przykładach prób legislacyjnych Kongresu zmierzających do ograniczenia piractwa w sieci. Autorka raportu, będąca przecież głosem Białego Domu, popiera również porozumienie ACTA. Jak widać, nie tylko Polacy mają lobbystów u władzy :).

CNet zwraca również uwagę na sprzeczność w podejściu Białego Domu do kwestii nowych ustaw o wiadomym celu. Z jednej strony, Biały Dom mówi, że nie poprze ustaw, które mogą zagrozić wolności słowa, z drugiej strony zaś oznajmiają, iż to walka z naruszaniem praw w Internecie, a nie chronienie wolności słowa, jest najwyższym priorytetem. Ot, lobby robi swoje.

Może się za dużo naczytałem o “wolności słowa” w USA i o państwie policyjnym, ale odnoszę wrażenie, że po opublikowaniu tegorocznego raportu o naruszeniu własności intelektualnej, szykuje nam się kolejna dziwna ustawa, której wpływ rozleje się na cały świat. I choć SOPA i PIPA przegrały, a sprawa ACTA póki co zamarła, to walka o wolność w Internecie dalej trwa. I wkrótce znowu może być potrzebnym wyjście na ulice.

Wszędzie słychać głosy, że potrzeba świeżych pomysłów. Obawiam się jednak, że Internet będzie musiał jeszcze trochę powalczyć z głupotą i próbami ograniczania wolności. “Jeszcze trochę”, czyli tak długo, aż nie zmieni się ekipa rządząca wielkimi studiami filmowymi i muzycznymi, bądź dopóki te giganty rozrywki nie upadną. W przeciwnym wypadku, będzie to walenie głową w mur. Zresztą, teraz, tym artykułem, w ten mur walę. Bo znowu mówię to samo – trzeba zmienić system, inaczej nic z tego nie będzie :).

Przepowiednie ze stycznia się chyba sprawdzą – wkrótce będziemy mieli powtórkę PIPA, potem SOPA, potem ACTA i tak pewnie jeszcze przez wiele lat. Kończę, nim ten artykuł przerodzi się w walkę przeciwko amerykańskiemu imperializmowi i ich co najmniej drażliwej kulturze…

Źródło