2

VR pozwala poczuć się jak w Matriksie. Oto jak trenuje się… zwolnienia

Pisząc o tym, w jaki sposób można trenować zdolności interpersonalne w środowisku VR mam przed oczyma sceny z "Matriksa", kiedy to Morfeusz wewnątrz symulacji treningowej sprawdza, czy Neo rzeczywiście nauczył się Kung Fu. Dzięki możliwości wykreowania własnego sztucznego świata i wprowadzenia do niego człowieka za pomocą urządzeń VR mamy namiastkę filmowej koncepcji.

Talespin, firma zajmująca się tworzeniem rozwiązań VR-owych opracowała mnóstwo „programów treningowych”, za pomocą których możliwe jest przećwiczenie pewnych scenariuszy. Jednym z nich jest ten, w ramach którego mamy za zadanie zwolnić Barry’ego, pracownika firmy, który decyzją zarządu musi opuścić szeregi firmy. Zadaniem uczestnika symulacji jest zrobić to w najlepszy możliwy sposób biorąc pod uwagę aktualne dobre praktyki w branży HR. Ale uwaga – Barry nie jest w żaden sposób „prostym” rozmówcą. Jest roszczeniowy, nie zgadza się z decyzją zarządu, próbuje wywrzeć presję na osobie, która powiadamia go o nieprzyjemnej dla niego okoliczności. Czyli… mamy do czynienia ze scenariuszem, który może się wydarzyć w każdej firmie, w której dochodzi do rotacji na stanowiskach.

Zobacz także: Nowości od Facebooka w dziedzinie VR

Sam Barry ma imitować żywego człowieka nie tylko za pomocą mimiki: rozmowa z nim odbywa się za pomocą mowy naturalnej, jest w stanie wyłapywać kontekst. To wszystko powoduje, że interakcja z nim wydaje się być maksymalnie realna. Po zagłębieniu się w symulacji zaczynamy traktować Barry’ego jak zwykłego człowieka. I… o to właśnie chodzi. W trakcie treningu liczą się także typowe dla rodzaju ludzkiego emocje, jakie okazujemy w trakcie rozmowy. Nierzadko to one przesądzają o tym, jaki będzie końcowy wynik takiego spotkania.

W zależności od tego, w jaki sposób Barry’emu przedstawimy decyzję o jego zwolnieniu, może zareagować na wiele sposobów: od złości, aż po płacz. Jeżeli dobrze rozegramy całą rozmowę, przyjmie tę wiadomość spokojnie i pogodzi się z nią.

Telespin twierdzi, że ma w swojej bibliotece mnóstwo innych treningów interpersonalnych, które opierają się na podobnych założeniach. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tego typu „nowinki” będą wkrótce odgrywać ogromną rolę w szkoleniu pracowników. Zamiast zmuszać ich do siedzenia na nudnych wykładach, można od razu rzucić ich w doświadczalny wir, w którym będą w stanie sami dojść do tego, jak wykorzystywać pożądane praktyki w swojej pracy. Szkolenie sprzedawców za pomocą VR? Myślę, że w takich scenariuszach technologia rzeczywistości wirtualnej sprawdzi się świetnie.

Przykłady możliwych zastosowań dla tego typu pomysłu można mnożyć: szkolenia negocjacyjne, rozwiązywanie konfliktów, mediacje… zamiast wdrażać sztuczne ćwiczenia w trakcie szkoleń, można przekazać uczestnikom dostęp do środowiska VR-owego, w którym – jeżeli chcą – będą w sanie trenować nawet w domu.

Tak wygląda przyszłość szkoleń

Absolutnie nie jestem zdziwiony tym, w jakim kierunku idzie VR – AR znalazł swoją niszę wśród inżynierów, chirurgów, specjalistów IT. Natomiast VR, który jest bardziej „intymną” technologią jest doskonały w symulowaniu pewnych środowisk i jak widać, doskonale przydaje się wtedy, gdy chcemy przeprowadzić szkolenie ze zdolności interpersonalnych. Połączenie rozumienia mowy naturalnej, sztucznej inteligencji oraz wdrożenia symulacji realnych emocji powoduje, że mamy do czynienia z naprawdę potężnym narzędziem, które w ciągu kilku lat może stać się standardem na całym świecie. Inaczej sobie tego nie wyobrażam, serio.