Moje przemyślenia

Asystent pobierania na dobreprogramy.pl spektakularnym strzałem w stopę?

TP
Tomasz Popielarczyk
44

Jak wsadzić kij w mrowisko i doprowadzić do frustracji setki użytkowników? Wiedzą o tym administratorzy serwisu dobreprogramy.pl, którzy wczoraj obwieścili wprowadzenie "Asystenta pobierania". Nowa aplikacja ma pomagać w instalowaniu programów z wortalu, a wraz z nimi dodatki od AVG (toolbar) oraz e...

Jak wsadzić kij w mrowisko i doprowadzić do frustracji setki użytkowników? Wiedzą o tym administratorzy serwisu dobreprogramy.pl, którzy wczoraj obwieścili wprowadzenie "Asystenta pobierania". Nowa aplikacja ma pomagać w instalowaniu programów z wortalu, a wraz z nimi dodatki od AVG (toolbar) oraz emitować reklamy. Strzał w stopę, czy racjonalna droga rozwoju?

Od razu na wstępie pragnę zaznaczyć, że namiętnie korzystam z Dobrych Programów, bo przez wiele lat były (i nadal są) dla mnie najlepszym źródłem informacji o nowych wersjach moich programów. Jakie było zatem moje zdziwienie, gdy zamiast oczekiwanej aplikacji na dysku znalazłem ikonkę żółtego ludzika ze stojącą blond czupryną (logo serwisu). Po dwukrotnym kliknięciu wyświetliło się następujące okienko.

Asystent Pobierania serwisu ma na celu, jak zaznaczają sami twórcy, ułatwić instalowanie aplikacji osobom nieszczególnie odnajdującym się w internetowym świecie. W szczególności jego z jego pomocy skorzystać osoby, które nie wiedzą, że pobranie pliku nie jest równoznaczne z zainstalowaniem programu, a także te, które często "gubią" pobrane dane gdzieś na dysku. Z pozoru zatem wydaje się to rozwiązanie niegroźne, a sam cel szczytny. Choć szczerze powiedziawszy nie znam zbyt wielu osób, które borykałyby się z opisywanymi wyżej problemami. Nie chcę jednak wyjść na ignoranta, zatem przyjmijmy, że rzeczywiście jest tak, jak pisze administracja dobreprogramy.pl.

Nie jestem zwolennikiem różnego rodzaju asystentów pobierania (a kto jest?!). Niepotrzebnie tylko wydłużają czas potrzebny na zainstalowanie programu, a w ostatecznym rozrachunku służą właściwie tylko do wyświetlenia dodatkowej reklamy czy instalacji zbędnych dodatków (crapware). Nie inaczej jest w przypadku opisywanej aplikacji. W trakcie pobierania możemy zobaczyć chociażby jak szybko dany plik trafił na nasz dysk, gdybyśmy korzystali z internetu LTE, a zaraz potem proponuje się nam instalację paska AVG w przeglądarce oraz zmiany strony startowej. I tutaj pojawiają się pierwsze wątpliwości. Bo skoro asystent ma pomagać laikom, to czy nie powinien w bardziej przystępny sposób informować o możliwości instalacji dodatków od AVG? Nie wierzę, że taki użytkownik, który nie wie, gdzie pobiera pliki domyśli się, że dodatki od AVG są jedynie opcjonalne, a nie niezbędne. A ich wyłączenie sprawi mu z pewnością o wiele więcej problemów. Poza tym, jakby nie patrzeć, każda przeglądarka pozwala na bezpośrednie uruchomienie pobranego pliku za pomocą zaledwie dwóch kliknięć (a nawet otworzenie folderu, w którym się znajduje). Cz to zatem rzeczywiście jest problem?

Dlatego znacznie bardziej skłaniam się ku innej, bardziej oczywistej opcji - asystent ma być możliwością dodatkowego zarobku dla serwisu i tyle. Ale czy to źle? Nigdy na dobreprogramy.pl nie było inwazyjnych reklam. Nigdy też serwis nie wciskał użytkownikom bannerów promujących buble lub namawiających na naciągane promocje. Na ogół były to bowiem reklamy dużych producentów z branży. Nic dziwnego zatem, że po pewnym czasie zyski z tego typu działalności mogły przestać wystarczać (zwłaszcza, że utrzymanie hostingu na pobierane pliki też tanie nie jest). W rezultacie twórcy sięgnęli po inne, bardziej skuteczne i dochodowe środki. Zauważcie też, że podobne rozwiązania wprowadziło wiele zagranicznych stron z plikami (m.in. CNET, IDG). Tego typu aplikacje asystenckie nie są zatem nowością ani tym bardziej fanaberią Dobrych Programów.

Jestem przekonany, że Asystent Pobierania w najmniejszym nawet stopniu nie ułatwia pobierania i instalacji plików - czy to laikowi czy doświadczonemu internaucie. Mało tego, nowe rozwiązanie tylko wydłuża ten proces o niepotrzebne kroki, irytuje użytkownika i niesie za sobą ryzyko zainstalowania dodatków od AVG (co z pewnością nieświadomie zrobią wszyscy Ci, którzy nieuważnie czytają).

Trzeba jednak zauważyć, że opcja bezpośredniego pobierania plików w dalszym ciągu jest obecna. Co prawda nie jest tak transparentna jak kiedyś (nad czym ubolewam), ale jednak istnieje. Ponadto w najbliższym czasie zarejestrowani użytkownicy otrzymają możliwość całkowitego wyłączenia asystenta.

Cokolwiek jednak by dobreprogramy.pl nie zrobiły, będzie to odbierane jako ostatnie koło ratunkowe po spektakularnym blamażu. Wrzawa jaka podniosła się na Wykopie oraz w samym serwisie w komentarzach pod informacją o wprowadzeniu asystenta, robi wrażenie, choć trzeba przyznać, że pojawiają się tam też głosy osób próbujących jakoś usprawiedliwić serwis.

Nie zamierzam nikogo bronić, ani robić dobrego PR-u, bo nie w tym rzecz. Ruch ze strony omawianego wortalu to kolejny przykład odchodzenia od tradycyjnej reklamy internetowej. Można było to zrobić o wiele lepiej, dostarczając użytkownikom naprawdę przydatną aplikację, która byłaby w stanie np. informować o dostępnych aktualizacjach plików. Wówczas głosy sprzeciwu być może byłyby mniej wyraźne. Bardziej fair w stosunku do użytkowników byłaby też większa transparentność lub chociażby opcjonalność nowego rozwiązania. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - kto wtedy poza samymi twórcami by z niego korzystał?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

PolskaWindowswpadkaprogramy